Pchełki Python: Euler II

Dziś drugi problem z listy Eulera, czyli dla odmiany posumujemy sobie trochę liczb całkowitych. Podobnie zresztą jak w poprzedniej Pchełce, gdzie sumowaliśmy wielokrotności trójek i piątek, oraz w jeszcze poprzedniej, gdzie z kolei sumowaliśmy liczby pierwsze. Czytaj dalej Pchełki Python: Euler II

Potylicznie

Dziś króciutko, bo temat grząski i w sumie nieciekawy.

Dałem się niedawno wciągnąć w dysputę polityczną. Z braku jakichkolwiek politycznych przekonań takie dysputy w moim przypadku kończą się zawsze jednakowo: po wymianie kilku zdań odstępuję od rozmówcy, żeby ten przypadkiem się nie rozpękł, próbując mnie do czegoś tam przekonać. Czytaj dalej Potylicznie

Pchełki Python: Euler I

Dziś maleńka pchełka potrójna, pokazująca jak na wiele różnych sposobów można rozwiązać prosty problem matematyczny, w zależności od tego, jak dobrze się go rozumie.

Problemem będzie pierwszy problem z listy Project Euler, czyli – dla odmiany po ostatniej Pchełce – również sumowanie. Czytaj dalej Pchełki Python: Euler I

Uroki tacierzyństwa

Jakkolwiek daleki bym nie był od blogasków mamuśno-dzidziowych, od czasu do czasu nachodzi mię ochota na podzielenie się z obojętnym światem swoimi postępami jako rodzica.

Bycie rodzicem jest trudne. Zwłaszcza, gdy się nim jest po raz pierwszy. Bycie rodzicem po raz drugi jest już nieco łatwiejsze, bo wiadomo, czego się po gówniarzu spodziewać – no i mniej się człowiek stresuje. Czytaj dalej Uroki tacierzyństwa

Pchełki Python: Euler X

Niniejszy wpis łączy w sobie kilka ulubionych przeze mnie tematów, a więc spodziewam się z niego całkiem sporej ilości frajdy.

Przynajmniej dla mnie…

Tytuł dzisiejszego wpisu pochodzi ze strony http://projecteuler.net – jest to strona z zadaniami matematyczno-logicznymi idealnymi do ćwiczenia różnych języków programowania. Czytaj dalej Pchełki Python: Euler X

Kolejowe rozważania luźne

No, wieku to chłopu nie zazdroszczę, ani tym bardziej stanu zdrowia. Alzhaimer to nie przelewki i raczej lepiej już nie będzie.

Ale zazdroszczę mu jego sarkastyczno-humorystycznego patrzenia na świat. Przecież to geniusz w najczystszej postaci jest. Czytaj dalej Kolejowe rozważania luźne

Cezary Harasimowicz: Święty chaos, cz. 2

W ferworze wydarzeń umknęła mi ostatnio jedna ważna recenzja, którą miałem byłem popełnić już jakiś czas temu, tymczasem piszę ją dopiero dziś.

Recenzja nie będzie zbyt długa, jak również zbyt profesjonalna, albowiem – jak już uważny Czytelnik zdążył zauważyć – nie zajmuję się zawodowo pisaniem recenzji. Od czasu do czasu wrzucę małe conieco, bardziej ku własnej pamięci tudzież dla napompowania statystyk bloga, niż dla jakiejkolwiek wartości dodanej Czytaj dalej Cezary Harasimowicz: Święty chaos, cz. 2

Pochwalony niech będzie LUAS…

… i niech się nie psuje za często, tak, jak miało to miejsce wczoraj późnym popołudniem.

Mój codzienny powrót do domu składa się zasadniczo z następujących etapów: Czytaj dalej Pochwalony niech będzie LUAS…

Przechrzczona

Ha. Udało mi się kilka dni temu przechrzcić moją Żonkę na Androida. Wreszcie, po tylu latach błąkania się w ciemnościach i potykając się o ponadgryzane jabłka, dała się przekonać na porzucenie sił Złego i wstąpienie na ścieżkę oświaty i szczęścia wiekuistego. Czytaj dalej Przechrzczona