Środa, środa

Nic nie zapowiadało, żeby ten dzień miał być zupełnie inny, niż wszystkie. Wstałem, o dziwo, parę minut po siódmej. Młody, zmęczony naszymi wczorajszymi próbami usypiania bezsmoczkowego (nie udało się – po godzinie wrzasku dostał smoczek i padł w 5 minut), spał jak kamień. Poranne tradycje, a więc przygotowanie lunchboxu dla córki oraz niemrawe próby obudzenia reszty domowników, zajęły większość poranka. Potem szybka przejażdżka na LUAS-a, tradycyjny spacerek z parkingu na przystanek, bii-bip przy kasowniku i już za chwilę ciepłe, przytulne wręcz wnętrze wagonu. Piętnaście minut wśród zasmarkanych współpasażerów, po drodze szybka refleksja, że wieje dziś bardziej, niż w kieleckiem. Faktycznie, korony drzew przygięte ku ziemi, na kałużach drobne, szybkie zmarszczki świadczące o solidnym dmuchu. Potem jeszcze tylko szybki spacer do biura i już można zacząć dzień roboczy. Kołowrotek chomika. Wypasiony ten chomik, ponad sto kilo żywej wagi. Na zmywaku, jak to na zmywaku, parę półmisków, jede lekko przypalony garnek, dużo drobnicy. Wreszcie upgragniony lunch. W Pawiu, jak zwykle, umiarkowany tłumek siedzi wokół i gaworzy. A ja, na samym środku, przy okrągłym stole (bez podtekstów!), czekam, aż przybędzie kolega z poprzedniej pracy, z którym się tu dziś umówiłem. Pewnie pogadamy o starych, dobrych czasach, kiedy to jeszcze odkurzałem i zamiatałem liście zamiast zmywać. A może o ciąży pogadamy, jak na prawdziwych facetów przystało (kolega będzie za niedługo tatusiem, i to po raz pierwszy, a więc wiadomo, pełna ekscytacja i tajemnica). Kawka stygnie.

Sparafrazuję dzisiejszy wpis czterowierszem Wieszcza:

Siedziały raz dwie myszy popod polną miedzą,
siedzą tak sobie, siedzą, siedzą, siedzą, siedzą…
… Siedzą, siedzą. Wtem nagle w srogi wigor wpadły!
Jak nie wyrwą do góry! I z powrotem siadły…

Jeżeli ktoś się spodziewał po dzisiejszym wpisie jakiejkolwiek treści, niech przyjmie moje szczere (acz przyodziane w chochlikowe spojrzenie) przeprosiny. Może innym razem 😉

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Środa, środa"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jaro
Gość

jak widzę informatycy na codzień bawią się matematyką, w odróżnieniu od np. inżynierów mechaników którzy trenują fizyką w każdą stronę. Ponoć jedną z najbardziej rozwijających się dziedzin fizyki jest termodynamika (silniki, wymienniki ciepła, kotły itp.). Jeden z moich kierowników opowiadał kiedyś o reperacji jakiegoś ogromnego zbiornika (zdaje się w hucie) gdzie gromadzono jakiś palny gaz. Zbiornik nie mógł zostać wyłączony z eksploatacji musiał zaś zostać pospawany wewnątrz. Zadanie niewykonalne. Okazuje się jednak, że można. Spawacza ubrano w strój strażaka, dano mu butle tlenowe i kazano spawać (elektrycznie). Wybuchu nie było. Czemu? Bez tlenu gromadzony gaz nie miał szans się zapalić.

wpDiscuz