Przeprowadzka – szczegóły

Dziś trochę bardziej szczegółowo o tym, jak przeniosłem bloga z jednego serwera na drugi.

Słowem wstępu, po cholerę w ogóle jakieś tam przenosiny? Przecież działa, a więc w myśl złotej zasady „if it ain’t broke, don’t fix it!” w ogóle nie powinienem niczego ruszać.

Ja jednak jestem osobnikiem ciekawskim, zwłaszcza jeżeli idzie o technologie końputerowe, tak więc przyuważyłem względnie niedrogą ofertę serwerów VPS, kupiłem na próbę taki serwer na 3 miesiące – i zabrałem się za przeprowadzkę.

Najpierw założyłem (o, święta naiwności!), że wystarczy w tym celu wykonać eksport (taki wordpressowy, do pliku XML) na starym serwerze a potem import na nowym.

Efekt: owszem, wszystkie wpisy, komentarze oraz RSS-y (te z sekcji „Inni piszą”) mi się przeniosły, ale nic ponadto. W szczególności, nie przeniosły się multimedia. Pal licho statystyki Counterize czy ustawienia motywu, ale bez obrazków oraz kilku empetrójek przeprowadzkę uznałem za niekompletną.

Zacząłem więc kombinować, jak by tutaj przenieść media, no i zassałem je ze starego serwera na nowy za pomocą FTP. Ale tu klops – owszem, pliki są, ale nie widać ich w bibliotece WordPressa.

Znalazłem więc wtyczkę, która pozwala dodać lokalne pliki do biblioteki WordPressa. Owszem, dodała, ale niestety nie przywróciło to ustawień „featured image” (nie bardzo wiem jak się to tłumaczy na polski), czyli tych takich obrazków które reprezentują niektóre z wpisów na stronie głównej.

No i co? No i dupa. O ile jeszcze znalazłem wtyczkę, która potrafi automatycznie ustawić featured image dla każdego wpisu na podstawie pierwszego obrazka z tego wpisu, o tyle przywrócenie featured images dla wpisów nieposiadających obrazków w treści okazało się niewykonalne. Tzn. mógłbym oczywiście żmudnie poustawiać to ręcznie, ale to głupiego robota…

Te wszystkie hocki-klocki zajęły mi dobre dwa dni (a konkretnie to nocki, kiedy to jedną ręką karmiłem Młodego, a drugą klikałem w ustawienia WordPressa). Stwierdziłem wtedy, że skoro tak się nie da, trzeba zagadnienie zajść od dupy strony.

Przewaliłem dla pewności serwer (w sensie, wykonałem pełny reset do ustawień fabrycznych) a następnie przeniosłem żywcem (przez ftp) całą zawartość folderu /blog/ ze starego serwera na nowy, a także wykonałem kopię zapasową oryginalnej bazy danych i odtworzyłem ją na serwerze docelowym. Potem tylko szybka zmiana ustawień w wp-config.php (trzeba było podać nowe dane do logowania się do lokalnej instancji MySQL) – i voila! Blog zabanglał od pierwszego kopniaka.

Na koniec podmieniłem wpis w strefie DNS, żeby wskazywał na nowy serwer, odczekałem przepisowych parę godzin aż się DNS-y rozpropagują – i gotowe.

Tymczasem piątek, tygodnia koniec i początek, jak zwykł był kiedyś śpiewać jeden niezdecydowany piosenkarz. Trzeba jeszcze trochę pozmywać, a potem niech żyje wolność, wolność i swoboda, jak śpiewał swego czasu jakiś inny piosenkarz.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz