Garść ciekawostek o liczbie 2017

Ponieważ nasz kawałek skały nieuchronnie zmierza ku ukończeniu dwutysięcznego siedemnastego obrotu wokół swojej gwiazdki macierzystej, co wydaje się wprawiać mieszkających na nim robaków (zwących siebie dumnie „Homo Sapiens”) w niezdrową afektację, dla ostudzenia emocji pozwolę sobie przytoczyć dziś garść informacji na temat liczby 2017.

Czytaj dalej >>Garść ciekawostek o liczbie 2017

Pięć rzeczy, które Ci się przydarzą, kiedy rzucisz wiadomości

Znam mnóstwo osób uzależnionych od codziennej porcji newsów. Telewizja, radio, wielkie portale informacyjne i tak dalej. Śledzą, komentują, obserwują, wnioskują i tak dalej.

Okazuje się, że newsy to forma uzależnienia, podobnie jak fajki czy ortofaszyzm. Można z tym walczyć. Dziś podam pięć powodów, dla których warto rzucić ten narkotyk.

Czytaj dalej >>Pięć rzeczy, które Ci się przydarzą, kiedy rzucisz wiadomości

Arytmetyka zmiennoprzecinkowa: nie taki diabeł straszny jak go malują

Programiści (albo bardziej ogólnie: fachowcy od komputerowego przetwarzania danych) dzielą się na dwa obozy: jedni twierdzą, że używanie danych zmiennoprzecinkowych jest fajne, wygodne i bardzo, bardzo precyzyjne – a drudzy, że ze względu na zaokrąglenia, jakie występują na ostatniej (najmniej znaczącej) pozycji operacjom zmiennoprzecinkowym ufać nie można i należy ich unikać jak diabeł święconej wody.

Czytaj dalej >>Arytmetyka zmiennoprzecinkowa: nie taki diabeł straszny jak go malują

Pokalanie: recenzja

[pullquote cite=”Piotr Czerwiński” type=”right”] [dropcap]M[/dropcap]łodość jest jak te butelki, które rozwalaliśmy o ściany. Nie można ich skleić z powrotem, ale jest jeszcze szansa, dla każdego z nas, marnych ciuli, że przyjdzie ktoś, kto ułoży z nich witraże.[/pullquote]

Wstyd się przyznać, ale przez te wszystkie lata nie miałem jeszcze okazji przeczytać „Pokalania” Piotrka Czerwińskiego.

Wstyd, bo znam się z Piotrkiem od jakiegoś czasu i chociaż nasze życiowe drogi zeszły się tylko na krótko, do dziś trzymamy sztamę i wymieniamy się na bieżąco rozmaitymi nowinkami z kraju i ze świata.

Czytaj dalej >>Pokalanie: recenzja

Wymarzona Wigilia

Święta Bożego Narodzenia nieodmiennie kojarzą mi się z milionowymi życzeniami „wesołych świąt”. W zasadzie jeżeli miałbym być wesoły w stopniu wprost proporcjonalnym do ilości otrzymanych w tym czasie życzeń, musiałbym przez resztę roku oddychać podtlenkiem azotu, co prawdopodobnie nie wyszłoby mi na zdrowie, ale przynajmniej umarłbym posrany ze śmiechu.

Czytaj dalej >>Wymarzona Wigilia

O nieśmiałości słów kilka

Jakoś tak wyszło, że od najmłodszych czasów dziecięcych byłem osobnikiem raczej nieśmiałym.

Wmawiałem sobie co prawda przez jakiś czas, że mam bogate życie wewnętrzne, ale potem się okazało, że to były owsiki.

No właśnie. Do czwartego roku życia wychowywałem się praktycznie bez rówieśników. Rozmowy z psami, kurami, kopanie dziury w ziemi albo turlanie metalowych kółek zajmowały mi większość czasu. Chyba że akurat przerzucałem węgiel. W grupie zawsze miałem blokadę. Dopóki widziałem się z kimś w gronie dwuosobowym, wszystko super. Jak tylko pojawiało się więcej ludzi, od razu gubiłem rezon i odruchowo zaczynałem szukać jakiegoś miejsca, gdzie mógłbym sobie samotnie posiedzieć, albo wymówki, żeby się urwać.

Czytaj dalej >>O nieśmiałości słów kilka

Ponury kombosik

W odstępie niespełna miesiąca, prawdopodobnie żeby poprawić wszechobecny nastrój świąteczny, zmarło się dwóm całkiem przeze mnie lubianym artystom.

Andrew Sachs zmarł pod koniec listopada. Miał osiemdziesiąt sześć lat. Piękny wiek, jak to się mówi, chociaż pewnie z niektórych perspektyw do piękności temu wiekowi jest daleko.

Czytaj dalej >>Ponury kombosik

Flażolety

Flażolet to efekt możliwy do osiągnięcia podczas gry na instrumencie strunowym. Na przykład na gitarze (ale nie tylko).

Efekt analogiczny do flażoletu można uzyskać również w niektórych instrumentach dętych, przez przedęcie instrumentu, ale ja dziś nie o tym

Flażolet polega na tym, że zamiast pozwalać strunie drgać całą długością (struna otwarta), „blokujemy” strunę w połowie (lub jednej trzeciej, lub jednej czwartej itd.) jej długości przykładając do struny palec, a następnie wprawiamy ją w drganie (trącając palcem drugiej ręki). Dzięki temu struna zaczyna drgać z wyższą częstotliwością. A jak wiadomo wyższa częstotliwość to inny dźwięk. I efekt gotowy.

Czytaj dalej >>Flażolety

Bo każdy Polak to złodziej

Opowiem dziś krótką acz nieco wstydliwą historyjkę z mojego własnego podwórka.

Przytrafiło mi się kiedyś pracować dla międzynarodowej korporacji, która miała swoją główną siedzibę w Dublinie. Prawdopodobnie ze względu na niskie podatki, bo przecież nie dla pogody.

Jak to zwykle bywa, pierwszego dnia oprowadzono mnie po całym budynku oraz pokazano mi dwa najważniejsze pomieszczenia: kantynę i wucet.

Czytaj dalej >>Bo każdy Polak to złodziej

Na zapas

Blogowanie to zajęcie wymagające czegoś, czego przez całe życie mi brakowało: systematyczności.

Dowcip polega na tym, że systematyczność tę każdy bloger może sobie zdefiniować wedle własnego widzimisię (czyli chyba jest w zoo) – można pisać raz dziennie albo raz na tydzień albo nawet trzy razy do roku – byleby tylko mieć wyrobiony jakiś rytm, wedle którego piszemy.

Czytaj dalej >>Na zapas