Paper Planes: recenzja

Recenzja australijskiego filmu o chłopcu, który robił samolociki z papieru.

W ramach kina familijnego obejrzeliśmy niedawno całą rodzinką film pod tytułem „Paper Planes”, czyli po naszemu papierowe samolociki chyba, czy jakoś tak.

Film jest trochę ckliwy (jak to w kinie familijnym), trochę przerysowany (jak to w kinie familijnym), trochę smutny, trochę wesoły, trochę humorystyczny, na końcu źli okazują się dobrymi, a dobrzy wygrywają. No i jest też złośliwy grubas, który jednakowoż okazuje się potem być całkiem w porzo kolesiem. Czytaj dalej Paper Planes: recenzja

Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie

Recenzja bzdurnej, ale bardzo zabawnej komedii westernowej.

W ramach odchamiania się obejrzeliśmy niedawno z Żonką komedię pod tytułem „Million ways to die in the West”.

Zanim przystąpię do recenzji właściwej nadmienię, że jest to komedia z gatunku pure-nonsensownych. A więc idealna dla fanów filmów typu „Czy leci z nami pilot” albo „Faceci w rajtuzach”. Jeżeli, Czytelniku, po tytule spodziewałeś się czegoś w stylu „Siedmiu wspaniałych” to, obawiam się, nie Twoja bajka. Czytaj dalej Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie

Sławomir Nieściur: Wedle zasług. Recenzja.

Recenzja książki SF z okolic Czarnobyla.

Jednym z prenumerowanych przeze mnie blogów jest zaBOOKowany, na którym nowe wpisy pojawiają się wprawdzie dość rzadko, ale za to są na ogół całkiem ciekawe.

Jeden z ich niedawnych wpisów to recenzja książki Sławomira Nieściura pod tytułem „Wedle zasług”. Ponieważ ani nazwisko autora, ani nazwa serii („Zona Fabryczna”) nic mi nie mówiły, a do tego poczytałem sobie o książce w paru innych miejscach i wyszło na to, że może być całkiem niczego sobie – zaryzykowałem. Czytaj dalej Sławomir Nieściur: Wedle zasług. Recenzja.

ARQ: recenzja

Recenzja całkiem fajnego, niskobudżetowego filmu SF z pętlami czasowymi.

Jeżeli, Czytelniku, kojarzysz film Time Lapse (recenzja), a także o wiele bardziej znany Groundhog Day, być może zainteresuje Cię również niskobudżetowa produkcja SF pod tytułem „ARQ”.

Film oparty jest na pomyśle pętli czasu. Główny bohater budzi się w towarzystwie jakiejś kobity. Zanim zdąży dobrze przetrzeć oczy, do pokoju wpadają zamaskowani bandyci i wyciągają go siłą, próbując gdzieś zaciągnąć. Facet się broni, próbuje uciec, dostaje kulkę. Na śmierć. Czytaj dalej ARQ: recenzja

„Legendy polskie”: recenzja, e-book do pobrania

Jakiś czas temu, całkiem niedawno, jeden ze stałych Czytelników niniejszej namiastki blogu podesłał mi namiar na „Legendy polskie”, zbiór sześciu opowiadań fantastycznych opartych na starych, do bólu oklepanych polskich legendach. Czytaj dalej „Legendy polskie”: recenzja, e-book do pobrania

Planeta Singli: recenzja

Dawno, dawno temu żył sobie Jerzy Stuhr, który wielkim aktorem był (i nadal jest, mimo poważnego wieku i paru nieprzyjemnych chorób, twardziel z niego!).

I przydarzyło się onemu Jerzu Stuhru mieć syna, któren – z pieluch wyrósłszy – poszedł był w ślady ojca i również jął się parać aktorskim rzemiosłem. Czytaj dalej Planeta Singli: recenzja

Mróz: Immunitet (recenzja)

Po króciutkiej nie-recenzji dziś czas na równie króciutką recenzję „Immunitetu” Mroza, ostatniej (jak na razie) części przygód Joanny Chyłki i Kordiana Oryńskiego.

Dziś wyjątkowo nie opowiem szczegółowo o fabule, bo mi się nie chce. Zdradzę tylko tyle, że Autorowi udało się utrzymać Chyłkę w trzeźwości przez mniej więcej jedną trzecią książki, ale bez obaw – nie wróciła później do poprzedniego, opłakanego stanu.

Poza tym jest Lem! Co prawda wyłącznie w charakterze pogrzebowym, ponieważ niektórzy z bohaterów okazują się być wielkimi fanami życia i twórczości Wieszcza i spotykają się na jego pogrzebie (niezrzeszonym przypomnę: marzec 2006, miesiąc po moim wyjeździe na uobczyznę, płakałem wtedy jakby mi ktoś z najbliższej rodziny umarł).

Dziś wrzucę też króciutki cytat, który mnie szczerze rozbawił:

- Znamy tam kogoś?
- W Trybunale? Nie żartuj. To porządni ludzie, szanowani juryści. Nie obracamy się w takim środowisku.

Oczywiście od tego typu tekstów w książce się wprost roi, co osobiście uwielbiam.

Z niecierpliwością czekam na kolejne części, tym bardziej, że końcówka „Immunitetu” w zasadzie wymusza na Autorze kontynuację serii.

Werdykt: polecam!

Mróz: Immunitet (jeszcze nie recenzja)

Pisanie jeszcze-nie-recenzji zaczyna pomału wchodzić mi  w krew. Nie będę ściemniał: jest to tani sposób na zwiększenie objętości blogu, bo zamiast jednego wpisu o książce mogę popełnić dwa lub nawet – w rzadkich przypadkach – trzy (na przykład wpisy o ostatniej części serii „Długa Ziemia” Pratchetta / Baxtera: 1, 2, 3)

Niemniej jednak nie jest to główny cel tych wpisów. Czytaj dalej Mróz: Immunitet (jeszcze nie recenzja)