Seks z Google w Egipcie (i nie tylko!)

Gdyby Google miał…

„miało”? „miała”? Kwestia płci Google jest równie problematyczna, co kwestia płci katolickiego Boga. Może – wzorem Waltera J. Williamsa – należałoby tu wprowadzić dodatkową płeć oraz charakterystyczną dla niej końcówkę fleksyjną? Wówczas napisalibyśmy „Gdyby Google miału…” – ale nie napiszemy, gdyż nam się nie chce 😉

… gdyby więc Google miał osobowość (oraz, rzecz jasna, odpowiednie po temu oprzyrządowanie), od dziś mógłby legalnie uprawiać seks w Egipcie, na Filipinach, w Watykanie, Wietnamie, na Malcie i w Iraku. W tych bowiem krajach uprawianie gimnastyki poślizgowo-brykanej jest legalne od osiemnastego roku życia, a tyle dziś właśnie stuknęło naszemu sympatycznemu koleżce.

Na legalny seks z wyszukiwarką w Indonezji, Tunezji tudzież na Madagaskarze należałoby jeszcze poczekać (odpowiednio jeden, dwa, i trzy lata).

Ponieważ jednak Google osobowości nie posiada[citation needed], proszę się nie krępować…

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o