Spinaczowe wariactwo

Opowieść o całkiem niezwykłej grze komputerowej, która – chociaż wygląda jakby była pisana rylcem w glinie – wciąga jak radziecki odkurzacz.

Jeżeli, Czytelniku sympatyczny, znasz grę „Ladder”, to chylę czoła. Ja sam kojarzę ją już trochę jakby przez mgłę.

Ladder chodził na systemie CP/M, który miałem (nie)przyjemność poznać przy okazji nauki programowania na komputerze Bosman 8. Elitarna maszyna polskiej produkcji, wyprodukowano tylko 1000 egzemplarzy.

Procesor Z80, 3.5 MHz, 512 KB pamięci operacyjnej oraz dwukolorowy, oczojebny monitor.

Moja trucizna codzienna: Literaki

Literaki: która wersja lepsza?

 

Kurnik.pl to jedna z ciekawszych (i bardziej zaawansowanych) platform do gier planszowych on-line, o czym zresztą już wspominałem na tym blogu kilka razy:

Tutaj i tutaj i jeszcze tutaj, i tutaj też. O, a to skąd się wzięło? I to. I jeszcze to
Uffff

Moją ulubioną grą na Kurniku są oczywiście Literaki, bo lubię anagramować. Niestety od jakiegoś czasu opuściłem gościnne kurnikowe mury na rzecz smartfonowej aplikacji o tej samej nazwie: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.ququplay.literaki&hl=pl

Akinator: recenzja gry

Recenzja gry „czytającej w myślach”. Ciekawy pomysł, wciąga jak radziecki odkurzacz.

Odkryłem niedawno całkiem zabawną aplikację o wdzięcznej nazwie Akinator.

Akinator to anty-quiz. W odróżnieniu od quizów tradycyjnych, w których gracz stara się odgadnąć słowo na podstawie serii pytań, tu mamy serię pytań zadawanych graczowi, na podstawie których aplikacja odgaduje pomyślaną przez gracza postać.

2048 wciąż żywe

Jeszcze jedna z pierdyliona odmian gry w 2048. Nawet ciekawa.

Pisałem swego czasu o grze 2048. Pomysł na grę jest banalnie prosty: na planszy 4×4 pola łączymy ze sobą pary klocków z tą samą liczbą, po połączeniu powstaje klocek z liczbą dwa razy większą. Celem gry jest utworzenie klocka z liczbą 2048.

W Sczebrzeszynie zebra żebrze drugiej zebrze wnet na biedrze

Pięć lat temu pisałem o grze Othello (znaną też pod nazwą Reversi):

Othello

Gra jest fajna, bo ma łatwe reguły, a więc nie wymaga zbyt długiej nauki. Jest też solidnie rozgałęziona, a więc – w odróżnieniu od takich warcabów na przykład – szanse na powtórzenie tej samej partii są praktycznie zerowe.

Pi mal Pflaumen

Nie znam niemieckiego. Pochodzę z kraju sąsiadującego z Niemcami, ale jakoś nigdy nie było dobrej okazji, żeby się tym językiem zainteresować.

Albo inaczej: była, ale w niewłaściwym czasie. Przytrafiło mi się swego czasu na studiach w Wojskowej Akademii Technicznej uczęszczać przez trzy miesiące na końcówkę ostatniego semestru języka niemieckiego. Ponieważ jednak nikt nie brał tych zajęć na serio, a także, ponieważ były to zaledwie trzy miesiące, może po godzinie tygodniowo, za wiele stamtąd nie wyniosłem, poza słabą trójką w indeksie.

Rikudo: recenzja

Jeden z Czytelników niniejszej podróbki bloga podesłał mi niedawno link do gry logicznej, o której dziś napiszę. Mowa o Rikudo.

Zadanie jest niby proste: trzeba wypełnić sześciokątny plaster miodu liczbami od jeden do maksimum (36 albo 60 albo 90 – w zależności od stopnia trudności).

Należy to zrobić tak, żeby kolejne liczby były wpisane w sąsiadujące ze sobą pola. Innymi słowy, budujemy ścieżkę z liczb, przy czym niektóre z liczb są już wpisane (na stałe). Ponadto środkowe pole jest wyłączone z gry (niezależnie od rozmiaru planszy).

Recenzja już była

Dziś nietypowo, wracamy do gry, o której już kiedyś pisałem, czyli Dixit.

Ostatnio kiedy grałem w Dixit, robiłem to za pomocą kart od Tajemniczego Domostwa, innej gry karcianej, równie pasjonującej, która jednakowoż nadaje się do Dixit idealnie. Tym razem – w końcu – udało się zagrać w Dixit kartami do Dixit.

Ha!