Sen 13: Wielbłąd

Wielbłąd jest chudy i mały. Ma sierść całkiem jak u charta afgańskiego – jest puszysta i faluje przy każdym kroku. Jasny i ciemny brąz mieszają się i przelewają w przyjemnych dla oka kombinacjach.

Dziewczyna ma na oko jakieś osiem lat, może dziewięć. Siedzi na wielbłądzie, między przednim a tylnym garbem i zdecydowanymi ruchami prowadzi go po niewidzialnej dla mnie ścieżce wokół piaskownicy. Od czasu do czasu wielbłąd upada, dziewczynka schodzi, pomaga mu wstać, drapie go za uszami, potem znów siada między garby i kontynuuje ten dziwny spacer.

Wszystko to obserwuję z dwunastego piętra mrówkowca. Dookoła podobne mrówkowce, widzę w oknach przyklejone twarze zdumionych gapiów. Skąd tu wielbłąd?

Odwracam się od okna i wołam w stronę mieszkania:

– Chodźcie, tego jeszcze nie grali!

Odwracam się znów w stronę okna. Sytuacja na dole zmieniła się diametralnie. Grupka dzieci biegnie za wielbłądem i dosiadającą go dziewczynką. Dzieci mają kamienie i kije, próbują dosięgnąć wielbłąda. Kamienie trafiają w zwierzę, ale gruba sierść wydaje się chronić przed ich uderzeniami.

Z daleka widzę nadciągające tłumy kolejnych dzieciaków. Wylewają się spomiędzy szarych bloków, ubrane w identyczne, szare ubrania, niczym milion kopii agenta Smitha z Matrixa. Biegną w stronę piaskownicy, łapiąc po drodze w ręce co im popadnie: patyki, kamienie, jakieś deski.

Budzę się.

Niepokojący sen.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz