Randka z Żoną, czyli Gwiezdne Wojny + Pitch Perfect 3 (recenzja x2)

O urokach kinematografii

Ponieważ do kina zdarza nam się chodzić raczej rzadko (wiadomo, kołowrotek, a my w nim jak te dwa durnowate chomiczki), skorzystaliśmy niedawno z tego, że w czasie przerwy między Świętami a Sylwestrem nie ma zbyt wiele do roboty i poszliśmy sobie z Żonką na dwa filmy od razu!

Auta 3: recenzja

Recenzja „Cars 3”, kolejnej odsłony przygód wyścigówki McQueena.

W ramach zacieśniania więzów z Dziesiątą Muzą wzięliśmy ostatnio dzieciaki pod pachę i udaliśmy się do lokalnego domu z ruchomymi obrazkami, na pokaz „Cars 3”

Po pierwsze uderzyła mnie przedłużająca się gra wstępna. Kiedyś to było tak, że jeżeli szło się do kina na, dajmy na to, 13:00, to już w okolicach 13:15 – po krótkim bloku reklam – zaczynał się film właściwy. A teraz?

I am Groot

Recenzja komediowego filmu SF z Vinem Dieselem w roli… no właśnie, w jakiej roli?

Od czasu do czasu robimy sobie rodzinne maratony filmowe. A więc bierzemy na tapetę jakąś serię (ale nie: serial) i oglądamy od deski do deski.

Tak było na przykład z Gwiezdnymi Wojnami w zeszłym roku.

A jakieś dwa miesiące temu padło na serię „Szybcy i wściekli”. A zaraz potem na filmy akcji z Vin Dieselem, bo właściwie czemu by nie?

Firmowa gwiazdka (recenzja)

Recenzja zeszłorocznej komedii z Batemanem i Aniston w rolach głównych. Niezły ubaw!

[columnize]Wydawałoby się, że w kwestii filmów typu „Kac Vegas” nie da się już zrobić nic nowego. Schemat jest zawsze ten sam: duża impreza, dużo ambarasu tudzież embarassmentu, mnóstwo gagów, nieuchronnie nadchodząca katastrofa, w ostatniej chwili korzystny zbieg okoliczności, sytuacja uratowana, wszyscy żyją długo i szczęśliwie, kurtyna, napisy, za udział wzięli.

Legion samobójców: recenzja

Recenzja kolejnego ruchomego komiksu z całkiem niezłą obsadą, solidnymi efektami specjalnymi i jedną z najgorszych fabuł w dziejach kinematografii 😉

Obejrzeliśmy sobie niedawno z Żonką jedno z nowszych dzieł Dziewiątej Muzy pod wielce obiecującym tytułem „Legion samobójców”.

Film jest… dziwny.

Jeżeli spodobało Ci się, sympatyczny Czytawcu, Sin City, to niewykluczone, że spodoba Ci się również „Legion…” Ale gwarancji nie daję.

We Bought a Zoo: recenzja

Recenzja sympatycznego filmu familijnego na deszczowe popołudnie.

Jeszcze jedna recenzja kina familijnego. Tym razem będzie o zwierzakach.

Film pod tytułem „We bought a zoo” jest klasyczną ckliwą komedią familijną z rozbitą rodziną i zwierzakami w tle.

W odróżnieniu jednak od wielu obrazów tej klasy, tu mamy do czynienia z historią opartą na faktach. I to jak najbardziej autentycznych!

Paper Planes: recenzja

Recenzja australijskiego filmu o chłopcu, który robił samolociki z papieru.

W ramach kina familijnego obejrzeliśmy niedawno całą rodzinką film pod tytułem „Paper Planes”, czyli po naszemu papierowe samolociki chyba, czy jakoś tak.

Film jest trochę ckliwy (jak to w kinie familijnym), trochę przerysowany (jak to w kinie familijnym), trochę smutny, trochę wesoły, trochę humorystyczny, na końcu źli okazują się dobrymi, a dobrzy wygrywają. No i jest też złośliwy grubas, który jednakowoż okazuje się potem być całkiem w porzo kolesiem.

Mechanic: Ressurection

Recenzja kolejnej części „Mechanika” ze Stathamem.

Lubię filmy z Jasonem Stathamem w roli głównej. No lubię i już. Nic na to nie poradzę. Cała seria „Transporter”, postać Cheva Cheliosa („Crank”, „Crank: High Voltage”), Lee Christmas („Expendables”) i całe mnóstwo innych postaci charakterystycznych dla tego rodzaju kina. Krótko mówiąc: „zabili go i uciekł”, wiadomo czego się spodziewać. Wszyscy wrogowie będą uparcie pudłować, gorzej niż szturmowcy z  „Gwiezdnych Wojen”.

Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie

Recenzja bzdurnej, ale bardzo zabawnej komedii westernowej.

W ramach odchamiania się obejrzeliśmy niedawno z Żonką komedię pod tytułem „Million ways to die in the West”.

Zanim przystąpię do recenzji właściwej nadmienię, że jest to komedia z gatunku pure-nonsensownych. A więc idealna dla fanów filmów typu „Czy leci z nami pilot” albo „Faceci w rajtuzach”. Jeżeli, Czytelniku, po tytule spodziewałeś się czegoś w stylu „Siedmiu wspaniałych” to, obawiam się, nie Twoja bajka.