Nieszczęścia nie chodzą parami

One chodzą całymi hordami, przetaczają się tłumnie przez nasze życia i zostawiają mnóstwo bolesnych blizn, szram i dziur.

Weźmy na ten przykład ostatni kwartał roku 2013.

Najpierw okazało się, że nasz nieomylny księgowy jednak nie jest taki nieomylny. Coś gdzieś źle policzył i całkiem znienacka musieliśmy wyjąć ("z dupy") mnóstwo pieniędzy na zaległe podatki. I to teraz, zaraz, szybciutko, żeby karniaka nie dostać. Musiałem na ten cel wziąć kredyt, który teraz pracowicie spłacam.

Potem straciłem brata w wypadku. Trochę za szybko jechał, spotkał się ze ścianą... Zginął chłop na miejscu.

Zanim zdążyłem wyprawić bratu pogrzeb, mój pracodawca w ramach "optymalizacji kosztów" zwolnił dużą grupę kontraktorów. Załapałem się, a jakże. Chce ktoś przygarnąć bazyla? Parzę świetną kawę...

Rozglądam się tylko skąd nadejdzie kolejny pstryczek od losu.

Jedyna nadzieja w tym, że taka kumulacja nieszczęść nie zdarza się w życiu zbyt często - rok 2014 może być już tylko lepszy.

I tego będę się trzymał.

5 komentarzy

  1. No tak…. cóż dodac? oby ten następny rok był juz tylko lepszy, dla Ciebie, dla Was, sobie samej też tego życzę, bo uderzyło strasznie także u nas, tyle, że o tym nie napiszę na swoim blogu.

    Powodzenia i spokojnych Świąt dla Waszej Rodziny

    1. No to mam winnego przynajmniej w tej kwestii. Apage!

      😉

      A tak na poważnie, zacząłem się już rozglądać jakiś czas temu – ssanie na fachowców od zmywaka jest nieustające; powinienem sobie coś spokojnie znaleźć. w styczniu.

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]