Rekurencja a reklama

Jak powszechnie wiadomo, Internet z założenia miał służyć do współdzielenia informacji. I – z grubsza – udało się. W tej chwili dzielę się z Tobą, Czytelniku, informacją, którą ktoś inny podzielił się ze mną wcześniej, dodając do niej zarazem własne przemyślenia. Czyli system faktycznie działa.

Ale jak to zwykle bywa z każdym nowym medium, jak tylko się owo medium upowszechni, natychmiast pojawiają się wokół niego sępy w postaci firm reklamowych. Skoro można się reklamować na słupach, radiu, w prasie, telewizji i Bill jeden wie gdzie jeszcze, można się też reklamować w Internecie. Prawda?

Od słów do czynów droga bardzo krótka, z przyjaznego, pełnego fajnych linków do użytecznych informacji (oraz śmiesznych kotów) miejsca Internet zamienił się w kłębowisko natarczywie atakujących nas zewsząd reklam. Na najróżniejsze rzeczy. Reklam, które zajmują cenne miejsce na naszych ekranach, których obejrzenie (lub nawet samo rozpoznanie, że to reklama jest) zajmuje nasz bezcenny czas oraz moc obliczeniową na krańcach synaps. Zjadają nam one przepustowość naszego łącza internetowego (za które płacimy własnymi pieniędzmi). I tak dalej. Nie będę opisywał wszystkich wad takiej sytuacji. Oczywiście jest też druga strona medalu, o której wie każdy kto choć raz próbował wypromować jakiś produkt. Żeby zarobić, trzeba się skutecznie reklamować, a że konkurencja nie śpi, trzeba się reklamować coraz bardziej.

Skoro jednak jest miecz, natychmiast pojawiła się tarcza: do większości przeglądarek www można sobie teraz zainstalować wtyczki  blokujące reklamy. Najpopularniejszą z nich jest AdblockPlus, ale są też inne: UOrigin, AdBlock, NoScript, GreaseMonkey, NinjaKit i tak dalej. Niektóre skupiają się stricte na reklamach, inne tylko na skryptach JS, metod i metodologii jest tu całe zatrzęsienie, ale cel jeden: pozbyć się reklam z ekranu.

Skoro pojawiła się tarcza, trzeba albo się poddać, albo wziąć większy miecz…

Nie można wyświetlić użytkownikowi reklamy? Zróbmy więc coś innego: wykryjmy ten fakt i poprośmy go grzecznie, żeby włączył reklamy, jeżeli chce oglądać śmieszne koty, czy co tam akurat w danym momencie chciał obejrzeć.

Na większy miecz pojawiła się po jakimś czasie jeszcze większa tarcza: oprogramowanie wykrywające próby wykrycia naszej blokady reklam, które potrafi „ogłupić” taki program i sprawić, że zamiast ostrzeżenia wyświetli on „zwyczajną” zawartość (śmiesznego kota, dajmy na to).

Na chwilę obecną mamy więc: (1) treść, (2) reklamę, (3) blokadę reklamy, (4) blokadę blokady reklamy oraz (5) blokadę blokady blokady reklamy.

Jak ten supeł rozwiązać?

Cóż. Prawda jest taka, że jak już wszystkie firmy reklamowe padną, bo ktoś wreszcie zbuduje Uniwersalną Blokadę Wszystkich Reklam, to padną też (lub zaczną słabować) firmy korzystające z ich usług. Niczego dobrego to nie przyniesie. Z drugiej strony, ileż można znosić kretyńskie reklamy?

Hm.

A może rozwiązanie gordyjskie? Może dopuścić reklamy, ale pod warunkiem opłacenia użytkownikowi jego czasu, sprzętu i łącza?

Ale użytkownicy nie są idiotami[citation needed] i szybko zwęszą sposoby, jak taki system oszukać.

Hmmm.

Tak czy siak, na chwilę obecną wygląda na to, że zwycięzcami są firmy oferujące niewielkie, nie psujące odbioru reklamy gdzieś z boku treści głównej – może nie zostaną one zauważone przez każdego użytkownika serwisu, może nie od razu, ale jak już ktoś taką reklamę zobaczy, to jest szansa, że nie wpadnie w furię, bo mu ten wielki czerwony prostokąt na 3/4 ekranu zasłania kluczową informację, a nie ma go jak wyłączyć…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz