Lektura do poduszki: „Krótka historia czasu”

Skończyłem niedawno czytać „Krótką historię czasu” Hawkinga (to ten gość ze stwardnieniem bocznym zanikowym, któremu w latach 70. dawano nie więcej niż kilka lat życia, a który jeszcze jakoś żyje, chociaż co to za życie…).

Książka należy do gatunku popularnonaukowych, ze wskazaniem na „popularno”. A więc nie za dużo matematyki (żeby się jakiś mniej oczytany czytelnik nie przestraszył), mnóstwo skrótów myślowych (żeby nie przynudzać) oraz ogólna zwartość lektury (autor ścisnął wszystkie wielkie teorie naukowe wszechczasów do rozmiarów niewielkiej książeczki – 11 rozdziałów, niecałe 200 stron).

Pomimo tego „popularno” przyznam się bez bicia, że w niektórych rozdziałach trochę nie nadążałem. Szczególnie ciężko było przy czasie urojonym (a więc, traktujemy czas jako jeszcze jeden wymiar, a następnie rozszczepiamy go na część rzeczywistą oraz prostopadłą do niej część urojoną). Również teoria superstrun okazała się niezbyt strawna dla mojego ptasiego móżdżka.

Jednak pomimo tych czkawek intelektualnych, jakich doznawałem w trakcie lektury, zdecydowanie polecam wszystkim, którzy interesują się budową naszego świata (i wszechświata) – książka wychodzi daleko poza ramy astronomii i fizyki ze szkół średnich, sięgając ku krańcom czasu (w obydwie strony), bardzo ciekawie opowiadając o entropii, czarnych dziurach, kwantach, osobliwościach i innych etceterach. Zapamiętałem na przykład dość niezwykłe zagadnienie kwantowego parowania czarnych dziur – tak, moi państwo, czarne dziury mogą emitować cząstki, wbrew powszechnej opinii, że nic nie może wydostać się spoza określonego sferą Schwarzschilda horyzontu zdarzeń.

Można też dowiedzieć się całkiem sporo o rozmaitych sławnych fizykach, o tym, jak niektóre teorie fizyczne ewoluowały, a także o tym, jak prywatne wierzenia i przekonania fizyków dotyczące pewnych aspektów Wszechświata wpływały na rozwój (bądź też niedorozwój) niektórych teorii. Przykładem może być Einstein, który pomimo swego niewątpliwego wkładu w rozwój fizyki kwantowej, do końca nie wierzył w losowość opisywanych przez nią zdarzeń i był przekonany, że w przyszłości losowość ta zostanie wyeliminowana na bazie kolejnej teorii, co z kolei doprowadziło do słynnego paradoksu EPR, obalonego doświadczalnie dopiero w 1991. roku – czyli dobrze ponad 30 lat po śmierci Einsteina.

Dowiedziałem się również, że kilka lat później została wydana „Jeszcze krótsza historia czasu”, tego samego autora, nieco odświeżona, prezentująca bardziej współczesny stan wiedzy.

Trzeba będzie upolować…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar