Scenka z banku

Muszę zrobić przelew, ale kwota odrobinę przekracza dzienny limit dostępny on-line więc trzeba iść do banku, podpisać formularz, zidentyfikować się i tak dalej. Wiadomo.

Mam w tym banku dwa konta...

No dobra, mam cztery, ale te dwa dodatkowe to kredyt mieszkaniowy i karta kredytowa; żadne z nich nie nadaje się do wykonywania przelewów gotówkowych wychodzących.

... dwa konta, powiadam. Jedno na moje nazwisko, założone bazylion lat temu jak tylko przylecieliśmy na Zieloną, dziś używane z rzadka. Drugie wspólne z Żonką. Kasa do przelania znajduje się na tym drugim, wspólnym koncie.

Myślę sobie, pewnie musimy iść razem, bo konto wspólne a kwota przekracza. Ale na wszelki wypadek dzwonię do banku dopytać się. Pani na infolinii sprawdza co trzeba i oznajmia, że mogę załatwić sprawę sam. Pytam się jeszcze na wszelki wypadek czy aby na pewno sprawdza właściwe konto, pani sprawdza, potwierdza. Konto wspólne, ale każde z naszej dwójki może na nim robić operacje bez limitów i bez powiadamiania wspólnika.

Wbijam się w auto, dyrdam do najbliższego oddziału. Przedtem odmeldowuję się na pół godzinki z pracy (dzień akurat w miarę spokojny więc nie było problemu). Krążę szukając parkingu. Zwalnia się miejsce. Parkuję. Płacę za parking. Wchodzę do banku. Stoję w kolejce. Okazuje się, że stoję w nie tej kolejce co trzeba. Stoję w drugiej kolejce. Docieram do okienka, objaśniam co i jak. Pan mi daje dwa świstki do wypełnienia - jeden do wypłacenia kasy, drugi do wpłacenia jej na konto docelowe (moim zdaniem bez sensu, nie dałoby się tego załatwić jedną operacją? No ale ja się na bankowaniu nie znam, nie będę się kłócił). Żeby nie blokować kolejki, idę ze świstkami na pobliski parapet. Wypełniam. Sprawdzam trzy razy czy się wszystko zgadza. Wracam do okienka (już bez kolejki). Pan też wszystko sprawdza trzy razy. Legitymuje mnie. Sprawdza jeszcze raz.

-- Ale wie pan co, trzeba będzie przyjść z żoną, bo to idzie z państwa wspólnego konta.

Kurtyna.

10 komentarzy

      1. No właśnie się zastanawiam, czy mamy to lepiej w Polsce rozwiązane, czy gorzej. Zmiana limitu online owszem, jest wygodna. Z drugiej strony umożliwia przestępcom szybkie wyprowadzenie całych środków.
        Pewnie wolałbym hybrydę. Do jakiejś kwoty online, powyżej osobiście.

        1. W znanych mi bankach (trzech) limit można zmieniać zdalnie tylko w dół. Do zmiany w górę trzeba się pofatygować.

        2. Nam pan w banku zaproponował zniesienie tego limitu, ale doszliśmy do wniosku, że lepiej zostawić jak jest. Powyżej pewnych kwot warto minimalizować ryzyko i wymagać identyfikacji na miejscu w oddziale (i to x2). Jedyne co tutaj “nawaliło” to niezorientowana pani na infolinii, przez której poradę musiałem jeździć dwa razy.

        3. Pomimo tego, bez musi mieć jakaś analizę działań użytkownika. Która powinna wykryć kombinację tych trzech zdarze “logowanie z innego miejsca” + “zmianę limitu” + “wypłaczenie/przelew środków w granicach nowego limitu” jako właśnie działanie podejrzenie. Które wymaga dodatkowej weryfikacji.

          1. Dream on. Przynajmniej w Polsce słabo to działa. Zdarzało się robić mocno nietypowe kwotowo transakcje typu wpłacenie zaliczki za mieszkanie albo przeniesienie całości środków do innego banku. Czy choćby zadzwonili potwierdzić? Ano nie bardzo. Ludziom regularnie czyszczone są konta po phishingach.

            Dwa ostatnie dwa zdarzenia są skorelowane – limit zmienia się właśnie dlatego, że stary był niewystarczający, więc spodziewałbym się kolejnej transakcji w ramach tego limitu właśnie.

            Jasne, to jeszcze nie świadczy, że monitoringu nie ma. Ale mam wrażenie, że monitorowane są raczej płatności kartami.

  1. Boszzz, a ja dzisiaj pol dnia spedzilam na jezdzeniu do sklepu Optimum, 20 min. w jedna strone, coby wymienic stary modem, co przestal byl dzialac, na nowy. I na probach dodzwonienia sie w celu aktywowania nowego. I na bezowocnym szukaniu osobistego kodu dostepu, zeby w ogole sie dodzwonic. A potem na ponownej wyprawie do sklepu, zeby mi ten pier…y kod podali, bo proby odzyskania go przez sms lub na email byly ignorowane, a sklep nie odbieral telefonu (i nie ma sie co dziwic, jedna bidulka od wszystkiego, a w srodku ciagle 3-4 niezadowolonych klientow). I na uruchomieniu tego calego badziewia. Teraz siedze, wyczerpana. POL DNIA.

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]