Bardzo szczegółowe podsumowanie 2017 roku

Kończy się jeden rok, zaczyna kolejny. Zobaczmy, co tam udało mi się osiągnąć w 2017 roku.

Zaczniemy od rzeczy podstawowych:

W tym roku udało mi się przetrwać pełnych 12 miesięcy, co daje razem:
– 52 tygodnie z malutkim hakiem
– 365 dni
– 8 760 godzin
– 525 600 minut
– 31 536 000 sekund
(uwaga: powyższe kwoty nie sumują się)

W tym czasie udało mi się oblecieć dookoła jedną z niedużych gwiazd w lokalnej galaktyce, zwanej Drogą Mleczną (nazwa bierze się stąd, że jest to jedyna znana nam galaktyka, w której można znaleźć mleko). Żeby to zrobić, musiałem pokonać prawie 940 milionów kilometrów (dokładnie: 939 963 728 km), a więc gnać z prędkością około 107 000 km/h. Na szczęście miałem w tym czasie do dyspozycji napęd grawitacyjny, bez niego nie dałbym rady.

Jeśli chodzi o przetwarzanie powietrza, udało mi się w tym roku wykonać niecałe osiem i pół miliona wdechów oraz identyczną liczbę wydechów. Mój prywatny wydechometr wskazał wartość 8 412 731, co oznacza, że przeoddychałem dobrze ponad trzy i pół miliona litrów powietrza.

W tym samym czasie udało mi się wykonać około pięciu i trzech dziesiątych milionów mrugnięć obiema powiekami, co daje około sto siedemdziesiąt pięć godzin, podczas których moje oczy były zamknięte, chociaż nie spałem. To całkiem spore marnotrawstwo czasu i będę się starał w przyszłym roku zredukować liczbę mrugnięć do nie więcej niż siedmiu milionów; w każdy weekend będę też próbował mrugać co drugi raz.

Rok zakończyłem imponującą liczbą pięciuset trzynastu litrów moczu – aż tyle płynu udało mi się przepchnąć przez nerki, co uważam za osobisty sukces. Gdybym oddawał mocz do akwarium, mógłbym je zapełnić w całości, przy założeniu, że miałoby ono pojemność pięciuset trzynastu litrów. Raz już kiedyś spróbowałem, ale skończyło się dożywotnim zakazem zbliżania się do sklepu zoologicznego. Muszę następnym razem bardziej uważać.

Jeżeli już o płynach ustrojowych mowa, udało mi się w tym roku przepchnąć krew na łączną odległość nieco ponad siedmiu milionów kilometrów. To niewiele w porównaniu z rundką dookoła ww. gwiazdy, ale jednak ciut dalej, niż do warzywniaka za rogiem.

Tak mniej więcej wyglądał mój blogerski rok 2017. A Twój? Pochwal się w komentarzu…

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
5000libMalgobagienny Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bagienny
Gość

Bez dwóch zdań, najlepsze podsumowanie jakie kiedykolwiek czytałem ;]

Malgo
Gość
Malgo

Bardzo precyzyjne podsumowanie. Zwlaszcza rzetelna w zakresie moczu , ktory czesto wydaje sie byc pomijany w tego typu cwiczeniach sprawnosci naszych organow ! Well done 2017!

5000lib
Gość

Jak? Minął, bezpowrotnie i niezaprzeczalnie.

%d bloggers like this: