Geniusz zła

Historii primaaprilisowych ostatnio nie brakowało. U nas w domu pierwszy kwietnia przeszedł raczej bez echa. Ot, powiedziałem z samego rana córce, że ma pająka ...

Pomnik raz jeszcze

Moje starsze dziecko robi coś, czego mi w dzieciństwie bardzo brakowało (chociaż zupełnie nie byłem tego wówczas świadom), mianowicie uczy się pływać. Ja sam pł...

Jeszcze jeden polski blogger

Natrafiłem niedawno na kolejnego bloga prowadzonego przez nieudacznika, który ponad siedem lat temu wyemigrował z nadwiślańskiego raju na ziemi, żeby zamiast am...

O, Mario!

Wbrew pozorom tytuł dzisiejszego wpisu nie jest peanem do niczyjej matki, nie jest również okrzykiem radości na widok odnalezionej na strychu pradziadka staroży...

Linuks Pi

Tym razem naprawdę króciutko: wczoraj w późnych godzinach wieczornych ujrzała światło dzienne wersja jądra linuksowego oznaczona numerkiem 3.14. To najlepsze pr...

Panic mode: on

Panika została nam zaprogramowana w nieskończonych iteracjach ewolucyjnego procesu jako mechanizm obronny. Ot, zjawia się coś wielkiego, co chce nas zeżreć - w ...