Czym wcześniej, tym lepiej

„Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego”. Ewentualnie w drugą stronę: „Co masz zrobić jutro, zrób dziś. Co masz zjeść dziś, zjedz jutro”

Te i różne inne podobne powiedzonka bawią nas nieodmiennie od dzieciństwa. Fakt jest jednak faktem, czasem warto zrobić coś zawczasu i mieć potem z głowy, niż robić – jak to ja mam we zwyczaju – na ostatnią chwilę i potem się martwić, że się nie zdążyło. Czy coś.

Dziś dostałem krótką wiadomość tekstową (po naszemu: SMS, w przeliczeniu na jednostkę informacji chyba najdroższa usługa transferu danych w tej części Galaktyki), że ważność mojego NCT upływa siódmego stycznia, w związku z czym mam się udać na stronę wuwuwu cośtam ncts kropka ie.

(Dla niezrzeszonych: NCT to lokalny odpowiednik polskiego obowiązkowego badania technicznego pojazdu. Skrót oznacza bodajże National Car Test, ale równie dobrze może oznaczać No Car Today a może Nowy Citroen Turbo, lub czasopisma. Whatever.)

Centra NCT są tak obłożone pracą, że nie da się ot tak po prostu przyjechać z ulicy. Zamiast tego trzeba wejść na wuwuwu cośtam jak wyżej, zarezerwować sobie datę i godzinę i tak dalej.

No więc włażę na wuwuwu, znajduję najbliższe centrum NCT (w moim przypadku bodajże Deansgrange) i rozpoczynam procedurę rezerwacji. Data… hmm, w grudniu już same dni robocze zostały i to godziny przedpołudniowe, więc nijak mi to nie pasuje, ale na szczęście są dwa dni na początku stycznia. Weekend, dużo dostępnych godzin. Myślę sobie, drugi stycznia to może niekoniecznie, bo pewnie będę leczył ostrego kaca po sylwestrowych szaleństwach, ale niedziela trzeciego stycznia już brzmi całkiem sensownie.

Klik-klik… A tu nagle skacze do mych ócz jebitny, pomarańczowy napis, że jeżeli zarezerwuję NCT na datę więcej niż 90 dni przed datą ważności bieżącego NCT, to mi się daty ważności poprzesuwają i w związku z tym czy na pewno chcę kontynuować. I Wogle.

Zwłaszcza Wogle.

Noż kurdę, myślę sobie, co do l*cha.

Sprawdzam jeszcze raz. Jak wół, w sms-ie napisane, że siódmy stycznia. Rezerwuję na drugiego stycznia, czyli sześć (a według niektórych – pięć) dni przed końcem ważności.

Sprawdzam jeszcze raz.

Acha.

System komputerowy NCT jest na tyle zapobiegliwy, że wysłał mi przypomnienie o terminie ważności NCT upływającym, owszem, siódmego stycznia. Z tym, że 2017, urwał jego nać, roku.

Dziwny świat.

Na wszelki wypadek wykonałem telefon, sztuk raz, do ichniego punktu obsługi klienta, gdzie dowiedziałem się, że to normalna procedura i że w ten sposób sprawdzają, czy dane klientów są aktualne.

Hm. Żadna inna instytucja na taki pomysł nie wpadła. Może i ja powinienem wysyłać raz do roku SMS-a z prośbą o potwierdzenie aktualności danych, do wszystkich kontaktów z mojej książki adresowej?

Jest to jakiś pomysł…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz