Tylko nie pal

„Rób co chcesz, tylko nie pal” śpiewała dawno, dawno temu Maryla R. Tako i ja zaśpiewałem niedawno mojemu autku w ramach wykręcenia możliwie najmniejszego średniego spalania na trasie mieszanej.

Długo nie będę się rozpisywał, bo temat stary jak motoryzacja i wielu mądrzejszych ode mnie już się na ten temat wypowiedziało. A więc – króciutko.

Autko z silnikiem Diesla, pojemność ciut poniżej dwóch litrów, przy łagodnej jeździe nie powinno spalać za dużo, nieprawdaż?

Na co dzień robię nim około czternastu kilometrów dziennie: siedem rano i siedem po południu. Po mieście (o, pardon, po Dublinie). Na zimnym silniku. Spala mi średnio jakieś 8.5 – 9 litrów na sto kilometrów. Dużo. A gdyby tak zmierzyć na dłuższym odcinku?

Pomiar spalania zaczął się przy zjeździe z M50 w Clondalkin, a skończył w okolicach Sandyford, zahaczając po drodze o stację paliw przy N7, potem długi skok autozdradą M7, okolice Kildare, Newbridge, wiejskie dróżki przez malownicze pola i łąki hrabstwa Kildare, a w drodze powrotnej dłuuuugi jak polski dług publiczny korek przy Red Cow i parę złośliwych czerwonych świateł na ostatnich kilku kilometrach przed domem w D18. Łącznie jakieś 80 albo 90 kilometrów w obie strony.

I co?

I niespodzianka. Przy jeździe po autostradzie, ze stałą prędkością 110 km/h, udało się zejść ze średnim spalaniem do 6.4 litra na setkę.

Jazda przez wiochy, a także przez powrotne dublińskie korki i światła, podniosła tę średnią do 6.7. Nadal nieźle.

Podsumowanie:
Plusy:
– spalanie o ponad jedną czwartą mniejsze niż po mieście (co przy obecnych cenach paliw oznacza, pi x oko, 3.5 – 4 euro mniej za paliwo, na każde sto kilometrów)
– odrobinę bezpieczniejsza jazda (praktycznie zero manewrów wymagających mocnego przyspieszania auta)
– mniejsze zużycie klocków hamulcowych

Minusy:
– trochę dłuższy czas dotarcia do celu („tylko” 110 km/h na autostradzie)
– mało dynamiczna jazda jest nudna
– nie polecane dla kierowców z zacięciem „sportowym”, którzy nie potrafią przeżyć faktu, że „gorsze” auto może ich wyprzedzić

A następnego dnia rano wsiadłem za kółko i po przejechaniu moich codziennych siedmiu kilometrów średnie spalanie skoczyło z 6.7 na 7.0.

C’est la vie, moiściewi…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz