Andrzej Pilipiuk: Konan Destylator (recenzja)

Uczciwy polityk dotrzymał obietnicy wyborczej, udało się ustalić ostatnią cyfrę liczby Pi, mamy pierwszy potwierdzony kontakt z obcą cywilizacją, nagrałem podcast.

Wszystkie powyższe stwierdzenia obarczone są prawdopodobieństwem w okolicach zera Kelwinów. A jednak, po sześciu latach blogowania wpadłem na kolejny dziwny pomysł i nagrałem swój pierwszy podcast, do którego wysłuchania zapraszam.

Ponieważ jestem osobnikiem z gruntu leniwym, a także ponieważ na montowaniu podcastów znam się jak dżdżownica na interpretowaniu tekstów mnichów Shaolin, jakościowo być może nie jest to arcydzieło na miarę… na jakąkolwiek miarę, niemniej jednak od czegoś trzeba przecież zacząć. Przede mną mnóstwo podcastowych błędów do popełnienia zanim zmontuję coś względnie sensownego.

A więc zakładamy słuchawki, klikamy „Play” poniżej i zanurzamy się w świecie Jakuba Wędrowycza.

Bez paniki. Mordęga trwa niecały kwadrans i można ją w każdej chwili ubić.

 

9 myśli na temat “Andrzej Pilipiuk: Konan Destylator (recenzja)

  1. Nie wiem jak inni, ale ja żadnego „Play” poniżej nie widzę. Albo to Firefox nie widzi.

  2. Świetnie, że wyjaśniłeś skąd ten dźwięk. Słuchałam na słuchawkach, po 4 minutach ten hałas daje popalić. 🙂

  3. Hej, też nagrałem pierwszy odcinek u mnie w drodze do pracy, chyba musisz tak jak ja nagrywać w domu, żeby pozbyć się tych wszystkich przeszkadzajek.

    • W domu póki co nie mam za bardzo warunków, w pracy też nie. Pozostaje auto 😉 Przy odrobinie wysiłku można osiągnąć całkiem niezłe efekty, jestem w trakcie obróbki drugiego odcinka i tu technicznie powinno być już dużo lepiej.

  4. Treść spoko, jakość do poprawki.

    Skoro podkast (nie podcast) to i osobny RSS by się przydał żeby można było słuchać na agregatorach.

Dodaj komentarz

Podpis *
Email *
Witryna internetowa