Ekologika

Jeden z moich znajomych przeprowadził niedawno interesujący test. Poprosił mianowicie wszystkich znanych sobie "zielonych" (czyli zwolenników ekologicznych rozwiązań) o wzięcie udziału w małym eksperymencie.

Bierzemy dwie żarówki. Jedna starego typu, "tradycyjna", z pręcikiem wolframowym itd., a druga nowoczesna, ekologiczna, energooszczędna, żywotna.

Nastęnie bierzemy dwa moździerze (nie takie do strzelania tylko kuchenne) i solidnie rozgniatamy w nich te żarówki. Każdą w osobnym moździerzu.

Potem zalewamy moździerze wodą, mieszamy i czekamy chwilę.

Następnie cedzimy całość przez filtr do kawy, do dwóch osobnych szklanek.

Ekolog ma wypić szklankę po żarówce "ekologicznej", a ten mój znajomy po takiej "normalnej".

Jakoś nikt się nie kwapi z podjęciem wyzwania...

Jacyś zieloni wśród moich czytelników? 😉

8 komentarzy

  1. Hehe – no ja też bym nie wypił 😉
    Zielonym nie jestem ale o "eko" się otarłem 😉

    1. Podobno z tymi ekologicznymi żarówkami to jedna wielka ściema. Wcale nie "żyją" tak długo jak podaje producent, a kto trzyma dowód zakupu żarówki za €10 po paru latach? Generalnie koszt takiej żarówki jest sporo większy (w sensie ogólnym, nie tylko przy samym zakupie) niż żarówek tradycyjnych. Witamy w świecie ryb-ślimaków…

      1. Koszt jest wyzszy, bo utylizacja drozsza.
        Jezeli uda sie nawet zaoszczedzic jakies pieniadze na uzywaniu tej zarowki, to wchodza one w cene jej utylizacji. 🙂

  2. To tak jak z ekologicznymi trojebusami czy tramwajami. Owszem, nie dymią… tylko co robi ta elektrownia pod miastem?

    1. Najsensowniejsze wydają się w tym momencie ekologiczne technologie przetwarzania energii naturalnej: urządzenia geotermalne, pływowe, wiatrowe, słoneczne… Tylko póki co koszty takich rozwiązań powodują ich całkowitą nieopłacalność.

      Ale poczekajmy ze 200 lat…

      1. No cóż – dzisiaj w Very Disco pokazywali potężną elektrownię opartą na ruchu fal. Moc 5.5 kW… 🙂
        A czy takie nieopłacalne? Elektrownie słoneczne zaczynają powoli zbliżać się do opłacalności. Pływowa w St. Malo miała się dobrze kiedy tam ostatnio byłem. Wiatrowe – coś mi się zdaje że jest możliwe zbudowanie całkiem opłacalnej elektrowni wiatrowej. Tak że pewnie nie 200 lat, a jeszcze zdążymy na własne starcze kaprawe oczka to zobaczyć 🙂

        1. Ale puki co konwencjonalne [/atomowe] muszą trzymać rezerwy mocy 'pod parą' także ekologicznie zysk jest żaden. O kosztach nie wspominam

  3. Pozwolę się nie zgodzić, w żarówki zainwestowałem około 50 euro parę lat temu i wymieniłem wszystko jak leci w całym domu a było to ładnych parę lat temu – zarówki dalej świecą już w nowym domu – bo oczywiście przy przeprowadzce wszystkie wziąłem ze sobą 🙂
    Niemniej punkt o utylizacji i jej kosztach bardzo trafny …

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.