Kretyn też może blogować

Przyszło mi niedawno obsługiwać windę towarową.

Czemu tak? No cóż, przekwalifikowałem się. Zamiast siedzieć przed monitorem w korpo i rozgryzać tajniki programowania w pałer-szel czy esku-el, wolę kierować windą. Więcej się dzieje. Jest guzik w górę, jest guzik w dół, jest wybór. Można podejmować samodzielne decyzje. Po trzech latach może nawet dostanę awans na Starszego Bezpiecznikowego.

Mroźny behawiorysta

Po ostatnim wyczynie u Przemka postanowiłem trochę wrócić do audiobooków. No bo jakoś tak mi się ostatnio składa, że na książki czytane oczyma nie mam za bardzo czasu (dlaczego? okaże się niebawem), natomiast na czytanie uszami mam go chwilowo więcej niż zwykle (dlaczego? okaże się wkrótce).

W ogóle wkrótce się dużo okaże, czego skutkiem ubocznym będzie jeden z najdłuższych wpisów na tym blogu. Cierpliwości. Jeszcze tydzień, góra dwa.

SSL na piątkę

A w zasadzie na szóstkę, ale ponieważ chodziłem do podstawówki w czasach, kiedy skala ocen byla 2-5 a nie 1-6, zostawiam tytuł jak jest.

Dziś króciutko o tym jak uzyskać najwyższe noty w teście SSL.

Co to jest SSL?

Diabelnie dziwne

Serwis Zblogowani.pl, którego logo dynda sobie u mnie od jakiegoś czasu na prawym (i zresztą jedynym) marginesie postanowił zrobić mi w styczniu psikusa i nie dość, że wyświetlił mój blog na pierwszym miejscu w kategorii „Blog osobisty” to jeszcze złośliwie podpisał podium trzema szóstkami.

Hulanki, swawola, czyli słów kilka o AndroidPay

Od jakiegoś czasu mój bank zaczął mi podrzucać reklamy nowej usługi płatniczej: AndroidPay.

Nie jestem wielkim fanem płatniczych usług zbliżeniowych, głównie ze względu na słabe zabezpieczenia technologii NFC.

Przy okazji, stary branżowy żart mi się przypomniał: według planów NFC miało być naczelnym, Jedynym Słusznym sposobem szybkiego bezprzewodowego przesyłania danych na nieduże odległości. No ale plany planami, jak to zwykle bywa teoria pokryła się z praktyką tylko w teorii, bo w praktyce to już niekoniecznie. NFC zostało zepchnięte do niszy płatności zbliżeniowych: karty, smartfony etc. Jak więc zaczęto w środowisku IT tłumaczyć skrót NFC? Zamiast „Near-Field Communication” używamy teraz rozwinięcia „Nobody F*king Cares”. Ha. Ha.

Okrągłym – nie ufać

Scenariusz #1:

Pytamy kogoś: – Długo ci to zajmie? – i słyszymy w odpowiedzi: – Dziesięć minut!

Scenariusz #2:

Pytamy kogoś: – Długo ci to zajmie? – w odpowiedzi słyszymy: – Dwanaście minut!

Komu ufasz bardziej? Bo ja temu drugiemu. Najwyraźniej ma lepsze pojęcie o tym, ile mu to zajmie.

Pchełki SQL: Próba konwersji

Patrzymy na okno i wiemy od razu, że to jest okno, prawda? Patrzymy na głowę, nieważne czyją – i od razu wiemy, że to jest głowa. Patrzymy na wieszak i prawie na pewno nie pomylimy go z glebogryzarką. Potrafimy kategoryzować w zasadzie odruchowo i bez większych oporów.

Komputery, może poza naiwnymi namiastkami sztucznej inteligencji, które co i rusz ktoś gdzieś próbuje promować, tak nie mają. Im trzeba powiedzieć konkretnie: to jest liczba siedem. A to jest tekst „siedem”. I tak dalej.

Głupia AI

AI (czyli po naszemu Sztuczna Inteligencja) podbija od jakiegoś czasu newsy z branży IT. Wszyscy wielcy rzucili się na zagadnienie i próbują skonstruować namiastkę świadomości inteligentnej. Póki co efekty są mizerne w szerszym perymetrze, ale wąsko wyspecjalizowane AI już dawno przeskoczyły człowieka jeśli chodzi o możliwości. Samochody sterowane autonomicznie mają mniej wypadków, roboty potrafią sprawnie przemieszczać się po trudnym terenie, gry planszowe przegrywamy z AI już od dawna, a mój smartfon wykombinował gdzie mieszkam i gdzie pracuję po trzech dniach używania.