Tam, gdzie da się żyć

Znajomy podrzucił mi niedawno (konkretnie: wczoraj) link do filmu o polskich emigrantach w UK i w Irlandii. Obejrzałem go sobie od początku do końca uważnie, dziś kilka przemyśleń na świeżo.

Z założenia, film miał złamać stereotypy, jakie przez lata powstały wokół wizerunku „emigranta zarobkowego”, i które w kontaktach ze „starymi” znajomymi z Polski wyrządzają emigrantom więcej szkody niż pożytku.

Czy się to udało? Raczej tak. Film jest oparty na kilkunastu wywiadach, jakie jego autorka przeprowadziła z emigrantami. Wywiady owe zostały następnie pocięte w bloki tematyczne, a więc te same osoby pojawiają się przez cały film cyklicznie, najpierw mówią na jeden temat, potem na inny, potem na jeszcze inny, i tak dalej.

Przekrój społeczno-zawodowy uczestników filmu jest bardzo szeroki. Są ludzie wykształceni, którzy uciekli z Polski, bo nie mogli tam znaleźć pracy, albo drażnił ich przerost biurokracji. Są ludzie bez wykształcenia, ale za to z dużą ilością polskiego „sprytu”, którzy ustawili sobie tutaj „normalne” życie. Są dresy, operujące niczym nie skrępowaną kurwolingwistyką. Są ludzie, którym się udało, są też tacy, którzy wrócili na ojczyzny łono. Z niekłamaną radością obejrzałem sobie sympatyczne mordy Futraków, którzy opowiadali swoją wersję historii emigracyjnej (bardzo, prawdę mówiąc, podobną do naszej). W sumie oglądało się to całkiem przyjemnie, mniej więcej do połowy.

A potem, niestety, pojawiły się elementy polityczne, zaczęły się pojawiać nazwiska z polskiego bagienka parlamentarnego. A zaraz potem pojawił się temat Kościoła, jak zwykle pełen sprzeczności. Na przykład, najpierw padło stwierdzenie, że kościoły są na polskich mszach zapełnione po brzegi, a zaraz potem zobaczyliśmy mszę, na której kościół świeci pustkami.

Wypowiadają się nie tylko Polacy, ale również rdzenni Irlandczycy. Opowiadają o falach emigracji młodych do Australii i Ameryki, o podobieństwach między naszymi społecznościami i tak dalej. Bardzo sympatycznie i rzeczowo.

Summa summarum z filmu wynika jedno ważne przesłanie: ludzie uciekają z Polski głównie w pogoni za normalnością, która tak naprawdę przekłada się na uproszczenie życia (sprawy podatkowe, urzędowe itd) oraz więszą siłę nabywczą. Widać też, że mnóstwo naszych rodaków pozakładało w Irlandii i UK własne firmy – i całkiem nieźle przędą, za co im chwała i chałwa.

Gdyby nie wielka chochla dziegciu w postaci obszernej wstawki polityczno-kościelnej, poleciłbym ten film w ciemno każdemu, kto ma jakieś zdanie na temat emigracji. Niestety, ponieważ jestem chronicznie uczulony na „te tematy”, polecam tylko początek, czyli mniej więcej pierwszych dwadzieścia – dwadzieścia pięć minut.

Fajnie, że się takie inicjatywy pojawiają od czasu do czasu. Co prawda nie wierzę w przełamanie stereotypów, Polak za granicą zawsze będzie w oczach rodaków tanią siłą roboczą zapieprzajcą na zmywaku za najniższą krajową, ale tak czy siak, pomysł podoba mi się.

Link do filmu:
http://m.youtube.com/watch?v=sMBprJkGyJI&feature=youtu.be

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Tam, gdzie da się żyć"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Iwa
Gość

Jak odbije do stałych uczestników niedzielnych mszy ogromny tłum wierzących ze „poza święconką zzbawienia nie ma” to serio, drzwi się nie domykaja :p
frekfencja na naszych mszach jest constans plus oczywiście coraz więcej dzieci.

My do konwencji „wypchnietych” nie pasujemy, ale jak wracamy z Polski to do Domu.

Jaro
Gość

was wyzywają od zmywaków, innych od słoików. I tak się kręci. Poza tym jakoś nie widzę tych tłumów wracających na zieloną wyspę nad Wisłą.

Madzia Ó Eirinn
Gość

Nie mam ochoty wracać do PL. Irlandia jest moim domem. Ponad 10 lat tutaj jestem i przez 8 lat pracowałam w zawodzie (a w PL nie mogłam znaleźć pracy przez 2 lata po studiach), przez ostatnie 2 lata korzystałam z życia, dzięki wcześniejszej pracy właśnie.
Tego w PL nikt by mi nie dał 😀
Do kościoła nie chodzę od lat, więc nie wiem, jak to wygląda. A polityki nie znoszę.
Dzięki za odwiedziny na moim blogu 🙂

pendragon
Gość

Mam podobne wrażenia do Twoich i w sumie dobrze się złożyło, że nie skorzystałem z propozycji autorów filmu. Co innego podzielić się swoją historią a co innego stać się częścią filmu, który dobrze się ogląda tylko do połowy.

Iwa
Gość

🙂 HA! Bo w drugiej części nie występują Futraki. Nie narzekamy, nie szykujemy rewolucji. tylko połowa naszych dzieci jest obywatelami Irlandii.

A, no i Fu obala tezę, że w Pl żyć się nie da … 🙂 i tytuł też wtedy jakiś taki nieadekwatny się potem wydaje. Tam też da się, tylko pływa się w przysłowiowym kisielu. Ciężej.

Stefek
Gość

Obejrzalem minute i juz mi sie agresja wlacza. Kto im rozdarl te rodziny???? Kto??? Tusk??? Najlepiej siedziec i miauczec, ze wina Tuska. Ale jakiej rzetelnosci sie mozna spodziewac jak na poczatku jest logo Gazety Polskiej??? Ciezko bedzie dotrwac do konca…

Dagmara
Gość
Ciekawy film, dzięki za link, sama bym go pewnie nie znalazła. Z wieloma opiniami, które padły na ekranie, zgadzam się, ale przynajmniej kilka mnie zaskoczyło. Na przykład pan, który twierdzi, że nie ma wigilii. Dlaczego nie zaprosi rodziny z Polski? Te kościelno-polityczne komentarze też mi się nie podobały, choć właśnie w Irlandii dostrzegłam, że najważniejszym świętem dla naszych rodaków jest święcenie jajek. Z tego powodu polski ksiądz w Sligo organizuje blisko 2-godzinną ceremonię i zaprasza na nią biskupa. Jedna para podała błędne informacje na temat trybu nadawania polskiego obywatelstwa dzieciom urodzonym w Irlandii, do Polski nie trzeba się po nic… Więcej »
wpDiscuz