Psikutas bez „s” czyli Big Data po mongo(l)sku

Niech się Czytelnik nie da zwieść głębią tytułu dzisiejszego wpisu, nie o andrologii kynologicznej bowiem dziś będzie, tylko o technologiach przetwarzania danych. A konkretnie – dużych zbiorów danych, o niekoniecznie z góry ustalonej (bądź znanej) strukturze, czyli o tym, co od jakiegoś czasu otrzymało znamienną nazwę „Big Data”.

Czytaj dalej >>Psikutas bez „s” czyli Big Data po mongo(l)sku

Gorący punkt

Jak już niedawno pisałem swoją łamaną angielszczyzną, zamieniłem ostatnio siekierkę na kijek i zamiast się wozić po dzielni ze smartfonem, używam skromnie Nokii 6310i (starsi górale mogą jeszcze pamiętać takie zwierzę). Tym samym odciąłem się od szeroko pojętego internetu, co ma swoje zalety (więcej czasu), jednak ma też swoje wady (główną z nich jest – niespodzianka – brak internetu pod ręką).

Czytaj dalej >>Gorący punkt

Jeszcze nie, ale już prawie

W ostatni weekend mój nienarodzony (jeszcze) syn zrobił nam trochę zamieszania. Otóż w trakcie standardowej wizyty u polskiej pani dochtór, takiej co to się gówniarza ogląda przez specjalne ultradźwiękowe okienko, waży się go i mierzy, i szturcha tym takim czymś, żeby się lepiej ustawił do kamery, żonę złapał skurcz, a za chwilę drugi. Pani dochtór stwierdziła: zaczyna się, jak nic! Proszę teraz szybciutko do szpitala – i rodzić!

Czytaj dalej >>Jeszcze nie, ale już prawie