Maszyna po szynach

W ramach poświętopatrycznego wolnego od pracy wzięliśmy dziś dzieciaki pod pachę i pojeździliśmy sobie trochę pociągami. Młody po raz pierwszy w życiu zobaczył pociąg większy od samego siebie - ma w domu kilogramy kolejek z serii Thomas, a tu nagle ujrzał pociąg w skali 1:1 i się był zachwycił. Młoda z kolei dla zabicia nudy… Czytaj dalej Maszyna po szynach

Rybka lubi latać

Mniej więcej cztery lata temu miałem małą przygodę z latającym keczupem. O, tutaj można poczytać: http://xpil.eu/srrrru/ Nie dalej jak kilka dni temu miałem natomiast całkiem, za przeproszeniem, analogiczną przygodę z latającą rybą. Niestety (a może na szczęście?) nie był to przedstawiciel rodziny ptaszorowatych (exocoetidae - proszę sobie poguglać, jak się komuś nudzi), tylko bardziej puszkae wsosiae… Czytaj dalej Rybka lubi latać

Moja trucizna codzienna: Hook

Dziś recenzja jednaj z najprostszych gier na Androida, w które przydarzyło mi się zagrać ostatnimi czasy. Hook jest grą, w której nacisk położono na dwie rzeczy; obydwu mi czasem życiu brakuje: prostota oraz minimalizm. Gra polega na "rozplątywaniu" elementów - w każdej kolejnej planszy "supeł" jest bardziej skomplikowany i wymaga coraz więcej kombinowania, jednak nawet… Czytaj dalej Moja trucizna codzienna: Hook

Pochwalony niech będzie LUAS…

... i niech się nie psuje za często, tak, jak miało to miejsce wczoraj późnym popołudniem. Mój codzienny powrót do domu składa się zasadniczo z następujących etapów: 1. Zejść ze zmywaka, wyjść na świeże powietrze 2. Podreptać do przystanku LUAS-a. Na ogół Harcourt. Jak mam chwilę i jestem w nastroju spacerowym, Charlemont. 3. Podjechać LUAS-em… Czytaj dalej Pochwalony niech będzie LUAS…