DR exercise

O symulowanej awarii w serwerowni.

Braliście kiedyś udział w przedsięwzięciu zwanym szumnie „DR exercise”?

DR to skrót od „disaster recovery” czyli po naszemu „co zrobić gdy terrorysta albo piorun walnie w naszą serwerownię i usmaży ją na węgiel?”

Jeżeli nie, to nie bierzcie. Jest to bowiem jeden z najnudniejszych kawałków w pracy w świecie IT.

Polega to na tym, że symuluje się awarię całej serwerowni oraz przełączenie automatyczne tejże serwerowni na serwerownię zapasową.

Brałem już udział w kilku tego typu zabawach, w różnych firmach. Jedno robią to lepiej, inni gorzej.

Najbardziej żmudne jest notowanie wszystkich czynności, które się wykonuje w ramach testów. Krok po kroku. Zrzuty ekranów, komunikaty błędów i tak dalej. Do znudzenia i poza nie.

Najbardziej niesamowite ćwiczenie typu DR robi jedna z irlandzkich firm (nazwę zachowam dla siebie) – nie widziałem tego na własne oczy, ale nasłuchałem się od kolegów, którzy widzieli, a to przecież praktycznie to samo.

Otóż raz na kwartał przełączają się oni z całością działalności z lokalizacji A na lokalizację B (lub odwrotnie). Nie jest to więc tylko „głupiutki” test, który ma wykazać na papierze, że w razie jakby co mamy działającą zapasową serwerownię, tylko faktycznie UŻYWAJĄ tej „zapasowej” serwerowni przez kolejny kwartał. Nie ma tu rozróżnienia między serwerownią „główną” a „zapasową”, obydwie są „główne”, równorzędne i gotowe na przejęcie obowiązków siostry – bliźniaczki w każdej chwili.

Mi się niedawno trafiło ćwiczenie typu DR w trybie trochę na rozpaczliwca. Końcem końców wszystko zadziałało, ale samo przełączenie między serwerowniami nie obyło się bez kilku „bumps and rough edges” jak mawiają lokalni.

Imprezka trwała pół dnia. Pod koniec tej połówki dnia, jak już wszystkie problemy zostały rozwiązane, zrobiło się tak nudno, że znalazłem nawet chwilę na popełnienie tego wpisu.

O.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "DR exercise"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jaro
Gość

akuratnie dzisiaj miałem prezentacje jakiejś poznańskiej firmy która zajmuje się serwerowniami oraz sieciami teleinformatycznymi. Te serwerownie to chyba niezły interes. I coraz więcej tego się buduje. Robiłem niedawno chłodzenie i inne instalacje do czegoś takiego. Potrafią kosztować majątek.

Jaro
Gość

systemy p.poż. to butle z gazem wypierającym powietrze. W czasie pożaru otwierają się zawory, wpuszczany do serwerowni gaz wypiera powietrze i pożar samoistnie gaśnie. Serwerom nie powinno się nic stać przy tego typu gaszeniu. Przed wejście do pomieszczenia należy serwerownie przewentylować bo inaczej ludzie by się udusili. Wentylacja to żadne wielkie halo, praktycznie jak w zwykłych biurach. Budowana przeze mnie serwerownia produkowała tyle ciepła, że wykorzystano je do ogrzewania budynku. I zasadniczo przez okres jesienny i wiosenny wystarcza tego ciepła.

Kala
Gość

Ja w ogóle się na branży IT nie znam i nie będę kłamać, że jest inaczej, głównie dlatego, że nie lubię zaczynać znajomości od kłamstwa.Ale jednak jak tak czytam sposób w jaki piszesz, to jestem przekonana, że gdybym bardzo mocno się skupiła i gdybym mogła zadawać Ci nieskończoną ilość pytań, to bym zrozumiała! Także będę tutaj na bieżąco śledzić, może wzbogacę swoją wiedzę, co lubię robić bardzo, kto wie!

wpDiscuz