Garść ciekawostek o liczbie 2017

O liczbie 2017 – ciekawe, acz kompletnie nieprzydatne fakty.

Ponieważ nasz kawałek skały nieuchronnie zmierza ku ukończeniu dwutysięcznego siedemnastego obrotu wokół swojej gwiazdki macierzystej, co wydaje się wprawiać mieszkających na nim robaków (zwących siebie dumnie „Homo Sapiens”) w niezdrową afektację, dla ostudzenia emocji pozwolę sobie przytoczyć dziś garść informacji na temat liczby 2017. Czytaj dalej Garść ciekawostek o liczbie 2017

Pięć rzeczy, które Ci się przydarzą, kiedy rzucisz wiadomości

O tym, dlaczego przestałem śledzić wiadomości z kraju i ze świata.

Znam mnóstwo osób uzależnionych od codziennej porcji newsów. Telewizja, radio, wielkie portale informacyjne i tak dalej. Śledzą, komentują, obserwują, wnioskują i tak dalej.

Okazuje się, że newsy to forma uzależnienia, podobnie jak fajki czy ortofaszyzm. Można z tym walczyć. Dziś podam pięć powodów, dla których warto rzucić ten narkotyk. Czytaj dalej Pięć rzeczy, które Ci się przydarzą, kiedy rzucisz wiadomości

Śmiechostki, grudzień 2016

Co bawiło mnie pod koniec 2016 roku.

Dziś porcja śmiesznych obrazków (także ruchomych!), które bawiły moją wypaczoną jaźń w grudniu 2016. Tradycyjnie już uprasza się o oglądanie na luzie, z otwartym umysłem i przymrużonym okiem.

Bez zbędnych wstępów, zaczynamy! Czytaj dalej Śmiechostki, grudzień 2016

Powrót

Wpis techniczny – o motywach Wordpress.

Przez ostatnich dziesięć tygodni używałem na blogu nowej skórki. Niestety, skórka okazała się końcem końców ciężka, koślawa i przekombinowana. Niniejszym wracam do skórki poprzedniej, która wprawdzie też nie jest idealna, ale przynajmniej bardziej uporządkowana, zarówno wizualnie jak też od strony administracyjnej.

Czytelników, którzy się przejmują takimi drobiazgami jak wygląd blogu za zamieszanie przepraszam, jednocześnie uprzedzając, że będę pewnie niedługo znów kombinował.

Pozdrawiam poświątecznie i na wszelki wypadek przypominam, że w tym roku świętujemy Sylwestra o sekundę dłużej! W Irlandii będziemy mieć tę dodatkową sekundę jeszcze w tym roku (o godzinie 23:59:60), a w Polsce już w roku 2017 (tuż przed pierwszą w nocy czyli o 00:59:60).

 

Arytmetyka zmiennoprzecinkowa: nie taki diabeł straszny jak go malują

Na co uważać przy wykonywaniu operacji zmiennoprzecinkowych.

Programiści (albo bardziej ogólnie: fachowcy od komputerowego przetwarzania danych) dzielą się na dwa obozy: jedni twierdzą, że używanie danych zmiennoprzecinkowych jest fajne, wygodne i bardzo, bardzo precyzyjne – a drudzy, że ze względu na zaokrąglenia, jakie występują na ostatniej (najmniej znaczącej) pozycji operacjom zmiennoprzecinkowym ufać nie można i należy ich unikać jak diabeł święconej wody. Czytaj dalej Arytmetyka zmiennoprzecinkowa: nie taki diabeł straszny jak go malują

Pokalanie: recenzja

Recenzja powieści „Pokalanie” Piotra Czerwińskiego.

Młodość jest jak te butelki, które rozwalaliśmy o ściany. Nie można ich skleić z powrotem, ale jest jeszcze szansa, dla każdego z nas, marnych ciuli, że przyjdzie ktoś, kto ułoży z nich witraże.

Wstyd się przyznać, ale przez te wszystkie lata nie miałem jeszcze okazji przeczytać „Pokalania” Piotrka Czerwińskiego.

Wstyd, bo znam się z Piotrkiem od jakiegoś czasu i chociaż nasze życiowe drogi zeszły się tylko na krótko, do dziś trzymamy sztamę i wymieniamy się na bieżąco rozmaitymi nowinkami z kraju i ze świata. Czytaj dalej Pokalanie: recenzja

Wymarzona Wigilia

O naszej bardzo nietypowej Wigilii 2016.

Święta Bożego Narodzenia nieodmiennie kojarzą mi się z milionowymi życzeniami „wesołych świąt”. W zasadzie jeżeli miałbym być wesoły w stopniu wprost proporcjonalnym do ilości otrzymanych w tym czasie życzeń, musiałbym przez resztę roku oddychać podtlenkiem azotu, co prawdopodobnie nie wyszłoby mi na zdrowie, ale przynajmniej umarłbym posrany ze śmiechu. Czytaj dalej Wymarzona Wigilia

O nieśmiałości słów kilka

O tym, jak sobie poradziłem z własną nieśmiałością.

Jakoś tak wyszło, że od najmłodszych czasów dziecięcych byłem osobnikiem raczej nieśmiałym.

Wmawiałem sobie co prawda przez jakiś czas, że mam bogate życie wewnętrzne, ale potem się okazało, że to były owsiki.

No właśnie. Do czwartego roku życia wychowywałem się praktycznie bez rówieśników. Rozmowy z psami, kurami, kopanie dziury w ziemi albo turlanie metalowych kółek zajmowały mi większość czasu. Chyba że akurat przerzucałem węgiel. W grupie zawsze miałem blokadę. Dopóki widziałem się z kimś w gronie dwuosobowym, wszystko super. Jak tylko pojawiało się więcej ludzi, od razu gubiłem rezon i odruchowo zaczynałem szukać jakiegoś miejsca, gdzie mógłbym sobie samotnie posiedzieć, albo wymówki, żeby się urwać. Czytaj dalej O nieśmiałości słów kilka

Ponury kombosik

O ponurej serii zgonów z końca 2016 roku.

W odstępie niespełna miesiąca, prawdopodobnie żeby poprawić wszechobecny nastrój świąteczny, zmarło się dwóm całkiem przeze mnie lubianym artystom.

Andrew Sachs zmarł pod koniec listopada. Miał osiemdziesiąt sześć lat. Piękny wiek, jak to się mówi, chociaż pewnie z niektórych perspektyw do piękności temu wiekowi jest daleko. Czytaj dalej Ponury kombosik

Flażolety

Dla początkujących gitarzystów: co to jest flażolet, gdzie występuje i jak go osiągnąć.

Flażolet to efekt możliwy do osiągnięcia podczas gry na instrumencie strunowym. Na przykład na gitarze (ale nie tylko).

Efekt analogiczny do flażoletu można uzyskać również w niektórych instrumentach dętych, przez przedęcie instrumentu, ale ja dziś nie o tym

Flażolet polega na tym, że zamiast pozwalać strunie drgać całą długością (struna otwarta), „blokujemy” strunę w połowie (lub jednej trzeciej, lub jednej czwartej itd.) jej długości przykładając do struny palec, a następnie wprawiamy ją w drganie (trącając palcem drugiej ręki). Dzięki temu struna zaczyna drgać z wyższą częstotliwością. A jak wiadomo wyższa częstotliwość to inny dźwięk. I efekt gotowy. Czytaj dalej Flażolety

Bo każdy Polak to złodziej

O tym jak okradałem kolegów z pracy i co z tego potem wynikło.

Opowiem dziś krótką acz nieco wstydliwą historyjkę z mojego własnego podwórka.

Przytrafiło mi się kiedyś pracować dla międzynarodowej korporacji, która miała swoją główną siedzibę w Dublinie. Prawdopodobnie ze względu na niskie podatki, bo przecież nie dla pogody.

Jak to zwykle bywa, pierwszego dnia oprowadzono mnie po całym budynku oraz pokazano mi dwa najważniejsze pomieszczenia: kantynę i wucet.

Czytaj dalej Bo każdy Polak to złodziej