Telefon służy również do dzwonienia!

Po akustycznej, moiściewi, po akustycznej!

Ponieważ spędzam sporą część swoich dni roboczych za kierownicą (nie jestem zawodowym kierowcą, ale pracuję dla firmy położonej 50 km od domu, dzięki czemu siedzę za kółkiem średnio między 2 a 4 godziny dziennie), staram się ten czas jakoś zagospodarować.

Co można robić za kółkiem? Czytaj dalej Telefon służy również do dzwonienia!

Biblioteka w Naas

Krótki wpis o mojej niedawnej wizycie w bibliotece publicznej w Naas. Bardzo zacne miejsce!

Niedaleko Newbridge (gdzie od niedawna mieszkamy) znajduje się miasteczko o dziwnie na pierwszy rzut oka wyglądającej nazwie: Naas.

Wymawia się – pi x oko – „Nejs”

Całkiem niedawno przytrafiło mi się mieć prawie dwie godziny wolnego czasu, i to właśnie tam. Czyli w Naas. Żeby było śmieszniej (ale nie było) – bez auta. Czytaj dalej Biblioteka w Naas

Irlandzkie strusie, wielbłądy i lamy

Mieszkając w kraju sarkazmu, deszczu, owiec i koniczyny warto sobie czasami odświeżyć znajomość z innymi przedstawicielami fauny.

Niedawno wybraliśmy się więc całą rodzinką do Kildare Farm Foods, gdzie oprócz jazdy kolejką (na samym początku) oraz zjedzenia całkiem smacznego acz nieprzyzwoicie drogiego obiadu (na samym końcu) mieliśmy też okazję zapoznać się bliżej z… Czytaj dalej Irlandzkie strusie, wielbłądy i lamy

Remontujemy Świątynię

Wyciek z Ucha to Poważna Sprawa

Czas: całkiem niedawno, weekend.
Miejsce: w domu.
Akcja: niewąska…

A było tak:

Dawno, dawno temu zachciało nam się wyprowadzić na wieś. Dublin to wprawdzie też taka większa wieś, przynajmniej jeśli chodzi o zabudowę, ale jednak prawie 2 miliony mieszkańców to nie w kij dmuchał. Dlatego w okolicach lutego wynieśliśmy się z wsi wielkomiejskiej na wieś małomiasteczkową, do domku. A w zasadzie bliźniaka. Czytaj dalej Remontujemy Świątynię

Irlandzka myśl techniczna: prund

Nudna opowieść o bezpiecznikach.

Jakiś czas temu, mniej więcej w lutym tego roku, ulegliśmy z całą rodzinką pokusie przeprowadzenia się do nowego domu. Pisałem zresztą o tym tutaj, stali Czytelnicy blogu pewnie kojarzą.

Mieszka się calkiem sympatycznie. Główne założenia zostały spełnione: więcej miejsca dla dzieciaków, własny ogródek (jest gdzie robić grilla!), bezpieczna okolica, młode można wypuszczać na łąkę przed domem, żeby się pasły w towarzystwie mniej-lub-bardziej-rówieśniczym. Sielanka. Czytaj dalej Irlandzka myśl techniczna: prund

Żyj kolorowo

Czy da się pomalować dom za pomocą kota? Sprawdźmy!

– …tylko zamknijcie drzwi, żeby zwierzaki wam nie wlazły!
– Dobrze, mamo.

Dziesięć minut później graliśmy już w najlepsze w Dixit (w sześć osób! Chyba napiszę o tym osobno, w jakimś napadzie grafomanii), idee zderzały się w powietrzu z trzaskiem elektrycznych wyładowań, karty i żetony przesuwały się chyżo po stole, a szeroka tabelka zapełniała się punktami poszczególnych graczy.

Pół godziny później…

Wierzycie w jednorożce? Czytaj dalej Żyj kolorowo

Za czym ta kolejka, panie?

Szał zakupowy na wielką skalę. Quo Vadis, Hibernia?

Ostatnio coraz więcej znajomych kupuje własne cztery kąty.

Czyżby ludzie nagle zaczęli mieć więcej pieniędzy?

Nie, chyba nie… Po prostu z biegiem czasu nasi znajomi też się starzeją, a w pewnym momencie życia dochodzi się do wniosku, że własna chata jest ważniejsza od kolejnych wakacji na Kubie czy innych Kajmanach, biorą dupę w troki i zamiast wymieniać stare BMW na nowe, bo popielniczka w starym zrobiła się pełna, zaciskają zęby, opróżniają ręcznie popielniczkę (jak zwierzęta… no ale nie trzeba się tego wstydzić, prędzej czy później każdemu się zdarza) i aplikują o kredyt. Czytaj dalej Za czym ta kolejka, panie?

Wszyscy będziemy kiedyś starzy

Ludzie często nie wiedzą co zrobić z czasem. Czas nie ma takich problemów z ludźmi 😉

Kobieta osuwa się po biegnącym wzdłuż chodnika murze. Laska upada na kwadratowe płyty. Pochylona głowa. Ciało oparte na kolanach i lekko trzęsących się rękach.

– Zawracamy?

Jasne, że zawracamy. Zatrzymujemy się koło chodnika, razem z nami jeszcze jedno auto. Podchodzę do próbującej niezgrabnie wstać kobiety o siwych, zmierzwionych włosach. Z tyłu słyszę, że z drugiego auta też ktoś wysiadł. Zagaduję:

– Are you ok? Do you need any help? Czytaj dalej Wszyscy będziemy kiedyś starzy

Mało znany efekt uboczny wymiany prawa jazdy na irlandzkie

O tym, dlaczego należy ostrożnie planować wymianę prawa jazdy na irlandzkie.

Ja swoje polskie prawko wymieniłem na irlandzkie już ładnych parę lat temu. Poszło bezstresowo i bez niespodzianek. Jednak czytałem niedawno o gościu, który się nadział.

I nie, nie chodzi o Azję Tuhajbejowicza…

Procedura wymiana prawa jazdy na irlandzkie jest nieco zawiła. Może nie tak, jak dowód Wielkiego Twierdzenia Fermata, ale prawie 😉 Czytaj dalej Mało znany efekt uboczny wymiany prawa jazdy na irlandzkie