Potylicznie

Dziś króciutko, bo temat grząski i w sumie nieciekawy.

Dałem się niedawno wciągnąć w dysputę polityczną. Z braku jakichkolwiek politycznych przekonań takie dysputy w moim przypadku kończą się zawsze jednakowo: po wymianie kilku zdań odstępuję od rozmówcy, żeby ten przypadkiem się nie rozpękł, próbując mnie do czegoś tam przekonać.

Tym razem poszło o temat stary jak ludzkość: czy warto głosować w wyborach?

Ja uważam, że nie warto, bo to strata czasu. Ale mnóstwo ludzi co i rusz mnie próbuje przekonać, że jednak warto.

Za młodu chodziłem na wybory i głosowałem tak, jak reszta rodziny, czyli na lewo.

Potem, ponieważ lewo było u góry i dałem się omotać, że potrzeba zmian i głosowałem na prawo.

Jeszcze potem głosowałem w środek, bo tam miała być najsensowniejsza równowaga.

Gdzieś tam w międzyczasie głosowałem na PPPP, bo byli jajcarscy. Przetrwali chyba jedną kadencję i odpadli. Nic humoru w narodzie nie ma…

W każdym razie po pięciu, czy sześciu kadencjach odpuściłem sobie głosowanie kompletnie.

Przyczyny są zasadniczo dwie, a sprowadzają się do jednego i tego samego: jak sobie człowiek sam nie zrobi dobrze, żaden polityk nie zrobi mu dobrze, nieważne, w którą stronę macha chorągiewką.

Argumenty ZA zazwyczaj są takie, że jak się nie zagłosuje, to się utonie w gównie, a głosując można sobie wybrać świetlaną przyszłość. Ale mi to raczej wygląda tak, że głosując możemy co najwyżej wyrazić swoje zdanie w kwestii smaku i zapachu gówna, w którym życzymy sobie utonąć lub przynajmniej stać po szyję przez kolejną kadencję. Nic więcej. A więc – nie warto. Szkoda czasu.

Prawda jest też taka, że polityk też człowiek (jakkolwiek niewiarygodnie by to nie brzmiało), też ma jakąś tam rodzinę na utrzymaniu i jakieś tam aspiracje życiowe, wymagające przypływu gotówki. Obieca więc ile wlezie, byle tylko prześlizgnąć się na kolejną kadencję. Tylko naród ciągle niezadowolony, chociaż tyle mu już naobiecywano.

No to może teraz któryś z moich pięciu Czytelników spróbuje mnie przekonać, że nie mam racji. Z miłą chęcią wysłucham powtarzanych do wyświechtania argumentów 😉


Liczba słów w tym wpisie: 401

Sprawdź też

24 powody do uśmiechu czyli co śmieszyło mnie w czerwcu 2019

Tradycyjna comiesięczna porcja endorfin dla ponuraków.

54 powody do uśmiechu, czyli co śmieszyło mnie w maju 2019

Śmiech to zdrowie!

Zapisz się
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
6
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x