Koniec Patelni

O wybuchowym modelu telefonu Samsunga.

Pisałem niedawno o Wybuchającej Patelni. Wygląda na to, że firma Samsung jednak nie poradziła sobie z problemem i w efekcie – po raz pierwszy w historii tej linii smartfonów – całkowicie zlikwidowali serię. Problem zapalających się baterii okazał się poważniejszy, niż początkowo sądzono – nawet wymiana dostawcy baterii na innego nie poprawiła sytuacji. Note 7, najbardziej oczekiwany smartfon Samsunga 2016 roku, został wycofany z produkcji i nie będzie już nigdzie sprzedawany. Czytaj dalej Koniec Patelni

W Sczebrzeszynie zebra żebrze drugiej zebrze wnet na biedrze

Pięć lat temu pisałem o grze Othello (znaną też pod nazwą Reversi):

Othello

Gra jest fajna, bo ma łatwe reguły, a więc nie wymaga zbyt długiej nauki. Jest też solidnie rozgałęziona, a więc – w odróżnieniu od takich warcabów na przykład – szanse na powtórzenie tej samej partii są praktycznie zerowe. Czytaj dalej W Sczebrzeszynie zebra żebrze drugiej zebrze wnet na biedrze

Sh*t happens

 

As Confucius used to say, shit happens. He was a smart lad so there is no point not to believe him.

Shit that happens to happen is usually a bad shit. More or less. Ocasionally you discover that some of the bad shit happens only to unravel a surprisingly good shit later on which is exactly my case, right now.

As we all know[citation needed], people belong to one of the two groups: they either do backups on a regular basis, or they will be doing backups on a regular basis.
Czytaj dalej Sh*t happens

Nowe szaty listonosza

W ramach odsapki od wpisów wakacyjnych tym razem króciutka wiadomość ze świata oprogramowania smartfonów: Wielki Gie w końcu uwolnił aplikację Inbox na domeny firmowe. Nie wiem tak naprawdę kiedy dokładnie się to stało, ale pamiętam, że jeszcze ze dwa miesiące temu próba uruchomienia Inboxa kończyła się komunikatem błędu – a dziś z głupia frant spróbowałem i zadziałało. Czytaj dalej Nowe szaty listonosza

Moja trucizna codzienna, odsłona trzecia

W trzeciej części serii „Moja trucizna codzienna” opiszę dziś polską grę „Słowotok”. Gra jest bardzo podobna do angielskiego „Boggle”. Jedyna istotna różnica między tymi dwiema grami to sposób liczenia punktów, cała reszta jest w zasadzie identyczna. Czytaj dalej Moja trucizna codzienna, odsłona trzecia