Głupia AI

AI (czyli po naszemu Sztuczna Inteligencja) podbija od jakiegoś czasu newsy z branży IT. Wszyscy wielcy rzucili się na zagadnienie i próbują skonstruować namiastkę świadomości inteligentnej. Póki co efekty są mizerne w szerszym perymetrze, ale wąsko wyspecjalizowane AI już dawno przeskoczyły człowieka jeśli chodzi o możliwości. Samochody sterowane autonomicznie mają mniej wypadków, roboty potrafią sprawnie przemieszczać się po trudnym terenie, gry planszowe przegrywamy z AI już od dawna, a mój smartfon wykombinował gdzie mieszkam i gdzie pracuję po trzech dniach używania.

Ktoś powie: to tylko sprytny algorytm. Nie ma w tym inteligencji.

No i pewnie będzie miał rację.

Ale jednak nasze oczekiwania rosną w miarę upływu czasu – czasem spodziewamy się, że automacik za nas “pomyśli”, a tu dupa przenajbledsza.

Dziś konkretnie skupię się na prostym przykładzie, z którego jasno widać, że “sztuczna inteligencja” jest wciąż bardziej sztuczna niż inteligentna.

Od dwóch lat dojeżdżam do pracy w jedno i to samo miejsce. Ponieważ to centrum miasta… tfu, co ja gadam. Ponieważ to centrum Dublina, z parkingiem jest krucho, więc musiałem wynająć miejsce parkingowe jakieś 10 minut spacerkiem od biura.

Wyznaczenie trasy dojazdu między domem a pracą zrzucam codziennie na Google Maps. Bo (przynajmniej w teorii) prowadzą mnie najmniej zakorkowaną trasą. W praktyce trasa jest w 99.5% przypadków taka sama, ale i tak lubię “mieć sytuację pod kontrolą” (cudzysłów zamierzony), widzieć planowany czas dojazdu, cieszyć się, kiedy uda mi się pobić ów czas o minutę lub trzy i tak dalej.

Żeby zminimalizować ilość kliknięć, wrzuciłem na ekran startowy smartfona ikonkę włączającą Google Maps z miejscem docelowym ustawionym na spożywczak tuż obok tego parkingu.

No i teraz tak: od dwóch lat, pięć razy w tygodniu, pięćdziesiąt dwa tygodnie w roku, jeżdżę w to samo miejsce. Taki trochę “Dzień świstaka”. Pomimo tego durny algorytm mapowy za każdym razem, bez wyjątku, ostrzega mnie, że spożywczak będzie w chwili dojazdu zamknięty, bo otwierają go dopiero o dziewiątej rano, i czy na pewno chcę tam jechać. I muszę dźgać paluchem, że tak, na pewno.

Gdyby Google Maps miało chociaż odrobinkę inteligencji, wykombinowałoby już dawno temu, że skoro do tego spożywczaka i tak jeżdżę co dzień, nie warto mnie ostrzegać o godzinach otwarcia.

A ja, gdybym miał chociaż odrobinę inteligencji, zmieniłbym miejsce docelowe ze spożywczaka na zwykłe współrzędne geograficzne. Ale nie, za leniwy jestem. Będę więc dodatkowo dźgać paluchem do usranej.

Ech, te wielkie problemy pierwszego świata…


Liczba słów w tym wpisie: 441

Sprawdź też

24 powody do uśmiechu czyli co śmieszyło mnie w czerwcu 2019

Tradycyjna comiesięczna porcja endorfin dla ponuraków.

54 powody do uśmiechu, czyli co śmieszyło mnie w maju 2019

Śmiech to zdrowie!

Zapisz się
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
10
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x