Genius Scan: recenzja

W życiu często mamy do czynienia z papierkową robotą. W moim przypadku owo “często” jest lekką przesadą – od firmowych dokumentów mam księgowe...

Hexologic: recenzja gry

Rozegrawszy ponad jedenaście i pół tysiąca partyjek w Literaki stwierdziłem, że warto zrobić sobie przerwę. Około trzech tygodni zajęło mi dokończenie ponad set...

Keep: recenzja.

W ramach uszczegóławiania niedawnej listy aplikacji na smartfona, dziś krótka recenzja programu Keep. Keep to maksymalnie okrojona konkurencja dla Evernote, któ...

Sh*t happens

  As Confucius used to say, shit happens. He was a smart lad so there is no point not to believe him. Shit that happens to happen is usually a bad shit. Mo...

Znów ta sama plansza

Dziś króciutka recenzja gry, którą odkryłem całkiem niedawno, a która wessała mnie całkiem. Na szczęście na krótko, bo gra jest typu “przejdź wszystkie pl...

Nowe szaty listonosza

W ramach odsapki od wpisów wakacyjnych tym razem króciutka wiadomość ze świata oprogramowania smartfonów: Wielki Gie w końcu uwolnił aplikację Inbox na domeny f...

Przechrzczona

Ha. Udało mi się kilka dni temu przechrzcić moją Żonkę na Androida. Wreszcie, po tylu latach błąkania się w ciemnościach i potykając się o ponadgryzane jabłka, ...

Wreszcie!

Czy ktoś jeszcze pamięta mój dawny wpis chwalący aplikację Total Commander? Wpis był co prawda o różnych programach, ale dyskusja w komentarzach zawiązała się g...

Żongluję Androidami

Zachciało mi się kilka dni temu sprawdzić co by było, gdybym zamiast standardowego systemu operacyjnego zainstalował sobie w swym telefonie jakąś inną wersję.