Mróz, upał i niespodzianka

Udało mi się niedawno pójść za ciosem i przeczytać “Mróz” i “Upał” pana Ciszewskiego. I co?

I miód! Okazuje się bowiem, że pan Ciszewski nie tylko umie ładnie i ciekawie pisać (naprawdę, warsztatu może mu pozazdrościć wielu znanych i lubianych), ale też robić niespodzianki. W ostatnim akapicie “Upału”, lektury skądinąd bliskiej memu sercu, jako że unurzanej po uszy w zagadnieniach informatycznych, a jednocześnie pełnej krwawej, bezinteresownej rzezi, jakże miłej memu oku, o czym to ja miałem, aha, właśnie, otóż w ostatnim akapicie tegoż arcydziełka dowiadujemy się, że świat powieści jest tym samym światem co www.1939.com.pl. Główny bohater ma się wkrótce spotkać z pułkownikiem Jerzym Grobickim, nielichym rozrabiaką i podróżnikiem w czasie. I albo będzie mu musiał skopać tyłek, albo wypiją brudzia i będą kopać tyłki złym ludziom. Pożyjemy – zobaczymy…

A propos tematu pogodowego, to po tygodniu upałów (plus 24 stopnie Celsjusza przez cały tydzień to w tym kraju nie w kij dmuchał) dziś wreszcie solidnie pokropiło. Wracamy do normalności (oby…).


Zapisz się
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
2
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x