72, 18, 1, start!

Dziś rano wymyśliłem sobie grę. Może nie jest ona zbyt ambitna, ale nic nie szkodzi. Dzięki temu pasuje do tego bloga jak ulał.

Do gry wymagane są następujące rekwizyty:

  1. Samochód
  2. Kierowca
  3. Trasa

Jako trasę wybrałem sobie mój codzienny dojazd z domu do pracy. Gra polega na uzyskaniu jak największej ilości punktów, w następujący sposób:

  1. Liczymy wszystkie światła, przez które przejeżdżamy
  2. Osobno liczymy wszystkie zatrzymania auta na czerwonych światłach, przed którymi musieliśmy się zatrzymać w odległości nie większej niż pięć aut. A więc jeżeli stoję na czerwonych światłach jako szósty, już się nie liczy, ale jeżeli stoję jako piąty, a potem (z powodu – na przykład – korków) nie uda mi się przejechać na zielonym i stoję drugi raz na tych samych światłach, liczy się jako 2.
  3. Po dojechaniu do celu odejmujemy drugą liczbę od pierwszej.
  4. Wynik ww. odejmowania to ilość punktów, które ugraliśmy.

Mój wynik dzisiaj to 54 punkty. Z domu do pracy mam (okazuje się) 72 światła, z czego zatrzymać się z powodu czerwonego musiałem 18 razy.

Dopóki tego nie policzyłem, zawsze wydawało mi się, że zatrzymuję się średnio na co drugich światłach. Jednak jest to rozumowanie absolutnie błędne, z dwóch zasadniczych powodów:

  1. Jeżdżę najczęściej trasą główną, a zielone na głównej trwa dłużej, niż na podporządkowanej
  2. Po drodze jest mnóstwo przejść dla pieszych ze światłami włączanymi ręcznie przez pieszego. Takie przejście nazywa się w lokalnym narzeczu „pelican crossing” – zawsze zastanawiało mnie, dlaczego akurat „pelican” a nie na przykład „penguin” czy, bo ja wiem, „stork”? Ale któregoś dnia pomodliłem się do wielkiego G, a ten spłynął na mnie łaską Wiedzy: PELICAN to skrót od „PEdestrian LIght CONtrolled”. I wszystko jasne… CON zamienili na CAN, żeby było zabawniej (albo z powodu dysgrafii). Takie przejścia są „czerwone” bardzo rzadko, więc znacząco podbijają wynik.

Wracając jednak do tematu głównego – myślę sobie, czy takie liczenie punktów jest uczciwe. A co, jeżeli ktoś inny chciałby liczyć punkty na innej trasie? Dłuższej, albo z innym zagęszczeniem świateł?

Wychodzi na to, że dzielenie liczb zamiast ich odejmowania może dać „bardziejszy” wynik. W sensie, bardziej uniwersalny…

Jeżeli tak podejść do sprawy, to ugrałem dziś cztery punkty. Ha!

Hm.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "72, 18, 1, start!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Motylek
Gość

Ugrałam całkiem sporo dzisiaj rano – trafiłam na zieloną falę i nie zatrzymałam się na czerwonym świetle ani razu (nie przejechałam też przez skrzyżowanie na czerwonym…). Jak mi się nie zapomni to policzę ile tych skrzyżowań ze światłami mam w drodze do pracy…

Futrak
Gość

Eeee…. Ja z góry znam wynik. Beznadziejna ta gra.
Bo w końcu ile można ugrać mając po drodze jedne świata 🙂

wpDiscuz