Biurokracja a winda

Tytuł dzisiejszego wpisu może brzmieć nieco dziwnie, ale zapewniam, że jest bardzo precyzyjny.

Biurokracja zablokowała nam wczoraj windę, i to na ponad pół dnia. Na szczęście znalazł się rycerz na białym koniu, który z problemem uporał się w trymiga.

A było tak: winda ni z gruchy ni z pietruchy, zatrzymawszy się na drugim piętrze, odmówiła posłuszeństwa. Stała sobie z otwartymi drzwiami i nie reagowała na żadne polecenia. Ani głosowe, ani te bardziej kategoryczne, guzikowe.

Przez większość dnia używaliśmy więc drugiej windy (trzeba się przejść spory kawałek na drugi koniec budynku, ale lepsze to, niż targać ciężki wózek schodami) i widzieliśmy, że to było dobre.

Aż w którymś momencie pomyślałem sobie tak: znam się na zmywaniu naczyń, umiem obrać kartofla, umiem SELECT FROM, o ileż trudniejsze może być naprawienie jakiejś tam windy? Na pewno to kaszka z mleczkiem jest…

Okazało się, rałem miację. Naprawianie wind jest bowiem czynnością banalną i od wczoraj noszę z dumą kolejną harcerską odznakę Wielkiego Naprawiacza Wind.

Algorytm ogólny naprawiania zepsutej windy jest następujący:

  1. Znajdujemy zepsutą windę
  2. Naprawiamy ją.

Szczegółowy algorytm wygląda tak:

  1. Znajdujemy zepsutą windę.
  2. Przyglądamy się jej uważnie ze wszystkich stron, z których mamy do niej dostęp, czyli głównie od środka.
  3. W podwójnych drzwiach windy dostrzegamy kopertę formatu A5, zaadresowaną do dużej, irlandzkiej firmy ubezpieczeniowej.
  4. Ostrożnie wkładamy rękę pomiędzy wewnętrzne i zewnętrzne drzwi. Jeżeli nasza ręka okazuje się być za gruba, używamy ręki dziecka. W przypadku braku dzieci można użyć wieszaka na ubrania, kija od szczotki, łyżki do butów, nogi od krzesła bądź też lufy karabinu.
  5. Łapiemy kopertę w palce (o ile takowymi dysponujemy) bądź też delikatnie zahaczamy kopertę o wieszak na ubrania, kij od szczotki, łyżkę do butów, nogę od krzesła lub lufę karabinu.
  6. Łagodnym ruchem wyciągamy kopertę spomiędzy drzwi
  7. Gotowe.

Okazało się, że jakiś kretyn debil idiota tępak bęcwał baran sąsiad, ewentualnie gość sąsiada, jakimś cudem wprowadził pomiędzy zewnętrzną oraz wewnętrzną część drzwi tę właśnie kopertę. Czy zrobił to naumyślnie, czy też może drzwi „niechcący” wciągnęły kopertę (miejmy nadzieję, że razem z sąsiadem) – nie wiem. Zamierzam jednak wystawić spółdzielni mieszkaniowej fakturę na grubą kwotę – gdyby nie moja genialna ekspertyza oraz akcja ratownicza, jutro rano zapewne przybyłby ku naszej windzie Fachowiec, który, wyciągnąwszy kopertę spomiędzy drzwi, skasowałby za usługę małą fortunę.

Plus VAT.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Biurokracja a winda"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Facet we Francji
Gość

Polak potrafi… hehe

wpDiscuz