Cztery róże dla Lucienne

Jeżeli ktoś lubuje się w makabreskach, książki Rolanda Topora będą dlań strzałem w dziesiątkę. Dawno temu, zanim jeszcze ogóle myślałem o wyjeździe z Kaczystanu, kolega namówił mnie na lekturę Czterech Róż i pamiętam, że wtedy pochłonąłem książkę w błyskawicznym tempie, i z zachwytem.

Grawitacja

Zgodnie z niedawną zapowiedzią, dzisiaj recenzja „Grawitacji” Tess Gerritsen.

Dla niewtajemniczonych: książki Tess kojarzą się na ogół z Bostonem, gdzie jedna pani dochtór anatomopatolog wespół z inną panią detektyw odkrywają rozmaite mroczne tajemnice kryminalne. Nie brakuje tam również wątków romantycznych, tak więc dałoby się określić jej twórczość jako kryminały medyczno-romantyczne.

Koniaszowe opowieści

Skończywszy trylogię Larssona zrobiłem sobie dwa dni odsapki a następnie zarzuciłem wędkę w przepastne głębiny mojej niezawodnej biblioteczki (zarybionej niedawno świeżą ikrą z hodowli Merlin.pl) i po chwili gmerania wydłubałem pierwszy tom „Wilka Samotnika”, dwutomowej opowieści o Koniaszu autorstwa Miroslava Žambocha.

2116

Dokładnie dwa tysiące sto szesnaście stron liczy trylogia Millenium, czyli opowieść o losach Lisbeth Salander oraz Mikaela Bloomkvista. Właśnie skończyłem trzeci tom.

Wrażenia?

Jak najbardziej pozytywne. Wbrew opinii rozmaitych znajomych, którzy czytali to zarówno w oryginale jak i wersjach angielskojęzycznej i polskiej, wszystkie trzy tomy uznaję za znakomite, chociaż każdy z innego powodu.

Kolorowo

Książka, którą ostatnio czytam z zapartym tchem (o której wspominam tutaj) zawiera, oprócz w miarę „tradycyjnych” zagadek matematycznych (typu: Jaś miał pięć jabłek, oddał połowę bratu; ile ma teraz? Oczywiście, cztery i pół…) również zagadnienia z zakresu geometrii, trygonometrii, topologii i różnych innych obszarów matematyki.