Szukanie pracy w Irlandii: anatomia CV

Krótki poradnik o dobrych i złych praktykach podczas pisania CV na irlandzkim rynku pracy.

Każdy kto choć raz szukał pracy wie, że dobre CV to połowa sukcesu. Czasem mniejsza połowa, czasem większa, ale jednak.

Dziś kilka uwag i porad odnośnie pisania dobrego CV na irlandzkim rynku pracy. Wiedza, którą przekazuję jest o tyle cenna, że pochodzi od kogoś, kto przez ostatnich dwadzieścia lat zmieniał pracę co najmniej trzynastokrotnie. Wiem dokładnie jak „działa” CV, jakie są – z grubsza – dzieje pojedynczej kopii CV wysłanej na konkretną ofertę oraz na co headhunterzy / pracodawcy zwracają szczególną uwagę. Na koniec dzisiejszego wpisu obejrzymy sobie również dwa przykładowe CV tej samej osoby: jedno „fajne” i jedno „do bani”.

Niewykluczone, że część informacji w dzisiejszym wpisie będzie się pokrywać z tym, co napisałem w 2011 roku, o tutaj: https://xpil.eu/hej-ho-hej-ho/ – no i dobrze, w sumie niewiele się od tamtej pory zmieniło w tej kwestii.

Najpierw musimy sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie: jak bardzo zdeterminowani jesteśmy oraz ile czasu i wysiłku gotowi jesteśmy poświęcić na przygotowanie CV? W zależności od odpowiedzi możemy przyjąć wariant „dla leniwych” albo „idź na całość”.

W wersji „idź na całość” będziemy pisać nową wersję CV pod każdą ofertę pracy, na którą będziemy aplikować. Jeżeli natomiast przyjmujemy wariant „dla leniwych”, będziemy operować pojedynczą wersją CV, musi więc ono być na tyle uniwersalne, żeby „pasowało” do każdej oferty. I tu pojawia się dodatkowe pytanie: czy szukamy pracy w konkretnej branży, czy też czegokolwiek, żeby tylko się gdzieś „zaczepić”. Jeżeli szukamy „czegokolwiek”, to nawet jeżeli jesteśmy „leniwi”, powinniśmy sobie spreparować przynajmniej jedną wersją CV dla każdej branży, do jakiej aplikujemy. Jeżeli próbujemy jednocześnie „wbić się” do biura obsługi klienta w firmie handlującej gaciami, oraz na stanowisko Starszego Muszlowego w firmie zajmującej się czyszczeniem toalet, to prawie na pewno powinniśmy mieć dwa osobne CV.

Od tej pory zakładam więc, że aplikować będziemy na stanowiska w jakiejś konkretnej branży. Zakładam dodatkowo, że mamy już jakąkolwiek historię zatrudnienia, że chodziliśmy do jakiejś szkoły, oraz że (przynajmniej z grubsza) wiemy, czego chcemy od życia (to ostatnie bywa problematyczne – czasem warto usiąść sobie na spokojnie i pogadać szczerze z sobą samym – można dojść do całkiem interesujących wniosków!)

OK, zaczynamy.

Albo nie. Jeszcze nie zaczynamy. Jeszcze jedna uwaga ogólna: warto przygotować sobie dwie wersje „rozmiarowe” CV. Jedną krótką, zwartą, na jedną stronę, z niezbędnym minimum informacji oraz drugie, bardziej szczegółowe, na 2-5 stron (albo i więcej, w zależności od tego czym się możemy pochwalić). Na co dzień operujemy tą krótszą wersją, ale prędzej czy później ktoś poprosi o więcej szczegółów i wtedy mamy wersję dłuższą pod ręką.

No to teraz już naprawdę zaczynamy.

Nagłówek

W nagłówku CV najważniejsza informacja to nasze imię i nazwisko, dlatego powinno ono być wyraźnie wyróżnione. Duża czcionka (w okolicach 28), całość w osobnym wierszu.

Zaraz pod spodem kluczowe dla osoby przeglądającej CV są dane kontaktowe: adres e-mail i numer telefonu. W żadnym wypadku nie wpisujemy tam swojego adresu domowego, daty urodzenia, narodowości, koloru skóry ani wzrostu. W zupełności wystarczy numer telefonu oraz adres e-mail. Ewentualnie, jeżeli takowy posiadamy, link www do naszej wizytówki on-line lub profilu na LinkedIn.

Adres e-mail powinien być „profesjonalny”. W idealnym przypadku imię.nazwisko@domena.com ewentualnie imię@nazwisko.com (jeżeli jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami domeny z własnym nazwiskiem). W żadnym razie nie podajemy adresów typu dziubdzius8723@buziaczek.pl czy też nadymacz.bananow@gmail.com.

Kolejna sprawa: wybór sekcji, które chcemy umieścić w CV. Trzy „żelazne” sekcje to: „historia zatrudnienia” (professional experience), „wykształcenie” (education) oraz „języki” (languages). Większość „fajnych” CV ma też sekcję „O mnie”, która po angielsku nazywa się najczęściej „Profile” albo „Highlights” albo „Briefly” – w której zawrzemy garść najważniejszych informacji na nasz temat. Dodatkowe (opcjonalne) sekcje to „umiejętności” („Skills”), jeżeli mamy się czym pochwalić oraz „Dodatkowe kursy i uprawnienia” („Courses and certificates”) – to ostatnie przyda się w zawodach wymagających konkretnych, udokumentowanych uprawnień.

Oczywiście bardzo ważna jest też to kolejność sekcji. Tutaj zdania są podzielone; jedni mówią, żeby zacząć od historii zatrudnienia, inni, żeby od edukacji.

Highlights

Moim zdaniem należy zacząć od sekcji „Highlights” (o ile się takową sekcję posiada – jeżeli nie, naprawdę warto pomyśleć o jej napisaniu), dzięki której czytający CV już na samym początku będzie wiedział, czy „warto” czytać dalej, czy nie. W odróżnieniu bowiem od tego, co było 20 czy 30 lat temu, dzisiaj ilość ofert (a co za tym idzie również kandydatów) jest tak duża, że czas, jaki osoba przeglądająca poświęca pojedynczemu CV liczy się w sekundach. Powinniśmy zrobić dobre wrażenie w ciągu pierwszych 15-30 sekund. Dobrze napisana sekcja „Highlights” od razu uwypukli i podkreśli nasze mocne strony. Trzy do pięciu zdań na nasz temat, kilka „mocnych” przymiotników, dużo konkretów.

Przykład „dobrego” stylu w sekcji „Highlights”:

Expert in the Sales area; over 12 years of experience with major retailers. Seeking a role that will challenge my skills and also allow me to share my vast knowledge of customer support with my colleagues.

Przykład „kiepskiego” stylu w tejże sekcji:

Good with people, computers and phones. Well organized. Quick learner, will do any job with great attention to details.

W pierwszym przykładzie podaliśmy trochę konkretów: ilość lat doświadczenia, branżę, chęć niesienia pomocy kolegom. W drugim przykładzie natomiast mamy same wyświechtane komunały, które nie mówią o nas praktycznie nic, poza tym, że umiemy się posługiwać wyświechtanymi komunałami.

Ogólnie rzecz biorąc w sekcji „Highlights” musimy przekazać maksimum potencjalnie interesujących informacji na nasz temat w możliwie najkrótszej formie, unikając banałów oraz ogólników, ale też bez zbytniego wchodzenia w szczegóły. Na to przyjdzie czas potem.

Skills

W dalszej kolejności możemy – o ile takową dysponujemy – umieścić listę naszych najważniejszych umiejętności, zatytułowaną „Skills”. Tutaj kłania się niestety „dylemat lenia” (patrz wstęp), bo ta sekcja powinna być dobrze dopasowana do profilu konkretnej oferty, na którą aplikujemy. Jeżeli mamy dwadzieścia certyfikatów, a tylko pięć z nich „pasuje” do oferty, powinniśmy ograniczyć sekcję „Skills” do tych właśnie pięciu pozycji. Wymieniamy tu nasze umiejętności i predyspozycje do wykonywania zadań konkretnych typów; możemy również wspomnieć o dodatkowych uprawnieniach („świetnie liczę w pamięci”, „znam się doskonale na funduszach inwestycyjnych i analizie ryzyka”, „mam uprawnienia księgowe” itd). Ta sekcja powinna być wykonana w punktach, od myślników, w miarę możliwości nie więcej niż jedna linia tekstu na raz. Celem tej sekcji jest dodatkowe zaakcentowanie w czym jesteśmy dobrzy, co powinno – znów – ułatwić czytającemu podjęcie decyzji, czy warto czytać dalej.

Obydwie sekcje „Highlights” i „Skills” nie powinny zająć więcej, niż 10-15% miejsca w CV. Są ważne, ale muszą być maksymalnie zwarte informacyjnie, żeby nie zużyły zbyt wiele czasu osoby, która to CV czyta.

Professional Experience

Następna sekcja to – przynajmniej w moim przypadku – dotychczasowe doświadczenie zawodowe, czyli „Professional Experience”. W tej sekcji wymieniamy – koniecznie w odwrotnej kolejności chronologicznej – wszystkie nasze dotychczasowe miejsca pracy. Jeżeli mamy czym się pochwalić w każdym z nich (lub przynajmniej w 2-3 ostatnich), możemy tę sekcję podzielić na „podsekcje” i wymienić w podpunktach czym się zajmowaliśmy i jakie mieliśmy osiągnięcia w każdej z zatrudniających nas firm. Ważne jest tutaj, żeby informacja o nazwie firmy oraz okresie zatrudnienia dobrze się wyróżniała – przeglądający CV może zadecydować, że przeczyta tylko nazwy pracodawców, zamiast wszystkich szczegółów – warto mu to ułatwić.

Może też być tak, że w wersji „krótkiej” CV wymienimy tylko pracodawców, okresy zatrudnienia i nazwy stanowisk, natomiast szczegóły (typu co robiliśmy w każdej pracy i jakie ewentualnie mieliśmy osiągnięcia) przerzucamy do „długiej” wersji CV. Dotyczy to zwłaszcza osób z długą historią zatrudnienia.

W tej sekcji warto też pamiętać o tym, że – w przeciwieństwie do prawdziwego lasu – czym dalej w las, tym mniej drzew. Potencjalny pracodawca chce wiedzieć, co robimy aktualnie, ewentualnie czym zajmowaliśmy się niedawno. Jeżeli nasza historia zatrudnienia sięga ery mezozoicznej, możemy śmiało ograniczyć szczegóły starsze niż, dajmy na to, 4-5 lat, do niezbędnego minimum (tj. nazwy pracodawcy i okresu zatrudnienia).

Education

Kolejna sekcja to edukacja – i tu znów mamy dwie szkoły. Jeżeli mamy ukończoną większą ilość dodatkowych szkoleń / certyfikatów, możemy wydzielić je do osobnej sekcji. Jeżeli natomiast mamy ich niewiele (lub wcale), wówczas łączymy je razem z „oficjalną” edukacją (typu liceum, studia, doktoraty itd) w jednej sekcji.

Żelazna zasada przy podawaniu wykształcenia: nie podajemy wszystkich szkół wstecz aż do przedszkola, tylko ostatnią. Jeżeli mamy magistra, licencjat lub nawet niepełne wyższe (na przykład nieukończony fakultet), nie wspominamy o ogólniaku ani podstawówce i tak dalej. Jednakowoż jeżeli mamy ukończone dwa czy trzy kierunki (na tej samej uczelni lub różnych, bez znaczenia), oczywiście podajemy wszystkie.

W skrócie: sekcja „Edukacja” powinna być zwarta, bo jedyne, co tak naprawdę interesuje odbiorcę, to rodzaj i poziom uzyskanego wykształcenia oraz profil szkoły i czas trwania edukacji.

Languages

Ostatnia „obowiązkowa” sekcja to „Języki” – tu oczywiście wpisujemy angielski. Jeżeli nie znamy ani słowa po angielsku… no to nie wiem, nie doradzę. Zakładam jednak, że chociaż trochę dukamy w języku Yeatsa. Jeżeli uczciwość nie pozwala nam wpisać „English: fluent”, piszemy „English: communicative” albo „English: conversational”. Oczywiście można też skorzystać z nazewnictwa oficjalnego, czyli dziewięciostopniowej skali znajomości języka, w której „0” oznacza całkowity brak znajomości, a „9” znajomość kompletną (czegokolwiek by ona nie oznaczała – nikt przecież nie zna CAŁEGO języka). W razie dyskusji na interview i tak wszystko wyjdzie, więc starajmy się za bardzo nie naciągać faktów.

Czego nie robimy w CV:

  • Unikamy sekcji „Hobbies”, chyba, że mamy jakieś hobby, które stuprocentowo zgadza się z profilem wykonywanej przez nas pracy (wówczas możemy albo wydzielić osobną sekcję „Hobbies” albo zamieścić tę informację na samym początku, w „Highlights”).
  • Absolutnie unikamy „drażliwych” tematów typu religia, polityka, rasizm, gusta artystyczne, orientacje seksualne i tak dalej.
  • Unikamy powtarzania tej samej informacji w kilku miejscach.
  • Unikamy epatowania humorem. Jeżeli pracodawca będzie chciał się pośmiać, pójdzie na 9gag albo na JoeMonstera…
  • Żadnych informacji o dochodach.
  • Żadnych zdjęć.

Co możemy zaryzykować w CV:

  • Forma infografiki: jeżeli aplikujemy na stanowisko o profilu „artystycznym”, być może warto zamiast nudnych sekcji zrobić jakąś fajną infografikę. Nie próbowałem, więc nie podam przykładów, ale na pewno uzyskamy trochę „oomph effect”
  • Forma raportu zgodnego ze standardami branży, w której operuje nasz potencjalny pracodawca: widziałem niedawno bardzo fajne CV informatyka – bazodanowca zrobione na podobieństwo raportu; z tabelkami, wykresami, słupkami – wszystko gustownie, bez przesadnej ilości szczegółów, czytelne, naprawdę przyjemnie się to oglądało.

Oczywiście niezależnie od wybranej formy upewnijmy się, że jest tam też wystarczająco dużo treści. Forma może pomóc w przyciągnięciu uwagi do naszego CV, ale kiepska treść natychmiast ów wysiłek zniweczy.

Poniżej przykładowe „dobre” CV Jana Kowalskiego:

cv-jan-kowslaki-01

Udało się zmieścić z całością na jednej stronie. Historia zatrudnienia jest raczej krótka, dlatego można było „zaszaleć” w sekcji „Skills”. CV jest przejrzyste, sekcje są dobrze widoczne dla kogoś, kto szuka konkretnej informacji.

A tutaj przykład tego samego CV w „kiepskiej” wersji:

cv-jan-kowalski-02

Układ wizualny jest tragiczny, nie ma wydzielonych sekcji. Części opisowe są ogólne i z błędami. Brak jakiejkolwiek jednolitości.

Niestety (a może stety? w końcu to konkurencja…) mnóstwo CV na irlandzkim rynku pracy wygląda tak, jak ten drugi przykład. Ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak ważna jest logika naszego CV i jego treść. Liczą na to, że skoro jest duże ssanie na fachowców w branży, to uda się tak czy siak.

Otóż nie. Nie uda się. Trzeba się odrobinę przyłożyć i poświęcić minimum wysiłku na coś strawnego.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Szukanie pracy w Irlandii: anatomia CV"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jaro
Gość

Studia podyplomowe: Krowizm

wpDiscuz