Teatrzyk „Zielona Gęś” przedstawia

Jak już kiedyś nadmieniałem, wymyślanie tytułów wpisów na tym blogu nie jest moją najmocniejszą stroną. A więc po pierwsze, nie teatrzyk tylko teatr, po drugie nie żaden drób tylko Grand Canal Theatre (przemianowany jakiś czas temu na Bord Gáis Energy Theatre, prawdopodobnie w celu uniknięcia członu „anal” w nazwie, aczkolwiek istnieje również hipoteza, że teatr wszedł w konszachty z lokalnym dostawcą prądu i gazu), a po trzecie… Nie, nie ma po trzecie.

Czytaj dalej >>Teatrzyk „Zielona Gęś” przedstawia

Przechadzki

Kilka dni temu zagadał do mnie znienacka Przemek Bujko. Osobnik ów wyraził chęć wyprowadzenia mnie na spacer w Marlay Park. Dałem się bez większych oporów namówić (pomimo tego, że mama mówiła, nie zadawaj się z obcymi w Internecie itd). Tym samym wczoraj w okolicach południa, ze swoją Małżą pod pachą oraz z kurtką przeciwdeszczową pod drugą pachą, dreptałem na spotkanie kolejnego polsko-irlandzkiego bloggera-ignormatyka.

Czytaj dalej >>Przechadzki

Nastroić?

Zamierzeniem moim było nastrojenie gitary oraz opanowanie programiku Audacity – dwa w jednym. Ponieważ nigdy nie bawiłem się w obróbkę dźwięku (nie licząc jednorazowego epizodu z nagrywaniem dwóch ścieżek dźwiękowych przy użyciu starej kasety magnetofonowej i dwóch jamników, którego efekt prezentuję tutaj), postanowiłem zacząć od czegoś możliwie prostego – stąd właśnie pomysł na Audacity, który jest programem – z założenia – dla szympansów.

Czytaj dalej >>Nastroić?

Pracowita niedziela

Wczoraj odwiedziliśmy z naszymi nieocenionymi sąsiadami kilka całkiem interesujących miejsc.

Z samego rana pojechaliśmy na targ staroci do Celbridge. Nie jestem wielkim fanem targów staroci, jednak lobby kobiecej większości przeważyło 🙂 Na targu owym obejrzeliśmy mnóstwo filiżanek, spodeczków, wisiorków, starych książek, obrazów, ozdóbek, luster i innych starych pierdółek. Najbardziej spodobała mi się droga spacerowa z parkingu na targ, dość długa, wśród zieleni, pod którą całkiem skutecznie można było ukryć się przed deszczem. Dzieciaki biegały po mniej lub bardziej losowych trajektoriach i było wesoło.

Czytaj dalej >>Pracowita niedziela

Człowiek – patyk-ze-sznurkiem, czyli najgorzej wydane dziewięć Jerzych

Pomimo nieustającego kryzysu, zaszaleliśmy wczoraj i poszliśmy do kina obejrzeć najnowsze dziecko Dziewiątej Muzy czyli kontynuację opowieści o Batmanie. Po naszemu: The Dark Knight Rises (czyli Ciemny Rycerz Powstaje, prawie jak w tym kawale o Czarnym Rycerzu, tylko bez scen niecenzuralnych).

Czytaj dalej >>Człowiek – patyk-ze-sznurkiem, czyli najgorzej wydane dziewięć Jerzych