Z Belfastu do nieba. Recenzja mini-serialu.
Kiedy w 2006 roku po raz pierwszy postawiłem nogę na irlandzkiej ziemi, jednym z większych problemów była nauka lokalnego języka. Po angielsku mówiłem wtedy koś...
Kiedy w 2006 roku po raz pierwszy postawiłem nogę na irlandzkiej ziemi, jednym z większych problemów była nauka lokalnego języka. Po angielsku mówiłem wtedy koś...
Starsi Czytelnicy tego blogu zapewne kojarzą, że mam lekką zajawkę na punkcie grafów. Lubię wizualizować połączenia między różnymi klamotami. Tak się wygodnie s...
Mamy w pracy klub książki, który jednak od kilku miesięcy leżał odłogiem. Ktoś niedawno zdecydował, że może warto by go zreanimować i na początku sierpnia znów ...
Jadąc ostatnio autem dla zabicia czasu spróbowałem sobie odświeżyć liczebniki od 1 do 100 w różnych językach. Nie jestem poliglotą, ale tak się jakoś złożyło, ż...
Prawo Murphy'ego mówi, że szansa spadnięcia kanapki masłem w dół jest wprost proporcjonalna do rynkowej ceny dywanu. (tak naprawdę to nie, ale oryginał i tak ws...
Fantasy to gatunek, którego nie znoszę. Cycate heroiny z mieczami, magiczne królestwa i zbyt rozwlekłe opisy krain przyprawiają mnie o trzęsawkę wzdłużną, ewent...