DR exercise

Braliście kiedyś udział w przedsięwzięciu zwanym szumnie „DR exercise”?

DR to skrót od „disaster recovery” czyli po naszemu „co zrobić gdy terrorysta albo piorun walnie w naszą serwerownię i usmaży ją na węgiel?”

Jeżeli nie, to nie bierzcie. Jest to bowiem jeden z najnudniejszych kawałków w pracy w świecie IT.

Polega to na tym, że symuluje się awarię całej serwerowni oraz przełączenie automatyczne tejże serwerowni na serwerownię zapasową.

Czytaj dalej >>DR exercise

Śmiechostki, listopad 2016

Dziś lista śmiesznych obrazków i filmików, które w listopadzie 2016 roku uruchomiły moje gruczoły artystyczno-humorystyczne.

Ostrzegam, będzie mieszanka rzeczy ładnych i brzydkich, śmiesznych i strasznych. Dużo memów pościąganych z różnych dziwnych miejsc. Żadnej golizny (nie licząc Janusza z Grójca), więc można śmiało oglądać w pracy jakby co… Ale przypominam, każdy z nas ma inne poczucie humoru, proszę się więc za bardzo nie obrażać tu czy tam. Śmiech to zdrowie 😉

Czytaj dalej >>Śmiechostki, listopad 2016

Tłumaczą mnie!

Jeżeli ktoś oglądał „Auta”, być może kojarzy ten cytat:

Guido, oni są chyba od Don Michaela Schumachero Ferrari, naprawdę! Prawdziwe Ferrari!!! Wal mnie Guido, wal w facciatę, to jest, to jest najszczęśliwszy dzień w moim życiu!

No więc właśnie. Walcie mnie w facjatę, komuś zachciało się nie tylko przejść przez mękę czytania jednego z moich niedawnych opowiadań, ale dodatkowo przetłumaczyć je na obcą mowę.

Czytaj dalej >>Tłumaczą mnie!

SSIS: OLEDB vs ADO.NET i parametry

Jako że na co dzień pracuję w szeroko pojętej branży Business Intelligence, jednym z moich głównych zajęć w większości firm, w których miałem przyjemność (bądź też, w jednym czy dwóch wstydliwych przypadkach, nieprzyjemność) pracować jest praca z hurtowniami danych.

Z hurtowniami danych jest trochę jak z pecetami: wieszczono im rychłą smierć już ładnych paręnaście lat temu (najpierw laptopy/ultrabooki, potem tablety, smartfony, blabla…), a tymczasem miewają się one do dziś całkiem nieźle i nic nie zwiastuje ich zniknięcia w ciągu najbliższych paru lat.

Czytaj dalej >>SSIS: OLEDB vs ADO.NET i parametry

Mechanic: Ressurection

Lubię filmy z Jasonem Stathamem w roli głównej. No lubię i już. Nic na to nie poradzę. Cała seria „Transporter”, postać Cheva Cheliosa („Crank”, „Crank: High Voltage”), Lee Christmas („Expendables”) i całe mnóstwo innych postaci charakterystycznych dla tego rodzaju kina. Krótko mówiąc: „zabili go i uciekł”, wiadomo czego się spodziewać. Wszyscy wrogowie będą uparcie pudłować, gorzej niż szturmowcy z  „Gwiezdnych Wojen”.

Czytaj dalej >>Mechanic: Ressurection

Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie

W ramach odchamiania się obejrzeliśmy niedawno z Żonką komedię pod tytułem „Million ways to die in the West”.

Zanim przystąpię do recenzji właściwej nadmienię, że jest to komedia z gatunku pure-nonsensownych. A więc idealna dla fanów filmów typu „Czy leci z nami pilot” albo „Faceci w rajtuzach”. Jeżeli, Czytelniku, po tytule spodziewałeś się czegoś w stylu „Siedmiu wspaniałych” to, obawiam się, nie Twoja bajka.

Czytaj dalej >>Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie

Oblężenie bąków, wzgórze batalionów

Jak się zbierze kilka zwierzaków do, za przeproszeniem, kupy, to mamy stado, prawda? Stado owiec, wilków, łabędzi czy niedźwiedzi.

Oczywiście nie jest to bardzo ścisła reguła, bo ryby gromadzą się w ławice, ptaki – w klucze, a aktorzy w trupy, ale takich nazw grup jest w polskim języku stosunkowo niewiele.

Natomiast w angielskim sprawa jest po prostu przesrana, jeżeli oczywiście nie wyssaliśmy tego języka z mlekiem matki. Nie dość, że każdy kurduplasty gatunek ma swoją własną nazwę grupową, to często jest tak, że ten sam gatunek ma kilka różnych nazw grupowych.

Czytaj dalej >>Oblężenie bąków, wzgórze batalionów

Moje wtyczki do WordPress: listopad 2016

Nie piszę zbyt często o tym, jakich wtyczek używam na swoim blogu, jednak zauważyłem, że czytanie o wtyczkach na innych blogach jest całkiem interesujące i prawie za każdym razem budzi dość żywe dyskusje.

No to, pomyślałem sobie, się pochwalę swoim wtyczkowym bałaganem. Uwaga, jest tego sporo, polecam uzbroić się w chipsy i colę (ewentualnie w sucharka i herbatę, jak kto woli).

OK, zaczynamy. Wedle analfabetu.

Czytaj dalej >>Moje wtyczki do WordPress: listopad 2016

Lunatycy

Dżem śpiewał:

„Lunatycy otaczają mnie…”

Z kolei Eddie Geppert śpiewała:

„Może wszystko to jest tylko snem, który właśnie nam się śni?”

Luna (czyli po naszemu: Księżyc) będąc w pełni (ale nie w pełni świadoma, po prostu w pełni) przeleci dziś Ziemię koło Ziemi w odległości najmniejszej od, pi x oko, siedemdziesięciu lat.

Na czym konkretnie polega owo zjawiskowe, khem, zjawisko?

Czytaj dalej >>Lunatycy