Krwi!

W wojsku spędziłem prawie pięć lat. Czasu w wojsku jest mało, a już zwłaszcza w akademii wojskowej, gdzie nie tylko maszeruje i śpiewa się w maskach gazowych („tatusiu! a pokaż jak słoniki biegają!”), składa broń z zamkniętymi oczami i biega na poranną zaprawę, ale też uczy się o diagramach Harela, optymalizacji wielokryterialnej metodą Simplex tudzież liczy się różniczki, wyznaczniki macierzy oraz całki wielokrotne. Na pierwszym roku tydzień naukowy miał 45 godzin (czyli średnio prawie 8 godzin dziennie, wraz z sobotami – a co), a po nocach i wieczorami ćwiczyło się musztrę, strzelanie oraz wszelaką kurwolingwistykę (zadziwiające jest ile różnych zastosowań może mieć jedno małe słówko). Czytaj dalej Krwi!