Szukanie pracy w Irlandii: anatomia CV

Każdy kto choć raz szukał pracy wie, że dobre CV to połowa sukcesu. Czasem mniejsza połowa, czasem większa, ale jednak.

Dziś kilka uwag i porad odnośnie pisania dobrego CV na irlandzkim rynku pracy. Wiedza, którą przekazuję jest o tyle cenna, że pochodzi od kogoś, kto przez ostatnich dwadzieścia lat zmieniał pracę co najmniej trzynastokrotnie. Wiem dokładnie jak „działa” CV, jakie są – z grubsza – dzieje pojedynczej kopii CV wysłanej na konkretną ofertę oraz na co headhunterzy / pracodawcy zwracają szczególną uwagę. Na koniec dzisiejszego wpisu obejrzymy sobie również dwa przykładowe CV tej samej osoby: jedno „fajne” i jedno „do bani”.

Otwarta przestrzeń biurowa

Ktoś, kto wymyślił, że otwarta przestrzeń biurowa to doskonały pomysł, powinien za karę mieszkać przez pięć lat w otwartej przestrzeni mieszkalnej.

Teoretycznie wszystko pięknie: otwarta przestrzeń oznacza łatwiejszy dostęp do innych ludzi, w razie gdyby trzeba było do kogoś podejść, coś wyjaśnić i tak dalej. Jest bardziej bezpośrednio. Otwarte przestrzenie są bardziej naturalne dla naszych mózgów, nie nadążających ewolucyjnie za ostatnimi paroma tysiącami lat technologicznego rozwoju. Wolimy drzewa od jaskiń.

Uroki Wiedzącego

Pieniądze szczęścia nie dają, ale ich brak potrafi srodze dokuczyć. Jak mówi stare powiedzenie, lepiej płakać w nowym Mercedesie, niż śmiać się w starej lepiance. Akurat z tym ostatnim się tak do końca nie zgadzam, ale coś jest na rzeczy, nieprawdaż. Poza tym tak się tylko mówi. Kto mówi? Oni, jak zwykle…

Panic mode: on

Panika została nam zaprogramowana w nieskończonych iteracjach ewolucyjnego procesu jako mechanizm obronny. Ot, zjawia się coś wielkiego, co chce nas zeżreć – w normalnych warunkach zostalibyśmy zeżarci w trymiga, ale dzięki panice dostajemy nagle zastrzyk adrenaliny, rośnie nam odporność na ból, szybciej biegamy, wyżej skaczemy i – ogólnie rzecz ujmując – na kilka chwil przełączamy się w tryb Supermana. Może nie zatrzymamy gołymi rękoma jadącego pociągu, ale prawie 😉

Od czapy

dziewiec-male

Z pierwa trzy uśmiechłe Monstra wespół Krzyżakiem zwarte, a z Piórkoblaszakiem z Prawey, a Dzyndzelkiem z Lewey. Wnet Lelija kręta, a za Leliją Dziewięć w Koronie nawzajem Wybiórczey. Zatem trzy Supły sprzężone, zacnie zakręcone. A popod niemi Garżdągiew bystra, trójkolista, z chwęgiem nyzanym.

Cichosza

Cisza dziś i pustka w gwarnym zazwyczaj biurze. Wszyscy tłumnie się urwali oglądać jakieś euro czy coś. Ponieważ nie ma tam szachów, snookera ani Scrabble ™, uznałem imprezkę za niegodną mojej uwagi i przez to, jak głupi, zostałem dziś na zmywaku samojeden. Całkiem jak Ijon Tichy w ostatnim akapicie „Tragedii pralniczej”.

Wsady Bazyla

Chwalę się zazwyczaj, że jestem bardzo doświadczonym Bazylem (jak zwykłem określać ludków parających się bazami danych), jednak prawda jest taka, że poważnymi bazami zajmuję się może od czterech-pięciu lat, nie dłużej.

Przez poważną bazę rozumiem bazę, której nawet powieka nie drgnie przy słuchaniu kawału o zdechłym koniu. Nie zaszkodzi, jeżeli przy okazji ma rozmiar mierzony w terabajtach / miliardach rekordów.