2048 wciąż żywe

Jeszcze jedna z pierdyliona odmian gry w 2048. Nawet ciekawa.

Pisałem swego czasu o grze 2048. Pomysł na grę jest banalnie prosty: na planszy 4×4 pola łączymy ze sobą pary klocków z tą samą liczbą, po połączeniu powstaje klocek z liczbą dwa razy większą. Celem gry jest utworzenie klocka z liczbą 2048. Czytaj dalej 2048 wciąż żywe

Miara szczęścia

Alfabetyczne podśmiechujki ze szczęśliwej gugielnicy.

Co robi bloger, który chce pisać, a nie ma tematu?

Coś jakby stanąć przed pustą lodówką. Coś by się zeżarło, ale nie ma co.

Zazwyczaj w takiej sytuacji albo odpuszczam pisanie, albo idę na Hacker News, gdzie zawsze znajdzie się pierdylion fajnych tematów. Co prawda na ogół branżowych, więc obłędnie nudnych dla większości zwykłych zjadaczy bitów – ale zawsze. Czytaj dalej Miara szczęścia

DROP IF

Kolejny wynalazek SQL Małomiękkiego. Bywało lepiej.

Microsoft to dobra firma, ale czasem jak już coś wymyślą, to nie wiadomo, śmiać się czy pakować walizki.

Tym razem poszło o słynne oraclowe „CREATE OR REPLACE”. Najwyraźniej chłopaki z M$ bardzo mocno starają się nie wejść z prawie czterdziestoletnim gigantem w konflikt, dlatego zamiast, jak to drzewiej bywało, kraść pomysł z sąsiedniego podwórka, wymyślili po swojemu.

Chwali się, owszem. Ale, kurdę, jednak mogliby to nieco lepiej rozwiązać. Czytaj dalej DROP IF

Pchełki Powershell: wolne miejsce na dyskach

Skrypt w PowerShell sprawdzający ilość wolnego miejsca na dyskach twardych.

Sposobów na sprawdzenie ilości wolnego miejsca na dysku jest dużo. Najprościej uruchomić okno Eksploratora i rzucić okiem.

Niedawno jednak naszła mnie potrzeba napisania aplikacji konsolowej, która wyświetlałaby mi informację o wolnym miejscu na wybranych dyskach w następujący sposób: Czytaj dalej Pchełki Powershell: wolne miejsce na dyskach

Operujemy

O Operze (przeglądarce www).

Nie jestem radykałem (tam nie ma spacji po drugiej sylabie, zapewniam!) jeśli chodzi o wybór przeglądarki wuwuwu. Kiedyś byłem, ale już mi przeszło. Tym bardziej, że od jakiegoś czasu większość „mainstreamowych” przeglądarek radzi sobie w zasadzie podobnie, różnice są głównie kosmetyczne. Nawet Internet Explorer (zwany od niedawna Edżem) od kilku wersji zdaje test Acid3 na piątkę (tj. na 100%), więc już dawno skończyły się czasy wyśmiewania „eksplodera”. Czytaj dalej Operujemy

To my, trociny!

Bardzo rozwlekła opowieść o paproszku. Są fotki!

Tym słynnym cytatem otwieram dzisiejszy wpis. Poświęcony on będzie nowoczesnym technologiom w służbie szarego człowieka.

Jakiś czas temu – w sumie już dość dawno, jak się dziś okazało – nabyłem w drodze kupna Patelnię, zwaną w tej części Drogi Mlecznej smartfonem. Krążownik klasy Samsung Galaxy Note 4, służy mi dzielnie, wiernie i bezawaryjnie w moich wojażach przez otchłanie jęternetów. Aż do dziś.
Czytaj dalej To my, trociny!

Dużo dziewiątek

O dziewiątkach. Uwaga: jest dużo przewijania. Naprawdę dużo…

Dziś jeszcze jedna ciekawostka ze świata matematyki. W sumie dość zaskakująca, aczkolwiek po głębszym przemyśleniu raczej oczywista.

Weźmy dowolną liczbę, która nie dzieli się przez 2 ani przez 5 (innymi słowy kończy się cyfrą nieparzystą różną od 5).

Nazwijmy ją… Czytaj dalej Dużo dziewiątek

Dziwny ciąg

O interesującej właściwości alternatywy ciągu Fibonacciego.

Natknąłem się niedawno na całkiem interesujące zjawisko matematyczne, które dziś pokrótce opiszę.

Jak wszyscy wiedzą[citation needed], iloraz dwóch kolejnych wyrazów ciągu Fibonacciego…

Fibonacci oraz jego ciąg są stałymi gośćmi tego blogu 😉 Czytaj dalej Dziwny ciąg

Bóg urojony

Domagam się pomnika dla ateistów!

Rio ma swojego Chrystusa, Świebodzin też ma swojego Chrystusa, Swayambunath w Katmandu ma swojego Buddę, Hindusi wszędzie mają nastawiane pomniki Śiwy i Wisznu, a ateiści – co?

Znajomy wymyślił niedawno, że niegłupio byłoby pierd… to znaczy, ten, tego, postawić jakiś porządny pomnik dla ateistów. Czytaj dalej Bóg urojony

Wolność wyboru

O pozornej wolności wyboru przy zakładaniu połączenia internetowego na irlandzkiej wsi.

W ramach opowieści z lokalnej irlandzkiej niwy dziś krótka historia o tym, jak jeden mój znajomy zakładał sobie Internet w domu.

Kupił ów znajomy chatę na wsi, gdzieś pod Thurles. Jak mówią lokalni: in the middle of nowhere. Zadupie przepiękne, za oknem zamiast betonu i asfaltu – zieleń, krowy (jeśli ich akurat nie zwieje z wichrowych wzgórz) i przestrzeń. Bajka, panie.

Krów nie widać - zwiało Czytaj dalej Wolność wyboru