Rzucamy ekranem

Krótka opowiastka o zrzutach ekranów.

(disklajmer: ten artyku jezdla pożondnych windołsowcó, c’nie? pryszczate linuksiaże niech sobie ido kąpilować jądra, czy coś)

Zrzuty ekranu przydają się każdemu od czasu do czasu[citation needed].

Oprogramowanie, które wspomaga robienie tychże, idzie w setki.

Na przestrzeni lat próbowałem już różnych rozwiązań. Ostatnio chyba wreszcie znalazłem wariant optymalny.

Pchełki WordPress: jak usunąć boczny pasek w widoku pojedynczego wpisu

Jak sprawić, żeby boczny pasek nie zaśmiecał widoku pojedynczego wpisu w WordPress.

Dziś jeden z bardzo niewielu (jak dotychczas) wpisów z serii „Pchełki WordPress”.

Nie jestem fachowcem od WordPress-a, nie znam się na PHP, a HTML-a oraz CSS-a ledwie liznąłem. Zasadniczo staram się trzymać z dala od technologii webowych; między innymi ze względu na ich straszliwą mnogość, w której idzie się pogubić.

Jeżeli czytasz po angielsku, polecam lekturę tego cudeńka: !klik!

Czasem jednak nadchodzi taki moment, że trzeba zakasać rękawy i grzebnąć w kodzie blogu, żeby uzyskać pożądany efekt.

Depiwotyzacja raportyzacji

O rozbieraniu hipopotamów, czyli opowieści z korpobudy.

W świecie hurtowni danych mamy do czynienia nie tylko z różowymi jednorożcami pierdzącymi wonną, wielobarwną tęczą a’la Chanson D’Eau.

Trafiają się też brzydkie, kostropate, utytłane w końskim gównie stare hipopotamy, które w zasadzie powinny już dawno umrzeć ze starości, ale skoro już trafiły do korporacyjnego systemu podtrzymywania życia, straszą teraz uczciwych programistów, wywołując koszmary, nocne moczenie oraz bezdech.

Sposób na obejście

Recepta na skuteczne obchodzenie korporacyjnych firewalli.

Pracowałem w życiu w kilkunastu różnych firmach. Czasem bywało, że wyjście w świat było zablokowane na amen. Ogólna zasada jest taka, że czym większa firma i czym więcej ma komputerów, tym większe szanse na to, że będą mieli upierdliwego firewalla, który w więszości przypadków bardziej przeszkadza, niż pomaga.

Na szczęście większość takich firmowych firewalli da się obejść w dość prosty sposób – za pomocą znanej od dawna techniki tunelowania SSH.

Less is more, czyli jak rozwiązałem problem w pracy nicnierobieniem

Można dużo zrobić nie nie robiąc, czyli krótka opowieść o nieuważnym czytaniu wiadomości.

Czas: jakoś tak
Miejsce: zmywak mój powszedni
Akcja właściwa:

Przychodzi do mnie menadżer średniego szczebla. Taki świeżo upieczony, z mchu i paproci. Z Bardzo Ważną Miną. Mówi, że wysłał mi właśnie maila, że mam go tu i teraz sprawdzić. Przy nim, bo to Pilne jest.

Akurat była pora lunchu. W zasadzie mógłbym gościa pogonić na drzewo, lunch rzecz święta. Ale pomyślałem, że szkoda sobie robić wroga z takiego świeżo upieczonego menadżera. Oni są tacy delikatni, wystarczy im zrzucić byle kowadło na stopę i zaraz się drą jak opętani. Z tęskną miną odłożyłem więc kanapkę, włączyłem Ałtluka i otworzyłem Bardzo Ważnego Maila.

Pomyłka z lokomotywą w tle

O wyrafinowanym poczuciu humoru japońskich linuksiarzy.

Jak powszechnie wiadomo, jeżeli coś jest możliwe, na pewno prędzej czy później ktoś na to wpadnie.

Jeżeli, Czytelniku sympatyczny, chociaż raz w życiu widziałeś jakiegoś Linuksa w akcji, to zapewne kojarzysz, że linuksowego terminala używa się dużo i często.

Koci hakier

Mrożąca krew w żyłach opowieść o tym, jak zdemaskowałem hakera ukrywającego się w moim domu od prawie dwóch lat.

Od czasu do czasu – średnio raz w tygodniu – zdarza mi się pracować zdalnie, z domu.

Jest to dla mnie bardzo wygodny układ: zaoszczędzam co najmniej dwie i pół do trzech godzin na dojazd, no i mam bardziej komfortowe stanowisko pracy. Łącze 360 Mb/s sprawia, że praca na zdalnej maszynie przebiega bez opóźnień. Co prawda w domu mam tylko jeden wyświetlacz, a w pracy dwa, ale łączna powierzchnia tych dwóch nie pokrywa nawet połowy tego domowego, więc summa summarum tu też wychodzę na plus.

Żyrofon

Pomysłowość ludzka nie zna granic ni kordonów. O tym, jak przechwytywać treść rozmowy telefonicznej bez dodatkowych uprawnień.

Aby nagrać rozmowę, aplikacja na Androidzie wymaga specjalnych uprawnień. Na iOS w zasadzie w ogóle się nie da, o ile się uprzednio nie zhackuje własnego telefonu. No chyba, że się zestawi połączenie trójstronne z nagrywarką jako jedną ze stron, ale to już osobna historia.