iccanobiF

Czym dłużej prowadzę ten blog tym większego przekonania nabieram, że ciąg Fibonacciego jest nieskończenie wielkim źródłem pomysłów na kolejne wpisy. I wcale nie dlatego, że jest nieskończenie długi. Wiele ciągów jest nieskończenie długich. Nawet ciąg wszystkich nieskończenie długich ciągów jest nieskończenie długi. Ten jednak ma potencjał o wiele większy niż cała konkurencja razem wzięta.

Czytaj dalej >>iccanobiF

Очки

Wspominałem kiedyś o tym, że faceci w mojej rodzinie mają sokoli wzrok do czterdziestki, a potem musztardówy.

Ja przez całe życie miałem nadwzroczność (tak się to nazywa?), która objawiała się głównie zdziwieniem znajomych: „Ty naprawdę to widzisz? Przecież to za daleko jest!” i takie tam.

Czytaj dalej >>Очки

Pchełki SQL: między językami

Dziś Pchełka dość krótka, za to całkiem interesująca, ponieważ podczas jej pisania poznałem nową konstrukcję języka SQL (a konkretnie jego microsoftowej odmiany czyli TSQL).

W ramach zabaw z nową wersją SQL Servera zaciągnąłem sobie do bazy słownik polski oraz angielski.

Ograniczyłem się do słów o długości nieprzekraczającej 15 znaków – tyle bowiem ma w każdą stronę plansza do Literaków.

Czytaj dalej >>Pchełki SQL: między językami

Phi, też mi kwadrat

Stali czytelnicy blogu kojarzą już, że Fibonacci i jego ciąg są stałymi gośćmi na tym blogu.

Dziś pokażę pewną dość oczywistą, a zarazem dość mało znaną właściwość ciągu „fibonacciopodobnego”, a konkretnie ciągu zaczynającego się od jedynki oraz \(\phi\).

Niezorientowanym w greckiej mitologii przypominam, że literką \(\phi\) oznacza się tradycyjnie wartość Złotego Podziału, a więc proporcji, która dzieli odcinek na takie dwie części, że stosunek mniejszej do większej jest taki sam jak większej do całego odcinka.

Złota proporcja jest spotykana w naturze. Na przykład naturalnie hodowane (a nie żadne tam GMO) kartki A4 mają takie właśnie proporcje wzdłuża do poprzeka.

Czytaj dalej >>Phi, też mi kwadrat

Studnia życzeń

Stoję nad studnią życzeń, wrzucam do niej monetę i życzę Ci dobrze. Nasz najlepszy czas już minął. Trzeba iść naprzód.

Jak w każdej przyjaźni mieliśmy wzloty i upadki, nie wszystko poszło zgodnie z planem. Nie udało nam się dojść do końca. Takie życie.

Gdzieś po drodze coś poszło nie tak. Można było o tym pogadać, ale czekaliśmy z tym zbyt długo. Pewnych rzeczy nie da się odkręcić. Takie życie.

Nie wiem co będzie. Nie wiem, gdzie przynależymy. Koło fortuny nie przestaje się obracać. Góra, dół, góra, dół. Takie życie.

Więc żegnaj, Przyjacielu; mam nadzieję, że życie potraktuje Cię dobrze. Czas rozstać się z przeszłością. Może kiedyś się jeszcze spotkamy – a może nie. Takie życie.

Stoję nad studnią życzeń, wrzucam do niej monetę i życzę Ci dobrze.

Czytaj dalej >>Studnia życzeń

Nie nadążam

Niedawno pisałem o „Pokalaniu” Czerwińskiego, które było ostatnią nieprzeczytaną przeze mnie książką tego łysego Pana.

Od niedawna też jestem łysy (znów!), o czym pewnie niedługo popełnię osobny wpis, bo samo łysienie przebiegło w dość zabawnych okolicznościach fauny i flory.

Tymczasem pi x oko tydzień temu kolega Czerwiński wypuścił kolejną (piątą już) powieść zatytułowaną „Zespół ojca”, w związku z czym ilość nieprzeczytanych przeze mnie książek jego autorstwa znów wzrosła do jedynki.

Czytaj dalej >>Nie nadążam

Munin

Brzmiący niczym imię czukockiego partyzanta tytuł dzisiejszego wpisu jest tak naprawdę nazwą programu do monitorowania serwera linuksowego (i być może nie tylko – nie zagłębiałem się w zagadnienie aż tak mocno, może jest też wersja pod inne systemy).

Czytaj dalej >>Munin

Firefox: kontenery kontekstowe

Pisałem niedawno o wtyczce Tab Groups do przeglądarki Firefox.

Wygląda na to, że Mozilla (nawiasem mówiąc nowe logo Mozilli to majstersztyk marketingu, ale o tym może kiedy indziej) właśnie dodała nową opcję, która trochę przypomina Tab Groups (ale tylko trochę).

Mianowicie począwszy od wersji 50 użytkownik może sobie włączyć kontenery kontekstowe.

Czytaj dalej >>Firefox: kontenery kontekstowe

Anatomia przeprowadzki

Uwaga: przed lekturą tego wpisu weź głęboki wdech, opróżnij pęcherz (a także, jeżeli zachodzi taka potrzeba, jelito grube) oraz upewnij się, że nie masz niczego pilnego do roboty. Wpis jest bowiem długi jak… no, jak coś bardzo długiego. Pisałem go, z przerwami, przez ponad cztery miesiące. Czyli więcej, niż potrzebował Numernabis na postawienie w Egipcie pałacu Cezarowi 😉

Jest miejscami nieco chaotycznie, ponieważ poszczególne fragmenty były pisane o różnych porach dnia lub nocy, czasem „na kolanie”. Ale to w sumie dobrze, bo też mnóstwo chaosu się w tej historii pojawiło. Ponadto perspektywa i nastrój zmieniały mi się z dnia na dzień, co widać podczas lektury. Jest więc niejednolicie. Ale – uprzedzając fakty – skończyło się happy-endem. To znaczy, oczywiście, w krótkiej perspektywie, bo w dłuższej i tak wszyscy umrzemy. Ale to już całkiem inna historia jest.

Czytaj dalej >>Anatomia przeprowadzki