Niezły gips

Święta, święta, i po świętej, jak zwykł był mawiać jeden mój znajomy kat. Faktycznie, przegalopowały nam te święta w tym roku jak dzikie. Sylwester zresztą też. Ani się człowiek obejrzał, a tu już 2015 rok.

Nawiasem mówiąc 2015 to palindrom, o ile tylko potraktujemy tę liczbę binarnie: 11111011111.

Jeszcze bardziej nawiasem mówiąc, w języku polskim przysłówek „binarnie” nie istnieje. Całe szczęście, że jestem tylko nieczytatym i niepisatym nieudacznikiem, który nie musi się tłumaczyć ze swej językowej nieporadności 😉

Wracając jednakowoż do clue,

Cholera. „Clue” też nie ma w słowniku. Jeszcze trochę i więcej treści będę przemycał w didaskaliach niż w treści właściwej. Ech.

… do clue, powiadam, zleciało nam się chybcikiem i już mamy…

A „chybcik” jest. Piękny to język, bez dwóch zdań.

… mamy tylko dwa dni do powrotu na zmywaki, do hut i do fabryk.

Tymczasem po drodze miało miejsce jedno drobne, acz ważkie wydarzenie: naszemu Młodemu zdjęto gips! Szanse były pi x oko fifty-fifty, jedną z opcji było założenie nowego gipsu, takiego bardziejszego, na miesiąc, a drugą opcją było zdjęcie gipsu i zapomnienie o całej sprawie. Pan dochtór w szpitalu dziecięcym w Crumlin (aż mnie kusiło napisać „w Crumlinie”, ale niektórych angielskich nazw się po prostu nie odmienia) obejrzał jeszcze raz zdjęcie rtg sprzed dwóch tygodni, kazał Młodemu stanąć, usiąść, klęknąć, znów stanąć – na co Młody reagował nieodmiennie awanturą pod tytułem „oddawaj dziadu mój gips, taki miałem fajny, biały, a teraz tylko mi goła noga została, mbłeeeee!” – popatrzył, powyginał mu tę nogę w różne strony, wreszcie machnął ręką, powiedział, że nie ma co dziecka męczyć nowym gipsem, bo on tu niczego nieprawidłowego nie widzi, po czym kazał odmaszerować, do widzenia, good bye, au revoir.

Młody przez pierwszych parę godzin uparcie nie chciał nogi zgiąć, bo mózg miał zakodowane, że przecież noga w gipsie, ale potem się rozbrykał i teraz już jest po staremu. Tylko trochę jakby zapomniał o chodzeniu – umie, ale znów woli raczkować. Znaczy się, trochę się uwstecznił, ale tylko trochę.

No i trzeba mu teraz będzie ograniczyć skakanie z parapetów, ot, co.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Niezły gips"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jaro
Gość

anioły mają sporo roboty przy dzieciakach. Zlatuje to to z fotela robiąc po drodze salto, zjeżdża twarzą w dół po schodach, spada z łóżka, wędruje po meblach kuchennych lub parapecie. I tylko się człowiek zastanawia co jeszcze można wymyślić.

hrabina
Gość

to dobrze, że tak wyszło z tym gipsem. ulga spora, choć może bardziej dla rodziców, niż dla dziecka, które tak szybko się przystosowuje.

A

Stefek
Gość

Ale mi sie klocki teraz rozsypaly!!!
Jest binarny ale nie binarnie fucktycznie!!
Za to jest dżojstik!!!

wpDiscuz