Paper Planes: recenzja

W ramach kina familijnego obejrzeliśmy niedawno całą rodzinką film pod tytułem „Paper Planes”, czyli po naszemu papierowe samolociki chyba, czy jakoś tak.

Film jest trochę ckliwy (jak to w kinie familijnym), trochę przerysowany (jak to w kinie familijnym), trochę smutny, trochę wesoły, trochę humorystyczny, na końcu źli okazują się dobrymi, a dobrzy wygrywają. No i jest też złośliwy grubas, który jednakowoż okazuje się potem być całkiem w porzo kolesiem.

Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie

W ramach odchamiania się obejrzeliśmy niedawno z Żonką komedię pod tytułem „Million ways to die in the West”.

Zanim przystąpię do recenzji właściwej nadmienię, że jest to komedia z gatunku pure-nonsensownych. A więc idealna dla fanów filmów typu „Czy leci z nami pilot” albo „Faceci w rajtuzach”. Jeżeli, Czytelniku, po tytule spodziewałeś się czegoś w stylu „Siedmiu wspaniałych” to, obawiam się, nie Twoja bajka.

Sławomir Nieściur: Wedle zasług. Recenzja.

Jednym z prenumerowanych przeze mnie blogów jest zaBOOKowany, na którym nowe wpisy pojawiają się wprawdzie dość rzadko, ale za to są na ogół całkiem ciekawe.

Jeden z ich niedawnych wpisów to recenzja książki Sławomira Nieściura pod tytułem „Wedle zasług”. Ponieważ ani nazwisko autora, ani nazwa serii („Zona Fabryczna”) nic mi nie mówiły, a do tego poczytałem sobie o książce w paru innych miejscach i wyszło na to, że może być całkiem niczego sobie – zaryzykowałem.

ARQ: recenzja

Jeżeli, Czytelniku, kojarzysz film Time Lapse (recenzja), a także o wiele bardziej znany Groundhog Day, być może zainteresuje Cię również niskobudżetowa produkcja SF pod tytułem „ARQ”.

Film oparty jest na pomyśle pętli czasu. Główny bohater budzi się w towarzystwie jakiejś kobity. Zanim zdąży dobrze przetrzeć oczy, do pokoju wpadają zamaskowani bandyci i wyciągają go siłą, próbując gdzieś zaciągnąć. Facet się broni, próbuje uciec, dostaje kulkę. Na śmierć.

Mróz: Immunitet (jeszcze nie recenzja)

Pisanie jeszcze-nie-recenzji zaczyna pomału wchodzić mi  w krew. Nie będę ściemniał: jest to tani sposób na zwiększenie objętości blogu, bo zamiast jednego wpisu o książce mogę popełnić dwa lub nawet – w rzadkich przypadkach – trzy (na przykład wpisy o ostatniej części serii „Długa Ziemia” Pratchetta / Baxtera: 1, 2, 3)

Niemniej jednak nie jest to główny cel tych wpisów.

Mróz: „Rewizja” – jeszcze nie recenzja

Po „Kasacji” i „Zaginięciu” przyszedł czas na „Rewizję”, trzecią część cyklu przygód Chyłki i Oryńskiego.

Na razie przeczytałem dopiero jedną trzecią powieści, więc na recenzję trzeba będzie poczekać jeszcze dzień lub pięć, ale mogę już zdradzić sekret: warto! Mróz nic a nic nie zwalnia tempa i bardzo ciekawie plecie losy bohaterów.

Mróz: „Zaginięcie” – recenzja

Kolejna po „Kasacji” powieść Remigiusza Mroza z serii o Chyłce i Oryńskim to „Zaginięcie”.

Połowę „Zaginięcia” przeczytałem kulturalnie na Kindelku. Niestety, po lekturze recenzji „Kasacji” moja Lepsza Połówka zażyczyła sobie owąż „Kasację” przeczytać, w związku z czym musiałem tymczasowo pożegnać się z Kindelkiem i przesiąść na Patelnię.

Czytanie na Patelni – wbrew pozorom – nie jest wcale takie złe. Aplikacja „Kindle” dla Androida jest dobrze pokumana – dałem radę.

Dziś czas na recenzję, bo właściwie czemu by nie?