Marcin Ciszewski: Wiatr

ciszewski-wiatrTrafiła mi się niedawno książka Marcina Ciszewskiego (tak, to ten od www.1939.com.pl) pod tytułem „Wiatr”. Jeżeli ktoś sądzi, że książka traktuje o gastrycznych przypadłościach dolnej końcówki przewodu pokarmowego, zawiedzie się srodze. Minipowieść „Wiatr” tytuł swój wzięła bowiem z prawdziwego, tatrzańskiego wiatru. Właśnie w Tatrach (a konkretnie na Kasprowym) rozgrywają się pierwszoplanowe sceny powieści. Grupka znajomych (tak na oko z 10-12 osób, nie chce mi się teraz dokładniej liczyć) wjeżdża kolejką linową na Kasprowy, żeby tam świętować Sylwestra. Duje, dmie i dmucha, sypie gęsty śnieg, warunki idealne żeby siąść na zadupiu w ciepłej, przytulnej stacji kolejki linowej, nachlać się, nażreć i zrobić te wszystkie głupie rzeczy, które się zazwyczaj robi przy okazji zmiany numeru roku na wyższy.

Łowca i owca

Jak się nietrudno domysleć, dziś recenzja „Łowcy androidów”, słynnej literackiej próby odpowiedzenia na pytanie, czy androidy marzą o elektrycznych owcach.

Przyznaję bez większego zawstydzenia, że książki tej jeszcze nie przeczytałem, chociaż została napisana prawie dziesięć lat przed moimi narodzinami.

1939

1939complokladkaNie lubię literatury historycznej. No nie trawię, i koniec. Bierze się to zapewne z tego, że w domu rodzinnym miałem historyka-hobbystę w postaci dziadka, który próbował mi wbijać miłość do historii młotkiem. Efekt był zgoła przeciwny, znielubiłem naukę historii, lektury historyczne i ogólnie wszystko, co się wokół dawnych dziejów kręci.