Remigiusz Mróz: Behawiorysta – recenzja

Recenzja „Behawiorysty” Remigiusza Mroza, nowej gwiazdy polskiej literatury kryminalnej 😉

Skończyłem niedawno „Behawiorystę” Remigiusza Mroza, tym razem w wersji audio. Dziś szybka recenzja.

Bez obaw, nie zdradzę szczegółów fabuły. Może z wyjątkiem pierwszej sceny, ale to i tak niewielka strata dla Czytelnika, bo kiedy tylko zacznie czytać lub słuchać i tak trafi od razu na tę scenę.

Książka zaczyna się z przytupem, jak to u Mroza. Terrorysta barykaduje się w przedszkolu, a następnie przeprowadza transmisję on-line, podczas której daje odwiedzającym jego stronę możliwość głosowania na jedną z ofiar.

To rzecz jasna dopiero początek.

A potem… jest nietypowo, jak to u Mroza. Nie jest to ani klasyczny kryminał, ani thriller, ani powieść psychologiczna. Albo raczej: jest po trochu każdą z nich. Główny bohater (Gerard Edling, były prokurator) przez całą książkę ściga się nie tylko z mordercą, który przechytrza go i wydaje się ciągle być o krok przed nim, ale również z samym sobą, z cieniami własnych decyzji z przeszłości, które – chociaż wówczas słuszne – odcisną piętno całym późniejszym życiu Edlinga.

Książki słucha się bardzo dobrze. Szybka, bogata w nieprzewidywalne zwroty akcja, a także wielkie zaskoczenie pod koniec, kiedy Edling odkrywa ostatnią tajemnicę mordercy, związaną dość intymnie z samym Gerardem.

Jedyne, co mi zgrzytnęło, to ostatni akapit, ostatnia scena, w której – według Autora – obaj główni bohaterowie jednocześnie przegrywają oraz wygrywają. Jest według mnie po pierwsze mało wiarygodna z psychologicznego punktu widzenia (chociaż mogę się mylić, bo na psychologii znam się jak Franciszek z Asyżu na kodowaniu w Javie), a po drugie kompletnie nieatrakcyjna fabularnie. Liczyłem raczej na zakończenie otwarte.

Poza tym jednym zgrzytem cała reszta jest świetna. W moim prywatnym rankingu daję książce mocne 8/10 i bardzo polecam wszystkim fanom powieści Mroza.

Aha, dodam jeszcze, że podczas książki wielokrotnie wykorzystywany jest klasyczny motyw Dylematu Wagonika, o którym tu już kiedyś pisałem (tu można poczytać)

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Remigiusz Mróz: Behawiorysta – recenzja"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Robert
Gość

No to ja nie byłem tak łaskawy dla tej książki. Moja ocena to zaledwie 3/10 i wiele, wiele żółci (Behawiorysta)

marga
Gość

na pewno nie sięgnę już po tego autora, na sile chcial strasznie, a wyszło to co wyszło

wpDiscuz