Wszystko w normie

Dziś, w ramach odsapki od cytatów z Pratchetta, króciutko o czystości i porządku.

Nasza najmłodsza latorośl (a właściwie nasz najmłodszy Latorośl) ma swój kojec, zwany w lokalnej rodzinnej grypserze Więzieniem, do którego wędruje nie za często i nie za chętnie – głównie wtedy, kiedy trzeba iść do kibelka, a nie ma komu Młodego przypilnować na tych parę chwil.

Czytaj dalej >>Wszystko w normie

Koń trola jak ości

Dawno już minęły czasy, kiedy działy kontroli jakości produktów zajmowały się kontrolowaniem jakości produktów. Dzisiaj kontrola jakości polega na wyprodukowaniu takiego egemplarza, który zepsuje się jak najprędzej po upłynięciu okresu gwarancyjnego, ale w miarę możliwości nie tuż przed tym terminem, bo wtedy trzeba będzie wymienić egzemplarz na nowy (w ramach gwarancji), a to obniża zyski.

Tak więc żarówki świecą krótko, lodówki i pralki psują się jak w zegarku, a samochody po przejechaniu 150500 kilometrów zaczynają rzęzić.

Czytaj dalej >>Koń trola jak ości

Na celowniku

Tytuł dzisiejszego wpisu jest trochę za bardzo dramatyczny. Miało chodzić o to, że znalazłem się ostatnimi czasy na celowniku spamerów, jednak prawda jest taka, że ze względu na maleńką oglądalność mojego bloga, spamerzy nie celują konkretnie we mnie; po prostu załapałem się na jakąś większą falę ataków.

Czytaj dalej >>Na celowniku

61,218,182,743,304,701,891,431,482,520

Sześćdziesiąt jeden kwadryliardów dwieście osiemnaście kwadrylionów sto osiemdziesiąt dwa tryliardy siedemset czterdzieści trzy tryliony trzysta cztery biliardy siedemset jeden bilionów osiemset dziewięćdziesiąt jeden miliardów czterysta trzydzieści jeden milionów czterysta osiemdziesiąt dwa tysiące pięćset dwadzieścia – tak brzmiałby tytuł dzisiejszego wpisu, gdyby komuś chciało się go przeczytać w całości.

Czytaj dalej >>61,218,182,743,304,701,891,431,482,520

Sierpniowe ostatniości

Dzień dzisiejszy zaczął się całkiem miło – rano dostałem SMS-a od znajomych, że chcieliby wpaść z wizytą. Znajomi, dotychczas wyłącznie wirtualni, na żywo okazali się być strasznie fajnymi ludźmi. Przytargali swoją pociechę (maluszek starszy od naszego o trzy dni) i do wczesnego popołudnia siedzieliśmy nad kawą, herbatą, gadaliśmy (dialogi były na cztery nogi) i śmialiśmy się do rozpuku.

Czytaj dalej >>Sierpniowe ostatniości