Samo życie

Co mi się przytrafiło, co zobaczyłem.

Cenki paliwka

Piszę zdrobniale, ponieważ gdyż albowiem od jakiegoś (dość już długiego) czasu obserwuję spadek lokalnych cen paliwa. W szczytowym momencie doszły bodajże do 1.65 Jerzego za litr, paru jajogłowych ekonomistów od siedmiu boleści zaczęło marudzić, że lada dzień dojdzie do dwóch, a może nawet trzech Jerzych za litr, tymczasem ceny paliwa …

Czytaj dalej »

Mów do mnie jeszcze

Jak być może niektórzy Czytelnicy kojarzą, mniej więcej dwa lata temu wykluło nam się dziecię płci męskiej. Syn jest teraz w krytycznym wieku rozwoju mózgu, mianowicie próbuje mówić - i to już nie po chińsku, tylko po naszemu.

Czytaj dalej »

Rybka lubi latać

Mniej więcej cztery lata temu miałem małą przygodę z latającym keczupem. O, tutaj można poczytać: http://xpil.eu/srrrru/ Nie dalej jak kilka dni temu miałem natomiast całkiem, za przeproszeniem, analogiczną przygodę z latającą rybą.

Czytaj dalej »

Z powrotem wśród żywych

Trochę ostatnio zaniedbałem bloga - ale mam dobrą wymówkę: otóż ostatnich kilka dni spędziłem na lekturze i komentowaniu powieści kolegi z poprzedniej pracy, który postanowił rzucić mało dochodowe i w sumie nudne grzebanie w komputerach i zająć się zamiast tego tworzeniem nowych światów.

Czytaj dalej »

Fuuuj

Dawno już nie pisałem o postępach, jakie robi nasz najmłodszy Latorośl. Głównie dlatego, że, jak już kiedyś wspominałem, blogów o dzieciach jest zatrzęsienie. Nikt już nie chce czytać zachwyconych ochów i achów nad kolejną parą różowych pięt, czy słitaśnych policzków. Niemniej jednak dziś miało miejsce wydarzenie, będące kamieniem milowym w …

Czytaj dalej »

Szybciej, coraz szybciej

Normalny, zdrowy na umyśle, zgodny z normami ISO mąż zabiera od czasu do czasu swoją żonę do kina albo chociaż na jakiś spacer. Ja wczoraj zabrałem swoją Lepszą Połówkę na konferencję zorganizowaną przez Microsoft. Cóż, jaki mąż, taki romantyzm...

Czytaj dalej »

Łysoń

Jak każe rodzinna tradycja, raz na jakiś czas trzeba tatkę opier... tzn, ten, tego, ostrzyc na zero. Fryzura taka jest praktyczna, elegancka oraz nie wymaga zbyt dużych nakładów finansowych na jej utrzymanie. Miejsce grzebienia zajmuje gąbka. Przez pierwszych parę dni glaca może służyć jako niskiej jakości lustro. Nie widać szybko …

Czytaj dalej »

Droga mleczna

Nie "Mleczna" tylko właśnie "mleczna". A było tak: Jakiś czas temu zaopatrzyliśmy się w takie małe głupiątko do parzenia kawy z kapsułek. Dobra rzecz, jak się chce rano strzelić szybką kawkę przed wyjściem do pracy. Głupiątko owo posiada osobny zbiorniczek na mleko, w razie gdyby ktoś znienacka chciał kawę z …

Czytaj dalej »

Wakacje 2015 - wpis piąty

Dziś migawka - dosłownie dwie scenki - z jednego z hoteli we Francji. Będzie zabawnie, chociaż drugi raz tego hotelu nie wybiorę, choćby mi przypiekali pięty żywym ogniem. A było tak...

Czytaj dalej »

Prima Aprilis, A.D. 2015

Jak być może co poniektórzy Czytelnicy kojarzą, w zeszłym roku, mniej więcej o tej samej porze, opisywałem żart primaaprilisowy, który mój kolega zrobił swojej żonie, a który - mało brakowało - skończyłby się rozwodem. Więcej szczegółów tutaj: http://xpil.eu/geniusz-zla/

Czytaj dalej »

Wakacje 2015 - wpis czwarty

W drodze powrotnej, jak już wcześniej nadmieniłem, wbrew oczekiwaniom autko sprawowało się wyśmienicie. Problem polegał jednak na tym, że z powodu awarii wyjechaliśmy z Polski sporo wcześniej, żeby w razie czego bezstresowo dojechać na prom. A konkretnie zamiast wyjechać z Polski w okolicach wtorku-środy, wyjechaliśmy już w niedzielę.

Czytaj dalej »

Wakacje 2015 - wpis trzeci

Podczas tegorocznych wakacji mieliśmy w planach odwiedziny u całkiem pokaźnej liczby dawno nie widzianych krewnych-i-znajomych. Niestety, z przyczyn opisanych w poprzednim wpisie, w większości przypadków skończyło się na przepraszalnych telefonach. Nie daliśmy rady objechać wszystkich, chociaż bardzo byśmy chcieli.

Czytaj dalej »

Wakacje 2015 - wpis drugi

Kolejny wpis o naszych niedawnych wakacjach dotyczyć będzie obietnicy. Trzy lata temu kupiłem auto marki Kia. Jak wiadomo, marka ta tym się wyróżnia spośród konkurencji, że oferuje bardzo długą gwarancję - aż siedem lat (lub 150000 km). To bardzo dużo w porównaniu do większości konkurencji, która daje maksymalnie 2-3 lata …

Czytaj dalej »

Wakacje 2015 - wpis pierwszy

Na pomysł pojechania autem do Polski wpadliśmy z moją Żonką już w okolicach roku 2007. Jednak aż do kwietnia 2015 roku nie udało nam się go zrealizować, bo zawsze coś się po drodze pojawiało. A to nieprzewidziana dziura w budżecie, a to dziecko, a to znowu jakiś pogrzeb czy inna …

Czytaj dalej »

41

Od niedawna ilość okrążeń, które niewielka, mało istotna planeta wykonała wokół niedużej, żółtej gwiazdy siódmej kategorii gdzieś w jakiejś zapyziałej galaktyce, od chwili, kiedy pojawiłem się na tejże planecie pod postacią małego, rozwrzeszczanego przedstawiciela gatunku Homo Sapiens Sapiens, przekroczyła 41.

Czytaj dalej »

Nie od parady

Córa moja, dziecię ośmioipółletnie, bardzo lubi tańczyć. Większość dziewczynek w jej wieku lubi, nic dziwnego. No a skoro tak bardzo to lubi, zapisaliśmy ją (zresztą na jej własną prośbę) do lokalnej szkółki tańca.

Czytaj dalej »

Na zielono

Znacie jakichś fajnych blogerów? Bo ja znam, kilku nawet osobiście. Już o tym kiedyś pisałem, zdaje się. Ale dziś napiszę jeszcze raz, bo lista znanych mi osobiście blogerów właśnie powiększyła się o M., prowadzącego blog "Życie na zielono".

Czytaj dalej »

Jeden-zero nasi

Dziś króciutko pokażę różnicę między podejściem do klienta między bankiem polskim a irlandzkim. Sytuacja jest o tyle symetryczna, że w obydwu bankach próbowałem załatwić dokładnie tę samą sprawę - a więc i porównanie jest uczciwe. Co się dzieje, kiedy umiera klient banku?

Czytaj dalej »

Uroki tacierzyństwa

Jakkolwiek daleki bym nie był od blogasków mamuśno-dzidziowych, od czasu do czasu nachodzi mię ochota na podzielenie się z obojętnym światem swoimi postępami jako rodzica. Bycie rodzicem jest trudne. Zwłaszcza, gdy się nim jest po raz pierwszy. Bycie rodzicem po raz drugi jest już nieco łatwiejsze, bo wiadomo, czego się …

Czytaj dalej »

Niezły gips

Święta, święta, i po świętej, jak zwykł był mawiać jeden mój znajomy kat. Faktycznie, przegalopowały nam te święta w tym roku jak dzikie. Sylwester zresztą też. Ani się człowiek obejrzał, a tu już 2015 rok.

Czytaj dalej »