Śmiechostki, grudzień 2016

In Humornik codzienny, Pod prąd by xpil8 Comments

Dziś porcja śmiesznych obrazków (także ruchomych!), które bawiły moją wypaczoną jaźń w grudniu 2016. Tradycyjnie już uprasza się o oglądanie na luzie, z otwartym umysłem i przymrużonym okiem.

Bez zbędnych wstępów, zaczynamy!

Na nasze: Ceny paliwa nie są aż tak wysokie jeżeli wziąć pod uwagę, że tak naprawdę kupujemy wybuchowe dinozaury.


 

Trzymali się za ręce przez siedemset lat! No i od razu widać które z nich jest kobietą – ciągle gada.

 


Czyżby piątek trzynastego?


– Klinika Zdrowego Serca na czwartej Proximy Centaura, słucham?


„I don’t give a fuck” w wersji dla leniwych rolników 😉


Dla wszystkich świeżych mamuś, satyra na ich ośli zachwyt nad swoim świeżo wypchniętym potomstwem. Żeby nie było, też tak miałem, więc nie jestem bez winy 😉


„Optimized fingering for the piano” rozłożyło mnie na łopatki. Mozart, Brahms i Debussy mają w końcu godnego konkurenta.


Efekty kupowania słabo przetestowanych telefonów od różnych podejrzanych korporacji z Dalekiego Wschodu.


Widziałem śmieszniejsze animacje z kotami, ale ta też jest całkiem sympatyczna.


Mistrz szybkiego rozładunku. Serio, serio.


Wreszcie ktoś pomyślał o tych wszystkich mistrzach słowa fejzbókowego. Teraz mają tron godny ich osobowości.


Taaaa.


Oczko wodne.


Mikołaj też człowiek…


This slideshow requires JavaScript.

A tu kilka całkiem ładnych krajobrazów (i nie tylko)


Gość ewidentnie ma to w nosie.


Co za łoś, widziałeś?


Czasem tak bywa, że zrobimy zdjęcie ptaszka i ono pójdzie w Internety. No trudno.


Jedyna broń, która może być porównana z leżącym na podłodze klockiem Lego, to mina klasy BB (Bucik Barbie). Doświadczyłem obydwu. Nikomu nie życzę.


Jeżeli jesteś facetem i przysłuchujesz się rozmowie własnej żony z psiapsiółką, powyższa rozpiska być może ułatwi Ci rozszyfrowanie niektórych pojęć.


Bankowa logika. O dziwo, działa!


This slideshow requires JavaScript.

Kilka ponurych wizji świątecznych. Rysowane w Meksyku.


Let the Force be with you.


Ładne makro


Branżowe, mam banana na gębie za każdym razem, jak na to patrzę 😉


Galopem, Rosynancie!


Kochamy zwierzęta, prawda?


Prawda?


Niestety, tak to właśnie działa.


Abstrakcja. Nie mylić z obstrukcją.


Jak naprawdę wyginęły dinozaury.


Trochę śmierdzi pseudofilozofią… ale tylko trochę. Mi się podoba.


Ważne życiowe wydarzenia obowiązkowo powinny lecieć na fejzbóka.


Moje przyszłe biuro. Lepiej się pracuje z głową w chmurach.


ONI mnie obserwują. Są wszędzie, czają się za każdą solniczką.


Prawda stara jak świat, a jednak ciągle zapominana. Warto ją sobie odświeżyć od czasu do czasu.


Auć.


Zbieg okoliczności? NIE SĄDZĘ.


Ateista też człowiek, c’nie?


A ja, frajer, na zmywaku siedzę. Ech, życie.


Można i tak!


To było niedawno na JM o ile kojarzę. Bardzo fajne podejście do życia, chociaż może nie najrozsądniejsze 😉


Psychologia świąteczna w domu i zagrodzie.


„A kto mi, panie doktorze, te wszystkie gołe baby rysował, hę?”


Ładnie wyrenderowane. Ech, te kumputery, panie.


A może by to wszystko olać i pojechać w Bieszczady?


Wystrzałowy humor, zaprawdę.


Dla niewładających językiem Lengłidż: „wyścig” oraz „rasa” to po angielskiemu jedno i to samo słówko: „race”. I wszystko jasne…


Bardzo wiernie wygrawerowali zamówiony tekst. Nie rozumiem co w tym śmiesznego…


Prawdopodobnie najlepsza kancelaria rozwodowa w okolicy.


Kici, kici.


Z serii dowcipów makabrycznych.


Dzień dobry, zastałam Jolkę?


Auć.


Faktycznie do dupy taki R2D2, w ogóle się nie przyłożył.


Ona: „Dlaczego do mnie nie dzwoni? :(((”

On: „K*wa, jak ona ma na imię…”


Fotobomby dawnymi czasy.


Kici, kici…


I jeszcze raz Lego w akcji.


Ładna fotoszopka.


Humor nieco nieprzetłumaczalny, ale spróbuję:

„Człowiek jest kowalem własnego szczęścia.

Chcesz szczęścia?

Idź sobie nakuj!”

(wyrażenia „nakuj” i „na ch*j” w rosyjskim brzmią bardziej podobnie, niż w polskim, bo tam akcent w obydwu przypadkach trafia na ostatnią sylabę – stąd też łatwo o pomyłkę)


Zabawne, kiedy kobitka wrzuca na FB status: „Mój mąż jest najlepszy” i wszystkie jej przyjaciółki to lajkują.


This slideshow requires JavaScript.

Ot, ładne krajobazy


Niefortunny napis na koszulce. A może właśnie fortunny? Kwestia szczęścia…


Carpe diem…


Kolejny niezbędnik każdego porządnego fejzbókowicza.


Nie mam lęku wysokości, ale chyba bym ze strachu narobił dużo wolnego miejsca w żołądku. No i dobrze, więcej bym zjadł.


– Mama, gdzie mój smoczek?


Genetyki nie oszukasz…


Święta prawda


 

 

 

 

 

 

Szczera dedykacja to podstawa 😉


Coś tu, motyla noga, nie gra…


 

Coś jest na rzeczy.


Szach-mat, Apple.


This slideshow requires JavaScript.

Ładne fotoszopki.


Tak to robią zawodowcy.


Czuję dziś w głowie dziwną pustkę…


Hong Kong.


Mistrz!


Dłuuuugi czas otwarcia przysłony. Piękne zdjęcie.


Moje motto od dziś 😉


Głupia literówka. Zakrztusiłem się, jak to zobaczyłem po raz pierwszy.


A tu Adam Słodowy poleca: zrób to sam, czyli jak wyciągnąć coś odkurzaczem spod kanapy bez konieczności dłubania potem w worku ze śmieciami.


Rysunek ołówkiem. Chciałbym tak umieć.


Nie sposób odmówić temu uczniowi pewnej dozy racji…


Sogrys czy bardziej tywa? Hm.


 

Taki dzień, co zrobisz.


Niepokojący kastet. No i trzeba z nim chodzić na przeglądy raz na jakiś czas.


Słowa mówią same za siebie.


 

Starość nie radość.


This slideshow requires JavaScript.

Wreszcie udało mi się odszukać ten stary album rodzinny! Yay!


Stare, ale podoba mi się od zawsze.


Pamięta ktoś nosidełko do kota? Takie z korbką? Jakoś mi się tak skojarzyło.


Witamy w XXI wieku.


A tego pana tu już dziś drugi raz widzę. Mistrz koncentracji! Można nawet zapisać swoją pociechę na wakacyjny obóz…


A ten tu skąd?


Widziałem ooooorła cieeeeń…


Jedną gałkę poproszę, bez dodatków.


Z tyłu proszę trochę skrócić i grzywkę podcieniować…


O, to, to.


Żelazna logika. Nie ma się do czego przyczepić.


Ot, żartowniś.


Podobno wszystkim się od tego ma zrobić lepiej. Ja tam nie wiem, nie znam się.


Powiedz dziewczynie sto razy, że jest piękna – nie uwierzy.

Ale powiedz jej tylko raz, że jest gruba – zapamięta na całe życie.

Słonie mają świetną pamięć…


Swoje zdanie trzeba mieć!


Absolutny bestseller. Tarzałem się po podłodze dobry kwadrans.


Mistrz ciętej riposty 😉


Jeżeli ktoś cię uderzy w lewą stronę twarzy, nadstaw prawą

…rękę, zablokuj przedramieniem, lewą pięścią z całej siły uderz w splot słoneczny, potem prawym łokciem w gardło. A dalej to już w zależności od sytuacji…


 

Tego jeszcze nie grali. W końcu ktoś powiedział prawdę głośno i wyraźnie.


 

Mikołaj też może być sarkastyczny. A co.


 

Wiedzialem, kurdę! Wiedziałem…


 

Pamięć to nasz najcenniejszy skarb.


 

No przecież cztery to więcej niż trzy, c’nie?


 

Helikopter, wersja dla ubogich 😉


 

Stara prawda: nie kupuj żarcia na głodnego…


 

A tu coś z lokalnej niwy farmaceutycznej.


Zgadza się. Inaczej skąd miałbym wiedzieć?


 

Było się uczyć języków, kurna…


Nie próbowałem, ale brzmi kusząco.


Świetna fotoszopka.


Ma ktoś latarkę? A kota?


O tych gościach jest cała seria zdjęć. Cóż, należy im się 😉


Mój ksiądz był łądniejszy i dawał Snickersa!


Ma ktoś paczkę chusteczek?


W końcu ktoś zapełnił tę niszę rynkową. Banany bez kości to podsawa zdrowego żywienia.


Ja bym sie nie śmiał na jej miejscu.


Ha, to się nazywa zdrowe marketingowe podejście!


„Wpadają do mnie potem znajomi, będziemy się wszyscy gapić w ekrany smartfonów. Jakby co, zapraszam…”


Lotokoty są wśród nas.


Chyba oblał


Czekasz na znak?


Dobra nazwa firmy to połowa sukcesu.


Szewc bez butów…


Logiczne. Są korki, trzeba zmniejszyć przepustowość dróg. Że też na to wcześniej nie wpadłem!


Czyżby baza treningowa dla przyszłych kamikaze?


Nie wiem co to, ale mi trochę mózg wykręca na lewą stronę.


„Zielony mosteczek ugina się…”


Tacy jesteśmy malutcy.


Pięknie zapętlona animacja.


Wyleciał mi, panie władzo, z podporządkowanej na hiperświetlnej, ledwie zdążyłem się katapultować. Ale Rudolf będzie do wyklepania, płozy powyginane…


Też tak robię. Co dzień.


Bez słów 😉


 

Piękny rysunek. Od razu mi w głowie gra „Deszczowa piosenka”.


Ten to się nagadał w całej serii.


 

Bo rozmiar jednak ma znaczenie.


Nie ma sensu iść na łatwiznę.


„W dupie to mam!”


Kiedyś nie było nowoczesnych technologii cyfrowych i wszystki trzeba było robić na piechotę…


Blondynka czy wręcz przeciwnie?


Ten obraz przerabiano już tyle razy, a jednak można jeszcze wymyślić coś nowego.


Zachwianie perspektywy


 

Doskonałe odwrócenie ról. Tylko czemu tata choinka ma między gałęziami fajkę?


 

To tyle na dziś. Mam nadzieję, że nie uraziłem zbyt wielu moherów – jeżeli jednak uraziłem, to nie polecam im kolejnego wpisu z tej serii 😉

Do następnego!

[taq_review]

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Śmiechostki, grudzień 2016"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
dychadziennie
Gość

Naprawdę pracujesz na zmywaku? thought you were…

Motylek
Gość

Nie ma to jak porzadna porcja humoru w srodowy pornek!

Magdalena B-P
Gość

Niepotrzebnie tu zaglądałam… teraz będę się przez kilka dnia z gąbki śmiać xD Ale tentegoten gość z dinkiem wygląda jakoś jezusowato, Noe taki bardziej rozczochrany być powinien… Poza tym i tak najbardziej przekonujące od lat ciągle wydaje mi się to: https://www.youtube.com/watch?v=SnFF6rposGI

wpDiscuz