Autobusy i tramwaje

Jak ostatnio wspominałem, komunikacją miejską w Dublinie wstrząsnął niedawno strajk motorniczych Luasa. Strajk trwał dwa dni i - zdaje się - nie dał żadnych rezultatów. A w każdym razie nie takie, jakich spodziewali się strajkujący. Zamiast podwyżek rzędu 50% wspomina się nieoficjalnie o propozycji podwyżek rzędu 1%. Hm. Jednak to nie koniec "rozrywek" tramwajowych -… Czytaj dalej Autobusy i tramwaje

Bez celu

Z pisaniem bloga jest tak, że albo się wie, o czym się będzie pisało - ma się w głowie taki jakby szkielet fabularny, który trzeba, jak by to pieszczotliwie ujął stryj Zenon, opierdolić mięchem fleksyjno-składniowym, albo się nie wie - i wtedy trzeba albo odłożyć pisanie na później, albo iść na żywioł i liczyć na… Czytaj dalej Bez celu

Program obowiązkowy: 4 lata później

Jakiś czas temu (dość dawno), pisałem o tym, jakie programy uważam za absolutnie niezbędne na swoim prywatnym komputerze. Przez cztery lata trochę mi się zmienił pogląd na sprawę, dlatego dziś odświeżam temat. No to lecimy: System operacyjny: praktycznie bez zmian, Windows 7 lub Windows 10. Windows 7 został okrzyknięty najlepszym systemem operacyjnym firmy Microsoft. Nawet… Czytaj dalej Program obowiązkowy: 4 lata później

Wyzywająca jedenastka

Zostałem niedawno [z]wyz[y]wany od blogerów. Wyzw[isko]anie przyjmuję z dumą i pokorą. Rękawicę rzuconą podnoszę. Tym razem chodzi (jak to zwykle w takich przypadkach bywa) o udzielenie odpowiedzi na jedenaście pytań. A następnie puszczenie własnych jedenastu pytań do kolejnych ofiar blogerów. Pytania wydają się być związane tematycznie z literaturą. Poczynajmy, w imię boże! 1. Masz możliwość… Czytaj dalej Wyzywająca jedenastka

Spin, Syn i Serce

Dzisiejsza recenzja będzie raczej nietypowa. Albowiem dotyczyć będzie trzech różnych książek, z których jedną już niedawno opisywałem, drugiej - nie dokończyłem, a trzecią ledwie co zacząłem. Zaczniemy od części słabszej, czyli "Syna" Jo Nesbo. Powieść okrzyknięta przez większość jedną z najlepszych pozycji tego pisarza, do mnie nie trafiła. I to do tego stopnia, że nie odsłuchałem… Czytaj dalej Spin, Syn i Serce

Magia dwóch kółek

Pisałem swego czasu (tutaj i tutaj) o próbach nauczenia mojej pięcioletniej latorośli jazdy na dwukołowym rowerze. Dzisiaj, w późnych godzinach porannych, moje niekończące się, zasapane biegania za dwukołowym potworem zakończyły się wreszcie sukcesem. Potrafimy już: jechać prosto, zakręcać pod kątem prostym (głównie w lewo, o ile droga, w którą zakręcamy, jest odpowiednio szeroka), hamować i… Czytaj dalej Magia dwóch kółek

Ona, ja i pedały dwa

Chwilę temu... "Chwila temu" jest na tym blogu pojęciem względnym, ponieważ piszę z czterodniowym wyprzedzeniem, a więc Czytelnik przeczyta to w okolicach czwartku, podczas gdy opisywane zdarzenia miały miejsce w niedzielę. Taki urok blogowania. A więc, chwilę temu przylazłem zasapany z podwórka, gdzie próbowałem naumieć swoją latorośl jazdy na rowerze bez kółek wspomagających. Ostatnie dwie… Czytaj dalej Ona, ja i pedały dwa