Choć w maju tego roku blogowi Ignormatyk stuknie już 15 lat, w dalszym ciągu jest on tak niszowy, że zwykłe niszowe blogi wyglądają przy nim jak Pekin przy Koziej Wólce. Dlatego też każdą wiadomość od czytelników odbieram z wielką radością.
Tym razem czytelnik podpisujący się popularnym polskim imieniem i jeszcze popularniejszym nazwiskiem (ale nie Jan i nie Kowalski), napisał mi prywatnie:
Cześć,
Gościu, dlaczego masz taki oczojebny blog? Nie słyszałeś nigdy o Dark Mode?
W nocy Twój blog = lampa na całą chałupę.
Jprdl, oszczędzaj oczy i monitory czytelników!
Gdybym był dużym portalem, prawdopodobnie nawet bym takiej wiadomości nie zauważył, ale że nie jestem...
Zróbmy najpierw wstępną analizę lingwistyczną tego dziełka.
"Gościu" - w zasadzie powinno być "gospodarzu", bo to mój blog. Jakbym przyszedł do kogoś do domu i zaczął w drzwiach od "gościu", prawdopodobnie nie zaszedłbym zbyt daleko. A niewykluczone, że zamiast pogadać z gospodarzem, uciąłbym sobie pogawędkę z sanitariuszem pogotowia ratunkowego, podczas nastawiania nosa ewentualnie szycia łuku brwiowego.
OK, lecimy dalej:
"dlaczego masz taki oczojebny blog?"
To całkiem - wbrew pierwszemu wrażeniu - poważne pytanie należy rozbić na dwa elementy.
Po pierwsze: dlaczego ja w ogóle mam blog? Tę kwestię próbuję uzgodnić od pierwszego dnia i do dziś tak naprawdę nie wiem. Skłaniam się ku punktowi widzenia Szczeżui:
„What are you doing now?” he asked. „Do you keep a journal?” So I make my first entry today.
... czyli po prostu piszę, z tego samego powodu, z którego ludzie włażą na Mont Blanc, jedzą parówki na czas lub grają na skrzypcach jeżdżąc do tyłu rowerem (to nie żart! Christian Adam przejechał w ten sposób ponad sto kilometrów!). Czyli po prostu dlatego, że się da.
Po drugie zaś - dlaczego blog ów jest "oczojebny"? Tu należałoby się najpierw pochylić nad biologią zagadnienia, jako że współżycie płciowe za pośrednictwem oczu właściwe jest wyłącznie w kontekście romantycznym między dwojgiem ludzkich istot, w żadnym zaś przypadku nie należy się spodziewać, że mój blog będzie próbował iść w tę stronę z czytelnikami (i mam nadzieję, że w drugą stronę również, choć Bill jeden wie co ludzie wyprawiają z ekranami swoich komputerów kiedy nikt nie patrzy).
No dobra, załóżmy na chwilę, że nasz sympatyczny Czytelnik miał na myśli "oczojebny" jako "rzucający się w oczy", "jaskrawy", "jasny".
Dalej mamy: "Nie słyszałeś nigdy o Dark Mode?"
Słyszałem.
I zaraz potem: "W nocy Twój blog = lampa na całą chałupę."
Jeżeli tak faktycznie jest, sugeruję zamknąć (albo chociaż przymknąć) drzwi podczas lektury, wówczas problem zawęzi się po pojedynczego pokoju. Ewentualnie czytać pod kordłą.
I wreszcie przepiękna i bardzo wzruszająca koda, czyli "Jprdl, oszczędzaj oczy i monitory czytelników!"
Zaczniemy od "Jprdl", co w pierwszej chwili wziąłem za jakiś nowy przydomek Karola Wojtyły (Jan Paweł Rudelski? Rydlewski?), ale zaraz do mnie dotarło, że nadawcy wiadomości zebrało się na zwierzenia intymne i po prostu informuje mnie w zawoalowany sposób, że właśnie w tej chwili odbywa stosunek seksualny. Czuję się niezmiernie wdzięczny za powierzone mi zaufanie i obiecuję nikomu się nie wygadać.
"Oszczędzaj oczy i monitory czytelników" to już zdecydowanie dział porad finansowych, które leżą poza nurtem głównym tej niszy, w związku z czym przejdę nad tym fragmentem bez słowa. Nawet o nim nie wspomnę.
Reasumując: po ryzykownym wstępie nadawca tej wiadomości najpierw wyraził zainteresowanie przyczyną, dla której piszę, potem intymnie zwierzył mi się, aby na koniec doradzić w kwestiach oszczędzania. Bardzo dziękuję!
A tak na serio: drogi Krzysztofie, większość przeglądarek ma w pasku adresu ikonkę przełączenia się w tryb tekstowy, w którym można sobie wybrać Dark Mode:

Smacznego!
Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]
Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.