Tematy, tematy

Jeżeli, Czytelniku, zaglądasz czasem na stronę główną Ignormatyka, od dziś znajdziesz tam sekcję „Tematycznie”. Linki do głównych, najbardziej popularnych bądź też najbardziej przeze mnie lubianych zakamarków blogu.

Nota bene uważam, że taka sekcja powinna znaleźć się na każdym blogu – głównie dla tych, którzy zaglądają po raz pierwszy.

Ponadto na prośbę jednego z Czytelników dodałem niedawno przeglądarkę według lat, miesięcy oraz tygodni. Też na głównej.

Aha, wyczerniłem też czcionkę, bo na tą szarą narzekaliście. To znaczy, niektórzy z Was. Kilku. Jeden, w sumie.

Miłej lektury!

Bufor prawie pusty

Od kilku miesięcy miałem „zrobione” wpisy na co najmniej miesiąc naprzód. To dawało mi przyjemne uczucie komfortu: niezależnie od tego, czy mam wenę, czy nie, przez najbliższych parę tygodni nie muszę się martwić o nowe materiały na blog.

Tymczasem, chyba głównie z powodu ŚBN, chociaż może tylko tak to sobie tłumaczę, bufor bezpieczeństwa skurczył mi się prawie do zera. W zanadrzu mam już tylko dwa wpisy – i potem koniec.

Czas zebrać mózguły do kupy i zacząć skrobać. Inaczej czeka mnie los blogów takich, jak Tramwaj Nr 4, KacKiller czy też Opolanin w Tarnobrzegu, które albo się właśnie skończyły, albo przynajmniej znacznie spowalniają wskutek braku kadry piszącej.

O.

Poniedziałki

2018 zaczyna się w poniedziałek i kończy też w poniedziałek. Brrr!

Ostatni taki przypadek był w 2007. A następny będzie dopiero w 2029.

Spostrzeżenie: Ponieważ 365 daje przy dzieleniu przez siedem resztę jeden, każdy rok nieprzestępny zaczyna się i kończy tym samym dniem tygodnia.

Pierwszy wpis na 2018 zaplanowany!

Lubię mieć napisane na zapas, w razie godziny „W”. Ostatnio ilość tych „zapasowych” wpisów niebezpiecznie mi się zmniejszyła, dlatego grzebnąłem tu i ówdzie, powyciągałem jakieś starocie z różnych wirtualnych szuflad i wrzuciłem tu z przyszłymi datami.

Najświeższy wpis pojawi się tu w noc Sylwestrową, ale już po północy – a więc na samym początku 2018 roku.

Żeby nie zdradzić za dużo strze… szegó… szczy…

… detali, powiem tylko, że jest to recenzja książki. Pozytywna!

Rimworld?

Jeden ze stałych Czytelników bloga, a prywatnie kolega ze studiów (ho, ho, kiedy to było…) odkrył niedawno grę pod tytułem „Rimworld”.

Mówi, że od tamtej pory jego życie uległo drastycznej zmianie.

Mówi, że teraz już nie ma innych gier.

Mówi…

Podsyła mi od czasu do czasu urywki fabuły (która jest w tej grze absolutnie nieliniowa – innymi słowy, wszystko się może zdarzyć), a ja trzęsę tym swoim grubym brzuszyskiem, obficie opluwając monitor kawą.

I tak sobie myślę, że chyba uruchomię nową serię wpisów z tej okazji.